I liga: Astoria w finale ze Śląskiem!

Share on facebook
Share on twitter

Piąta odsłona półfinałów I ligi miała niezwykle jednostronny przebieg. Koszykarze Enea Astorii Bydgoszcz nie dali szans Rawlplug Sokołowi Łańcut, którego pokonali aż 89:66! Bydgoszczanie już w najbliższy weekend zagrają w finale ze Śląskiem Wrocław.

Dorian Szyttelnholm / fot. Enea Astoria Bydgoszcz

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Wyrównany przebieg miała jedynie pierwsza część 1. kwarty (po 5. minutach był remis 7:7). Jednak już pod koniec I kwarty gospodarze rozpoczęli popis w ofensywie, dzięki czemu po 10 minutach prowadzili 24:14. Od tamtej pory ani razu nie byli zagrożeni – w pełni kontrolowali mecz, osiągając w 3. kwarcie przewagę nawet 31 punktów.

Bydgoszczanie mogli sobie pozwolić na rozluźnienie już w 4. części meczu, gdy zwycięstwo było już pewne. Wcześniej przede wszystkim imponowali ponadprzeciętną ambicją. W środowym meczu dla podopiecznych Grzegorza Skiby najczęściej nie było straconych piłek. Swą zadziornością wprawiali w zachwyt 1,5 tys. kibiców, którzy szczelnie wypełnili Artego Arenę (wśród których był prezydent Bydgoszczy Rafał Burski).

W tej rywalizacji spotkały się dwie wyrównane drużyny, wtedy o końcowym rezultacie  mogą decydować niuanse. Takie jak determinacja, każda jedna piłka zebrana więcej z parkietu – oceniał po meczu szkoleniowiec Astorii, który był również pod wrażeniem atmosfery na meczu.




Goście z Łańcuta nie sprostali presji wyniku. W środę spisywali się dość pasywnie, nieskutecznie (zwłaszcza w I połowie, w której trafili ledwie 31,3% rzutów z gry, natomiast w Astorii aż 52,5% rzutów oddanych w pierwszych 20 minutach było celnych), przegrali walkę na tablicach (32:46). Swoistym podsumowaniem występu Sokoła były niecelne rzuty wolne wykonywane przez Rafała Królikowskiego i Wiktora Sewioła – niektóre z nich nawet nie doleciały do obręczy.

W zespole gości nieźle spisał się lider, Filip Małgorzaciak (zdobył 19 punktów, ale na przeciętnej skuteczności), niewątpliwie zabrakło mu wsparcia ze strony kolegów: dwucyfrową zdobycz punktową w Sokole zanotował jeszcze jedynie Bartłomiej Karolak (12 pkt).

Natomiast w Astorii aż pięciu zawodników zdobyło co najmniej 10 punktów. Ponownie brylował Marcin Nowakowski, który do 16 punktów dołożył 6 asyst.

– Ten mecz tylko pozornie był dla nas łatwy. Kosztował nas wiele energii. Dziś poniosła nas też atmosfera na hali. Ważne, że po trzecim meczu serii, gdy przegrywaliśmy już 1:2, oczyściliśmy głowy, dzięki czemu wygraliśmy dwa kolejne spotkania, dzięki czemu jesteśmy w finale – oceniał Nowakowski.

Double-double uzyskał Łukasz Frąckiewicz (10 pkt i 12 zbiórek). Bardzo dobry w ofensywnie mecz rozegrał Grzegorz Kukiełka, obok Nowakowskiego najlepszy strzelec zespołu (16 pkt). Doświadczony, 36-letni rzucający, grał również w Astorii w jej ostatnim w historii, ekstraklasowym sezonie 2005/06. Czy tym razem, na 95-lecie klubu, uda mu się wprowadzić zespół z Bydgoszczy do Ekstraklasy?

Mamy dwa dni na przygotowania. Nie wiem, co przyniesie kolejne spotkanie ze Śląskiem. Będziemy chcieli urwać co najmniej jeden mecz we Wrocławiu, aby móc zagrać dwa mecze u nas, w Artego Arenie – twierdził po meczu Grzegorz Skiba.

Pierwszy mecz finałów I ligi (seria do 3 zwycięstw) między Śląskiem a Astorią odbędzie się w najbliższą sobotę, 11 maja, we Wrocławiu.

KC

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>