Hyży: Śląsk i Legia jadą już na oparach, ledwo dyszą

Hyży: Śląsk i Legia jadą już na oparach, ledwo dyszą

Grupa koszykarzy, która się zebrała w tym sezonie w Śląsku jest wyjątkowa. Gdyby było inaczej, zostałaby w zielonogórskim piekle, albo nie zdołała wydostać ze słupskiego czyśćca. Dzisiaj powinna wylądować w niebie – mówi przed piątym meczem finału PLK Radosław Hyży.
Travis Trice i Robert Johnson / fot. A. Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Michał Tomasik: Dziś piąty mecz finału PLK. Niewykluczone, że ostatni. Z radością szykujesz się na świętowanie osiemnastki?

Radosław Hyży: Nie, w tej chwili czuję głównie smutek. 

Ale jak to? Przecież kibicujesz Śląskowi, a on jest krok od pierwszego mistrzostwa od 20 lat.

Dla mnie ważniejsze jest to, że – jeśli Ślask faktycznie wygra – ten finał się skończy. A to zawsze smutne, gdy się kończy coś fajnego. I nie mówię tu tylko o rywalizacji z Legią, choć naprawdę przyjemnie się ten finał ogląda. Może i ostatni mecz nie stał na szokująco dobrym poziomie, ale nikt nie może powiedzieć, że brakowało w nim emocji. 

Czego zabrakło Legii, by wyrównać stan rywalizacji na 2:2?

Umiejętności i kilku skutecznych akcji najważniejszych zawodników też, ale moim zdaniem również wewnętrznego przekonania, że zdołają wygrać. Gdy spoglądałem w oczy koszykarzy Legii w trakcie trzeciej kwarty, gdy jeszcze znajdowali się na prowadzeniu, nie widziałem w nich pewności siebie, tego przekonania o własnej wyższości nad rywalem. Dla mnie już wówczas stało się jasne, że nie wygrają. 

Przed poprzednim meczem zapowiadałeś jeszcze jeden wielki występ Łukasza Koszarka. Nie doczekaliśmy się. Znów spudłował rzut, który mógł zapewnić Legię dogrywkę. 

Co zrobić, jeszcze raz się pomyliłem. Choć miałem przynajmniej rację, że granicą, która może zapewnić Legii zwycięstwo jest zdobycie przez Koszarka 12 punktów. Ostatecznie rzucił 7, a warszawianie przegrali trzema. Dodaj pięć i masz inny wynik. Łukasz nie ma w tej serii łatwo, bo rywale mocno go naciskają, a sędziowie pozwalają na bardzo fizyczną walkę. On nigdy na to nie nią narzekał, bo to nie ten typ gracza, ale interpretacja, którą stosują sędziowie podczas tego finału potrafi powalać. Szczególnie, jeśli chodzi o przerywanie kontr rywala. Brakuje konsekwencji. 

W NBA rozważają zmianę przepisów, która ma karać drużynę przerywającą kontrę faulem jednym rzutem wolnym i piłką z boku dla przeciwnika. Dobry pomysł, prawda?

Znakomity. Chciałbym doczekać, aby wszedł w życie nie tylko tam, ale i w europejskiej koszykówce. 

Wróćmy do tego twojego smutku. Czym tak naprawdę jest spowodowany?

Tym, że dzisiejszy mecz może być ostatnim, który Śląsk zagra w tym składzie. To smutne, bo bardzo polubiłem tę drużynę. Napisała w play-off niesamowitą historię. Podczas ćwierćfinału , przegrywając 0:2 z Zastalem była w piekle. W trakcie półfinału, po dwóch porażkach u siebie z Czarnymi znalazła się w czyśćcu. Dzisiaj może znaleźć się z niebie. I fajnie, jeśli tak się stanie będzie miała chwila radości, ale umówmy się – po takich sukcesach najdłużej świętują klubowi działacze. Oj tak, oni potrafią celebrować sukcesy nawet i tydzień. 

A koszykarze? Dzień, dwa, może trzy – i będzie po wszystkim. Za tydzień mogą mieć już podpisane kontrakty z innymi zespołami, w tym składzie osobowym nigdy więcej się już nie spotkają. A nie mam wątpliwości, że grupa, która się zebrała w tym sezonie w Śląsku jest wyjątkowa. Gdyby nie była, zostałaby w zielonogórskim piekle, albo nie zdołałaby wydostać się ze słupskiego czyśćca. 

Legia odbierasz już szanse na sprowadzenie Śląska z nieba na ziemię?

Nie, to wciąż zespół, który może ukąsić. Ale uważam, że jeśli Legia chce dziś wyjechać z Hali Ludowej ze zwycięstwem, musi je sobie zapewnić w pierwszej połowie. Uratować ją może dobra gra Koszarka i grad trafionych trójek. Muszą uciec Śląskowi, narzucić swój styl gry, szybko zacząć trafiać i nie dać się dogonić. Ale nawet, jeśli Legia przegra, będzie miała powód do zadowolenia. 

Jaki?

Po pierwsze – oba zespoły wyglądają na totalnie zajechane fizycznie. Czas skrócić ich dalsze cierpienia. Prawdę powiedziawszy, gdyby teraz był remis 2:2, należałoby wnioskować do władz ligi o skrócenie tego finału do pięciu spotkań. Przeciąganie tego finału do siedmiu meczów byłoby nieludzkim traktowaniem koszykarzy obu zespołów. Oni mają już w nogach tyle, że jadą na oparach, silnik rzęzi, oni ledwo dyszą. To jedyne pocieszenie jakie widzę z faktu, że ten finał się nieuchronnie kończy. 

Poza tym, nie zapominajmy o jednym – ewentualny srebrny medal będzie dla Legii też niesamowitym sukcesem. Nie wiem jakie mają plany, ale ja bym im radził, aby nawet w przypadku porażki zostali na kilka godzin we Wrocławiu i chwilę poświętowali. Nawet w przypadku będą mieli powody do celebracji. 

Też już mrozisz szampana?

Nie, bo wybieram się do hali i nikt mnie z butelką nie wpuści. Zamierzam napawać się napawać tą chwilą. Kto wie, ile kolejnych lat będzie czekał Śląsk na swój kolejny tytuł? Jeśli znów 20, to ja będę miał wówczas 65 lat. A ciężko to wykluczyć. 

Nie wierzysz w działaczy Śląska, że zdołają utrzymać zespół na dłużej na szczycie PLK?

Gdyby ktoś w 2002 roku powiedział kibicom Śląska, że na kolejny tytuł poczekają dwie dekady, nikt by w to nie uwierzył. Wówczas wydawali się jeszcze większym dominatorem ligowym niż obecnie. Nie o działaczy Śląska i moją opinię na ich zdanie tutaj chodzi, bardziej o nieprzewidywalność sportu i życia jako takiego. Różnie może być. 

Śląskiem w większości kierują ludzie, którzy i 20 lat temu mieli wpływ na jego losy. Może wyciągnęli właściwie wnioski i błędów nie powtórzą?

Niewykluczone. Choć w przeszłości mieliśmy różne zdanie na niektóre tematy, czuję do nich ogromny szacunek. Szczególnie za tę cholerną determinację. Jest naprawdę imponująca. Oni też przez tych 20 lat przeszli z nieba do piekła i z powrotem. Były bankructwa, były awanse sportowe, były mniej sportowe, ale oni zawsze dążyli do tego, by Śląsk znów był wielki. Jestem pełen podziwu. Gdybym miał podobną determinację, sam zaszedłbym wyżej. Ale nie mam. 

Rozmawiał: Michał Tomasik

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

POLECANE

Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”.

tagi

Podkoszowy duet Adam Hrycaniuk – Adrian Bogucki brzmi oryginalnie i na pewno będzie bardzo ciekawił kibiców. Polski środkowy, który ostatnio próbuje też sił w koszykówce 3×3, postanowił zostać na jeszcze jeden sezon w Arce Gdynia.
8 / 08 / 2022 19:46

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Gościem Kamila w najnowszym odcinku podcastu jest Michał Baran, były zawodnik wielu klubów 1. ligi, głównie na Podkarpaciu. Kopalnia anegdot o niższych ligach koszykarskich oraz m.in. informacje o rosnącym w siłę klubie Wilki Rzeszów.
1 / 08 / 2022 23:22
W lutym dał się we znaki reprezentacji Polski w meczach eliminacyjnych, a wcześniej dobrze pokazał się chociażby na tle Legii Warszawa – Janari Joesaar, bo oni mowa, został nowym zawodnikiem Anwilu Włocławek. Reprezentant Estonii ma za sobą grę w lidze VTB, lidze hiszpańskiej, a ostatni sezon spędził w niemieckim Medi Bayreuth.
22 / 07 / 2022 10:16
Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”.
18 / 07 / 2022 20:54