Hyży: Justice pudłuje? Justice musi rzucać!

Hyży: Justice pudłuje? Justice musi rzucać!

Trice nie może być jedyną opcją Śląska w ataku. Dziewa powinien być tą drugą, ale musi mu w tym pomóc cały zespół, najlepiej zgodnie z planem trenera – mówi przed trzecim meczem finałowym Legia – Śląsk Radosław Hyży.
Travis Trice i Aleksander Dziewa / fot. A. Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Michał Tomasik: Gratulacje! Przepowiedziałeś, że pierwszy mecz finału padnie łupem Śląska, a przed drugim, mimo kontuzji Grzegorza Kulki, upierałeś się, że wygra Legia. Faktycznie, wygrała. Imponujące!

Radosław Hyży: Ale co się nasłuchałem we Wrocławiu, że źle życzę Śląskowi – to moje. Nawet Andrej Urlep przestał mi już odpowiadać na „dzień dobry”. Trudno, nic na to nie poradzę. Mówię, co myślę. Ludzie tego nie rozumieją, ale tak już mam. Zresztą – nie jestem w tych myślach odosobniony. Tak naprawdę jestem tylko radarem, który zbiera opinie innych kibiców, wczuwa się w ich nastroje, dokłada własne doświadczenia i przekazuję wszystko dalej. Przecież specjalnie siadam na meczach między kibicami. Uwielbiam to.  

A zatem: gdzie kibice Śląska upatrują przyczyn porażki w drugim meczu finałowym?

To akurat oczywista oczywistość – Śląsk przegrał ten mecz, gdyż nie potrafił wykorzystać przewagi fizycznej pod koszem i oddał nie tylko rzuty, ale i całą grę w ręce Travisa Trice’a. Nie chodzi o to, że kończył on większość akcji, bo akurat wiele, nawet tych najtrudniejszych rzutów trafił. Gorzej, że miał niemal non-stop piłkę w rękach. Gra Śląska nie powinna wyglądać tak jednowymiarowo. Ten zespół ma jeszcze inne atuty. 

Jakie?

Choćby Olka Dziewę. To świetny gracz. Nie mówię tak dlatego, że sam go prowadziłem w barwach Śląska. Po prostu to zawodnik, który potrafi robić różnicę. Także na poziomie finału PLK. Śląsk ma świetną opcję numer 1 – Trice’a. Potrzebuje jednak też posiadać opcje numer 2 i 3, zawodników, którzy w każdym meczu mogą rzucić po 16-18 punktów. Od biedy można przyjąć, że rolę trzeciej opcji odegrał w czwartek Kodi Justice. Na niezbyt imponującej skuteczności, lecz tych 14 punktów zdobył. Ale zabrakło drugiej opcji. Zabrakło Olka Dziewy. 

Ale Dziewa piłki pod pachę nie weźmie i sam akcji nie skonstruuje. 

Więc ktoś mu musi w tym pomóc. Powinien mu w tym pomagać cały zespół, najlepiej zgodnie z planem trenera. Jeśli Dziewa będzie odgrywał większą rolę, a Justice będzie trafiał z dystansu, Śląsk nie będzie miał takich problemów jak w czwartek. 

Problem w tym, że Justice w finale trafił zaledwie jeden z dziewięciu rzutów za 3. Wcześniej w półfinale miał identyczną nieskuteczność – trafił 3 z 27. Spisuje się ostatnio jak snajper, który potrafi tylko jedno: seryjnie pudłować. 

Tak, to problem, Justice pudłuje. Ale nie zmienia on faktu, że ktoś w Śląsku oprócz Trice’a musi rzucać. Pewnie znów padnie na Justice’a. Może zacznie trafiać?

Po meczu we Wrocławiu gotowość częstszego rzucania i kreowania akcji pod siebie zgłaszał w rozmowie ze mną Łukasz Kolenda. Narzekał głównie na siebie, przyznając, że był zbyt pasywny. Może w niedzielę faktycznie weźmie więcej gry na siebie?

To jest ten moment, w którym jeszcze raz muszę wrócić do tego, co słyszę od wrocławskich kibiców: pasywna gra Kolendy nikogo nie dziwi, wszyscy się już do niej przyzwyczaili. Ja też nie wierzę w nagłą przemianę tego zawodnika. 

Gdzie tkwił sekret do zwycięstwa Legii w czwartek, pomijając dwa kluczowe trafienia Johnsona juniora w samej końcówce?

To generalna uwaga dotycząca tej serii: Wojciech Kamiński częściej od Andreja Urlepa zwraca uwagę na szczegóły. A to właśnie małe rzeczy wygrywają najczęściej tak wyrównane spotkania jak te, które oglądamy w tym finale. Weźmy Szymona Tomczaka. Wiadomo, że słabiej radzi sobie z rzutami wolnymi. Wykonywał ich w tym finale sześć. Pięć spudłował. Legia na tych faulach zyskała. Jej zawodnik Jakub Sadowski też nie przypomina mi Stepha Curry’ego, gdy wyobrażam go sobie na linii rzutów wolnych. Ale muszę go sobie na niej jedynie wizualizować, bo Śląsk go jeszcze ani razu tam nie posłał. A Sadowski spędził na parkiecie więcej czasu od Tomczaka. 

Nie masz Legii po czwartkowym meczu niczego do zarzucenia?

Ależ oczywiście, że mam! Przecież te dwa faule przy próbach rzutów za trzy najpierw Ivana Ramljaka, a później Justice’a były karygodne. Takich rzeczy się nie robi. Natomiast początek trzeciej kwarty w wykonaniu warszawian to był istny majstersztyk. Ogólnie musze przyznać, że mecz nr 2 w porównaniu do tego inaugurującego serię stał na zdecydowanie wyższym poziomie. Przyjemnie się go oglądało. Oby tak dalej. 

Właśnie: co będzie dalej? W niedzielę i wtorek dwa kolejne mecze w Warszawie. Legia jeszcze nigdy w swojej historii nie przegrała meczu play-off we własnej hali. Nie będę w szoku, jeśli passę podtrzyma. A ty? 

Dwoma zwycięstwami Legii byłbym zdziwiony. Wydaje mi się, że warszawska część rywalizacji zakończy się podobnie jak ta wrocławska – remisem – obie drużyny wrócą do Wrocławia przy stanie 2:2 i wszystko zacznie się od nowa. 

Rozmawiał: Michał Tomasik

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Gregg Popovich, cień Tima Duncana, mistrzowskie banery i takież aspiracje – oto obraz San Antonio Spurs wyłaniający się z naszej wyobraźni, która chciałaby, aby Jeremy Sochan miał w NBA jak najlepiej. Niestety, prawda o tym klubie może się okazać nieco mniej kolorowa.
24 / 06 / 2022 15:51
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
Był gwiazdą NBA, zarobił gigantyczne pieniądze, ale nigdy nie zapomniał gdzie zaczął zrzucać zbędne kilogramy. Wczoraj po latach młodszy z braci Gasol ostatecznie spłacił dług wdzięczności. Jego – dosłownie i w przenośni – klub z Girony wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy. Miasto długo nie mogło zasnąć.