I liga: Sokół Łańcut o krok od finału 1.ligi!

Share on facebook
Share on twitter

Znakomity mecz rozegrali w sobotę koszykarze Rawlpug Sokoła. W trzeciej odsłonie półfinałów I ligi zespół z Łańcuta rozgromił Enea Astorię Bydgoszcz 99:79, dzięki czemu w serii do 3 zwycięstw objął prowadzenie 2:1.

Maciej Klima / fot. Sebastian Maślanka, Sokół Łańcut

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Gospodarze słabo prezentowali się jedynie na początku meczu – jeszcze w 7. minucie I kwarty przegrywali 10:17 (m.in. za sprawą Marcina Nowakowskiego). Jednak już w końcówce pierwszej kwarty dali popis swoich umiejętności, zwłaszcza fantastycznej dyspozycji rzutowej z obwodu.

Sygnał do ataku dał Szymon Szymański, który w pierwszych 10 minutach zdobył aż 12 punktów. To w dużej mierze dzięki jego grze, po I kwarcie Sokół, po fantastycznym finiszu, przy biernej postawie gości, prowadził 29:21.

Gospodarze od tamtej pory już do końca kontrolowali przebieg meczu. Imponowali zespołowością, bombardowali Astorię rzutami zza łuku (w całym spotkaniu trafili bardzo dobre 10 z 20 rzutów za 3), skutecznie finalizowali akcje podkoszowe (61,3% celnych rzutów za 2).

W ekipie z Łańcuta brakowało słabych punktów, na szczególne wyróżnienie zasłużyli najskuteczniejszy Wiktor Sewioł (23 pkt i aż 8/10 skuteczności z gry) oraz ulubieniec miejscowej widowni, kapitan Maciej Klima (19 pkt.).

Koszykarze Astorii w ofensywie goście prezentowali się chaotycznie, próbując akcji indywidualnych, czy często nieprzygotowanych rzutów za 3 punkty. Nawet na linii rzutów wolnych wyglądali kiepsko, trafiając zaledwie 11 z 21 rzutów.

Dla gości najwięcej punktów zdobył Michał Aleksandrowicz (14), ale trafił zaledwie 4 z 12 oddanych rzutów. Bardzo zawiódł Grzegorz Kukiełka, do kosza wpadły tylko 3 z jego 11 prób (po pierwszej połowie jego skuteczność wynosiła ledwie 1/7).

– Przed meczem zakładaliśmy, że trzeba szczególnie przypilnować Wiktora Sewioła i Kamila Zywerta. Nasze plany wzięły w łeb, ponieważ trafiali na bardzo wysokiej skuteczności. Straciliśmy za dużo punktów z kontrataku, czy przez gapiostwo – oceniał po meczu trener bydgoszczan Grzegorz SkibaW ataku chcieliśmy przede wszystkim zdominować strefę podkoszową, ale niestety nam się to nie udało. Mamy materiał do analizy, na pewno do jutrzejszego meczu przystąpimy bardziej zdeterminowani, gdyż stoimy pod ścianą – stwierdził szkoleniowiec Astorii.

Sokół swym zwycięstwem sprawił wielką radość swemu trenerowi Dariuszowi Kaszowskiemu, który z racji niedawnej operacji kolana, wciąż oficjalnie figuruje poza meczowym protokołem. Koszykarze z Łancuta awans do finału mogą wywalczyć już w niedzielę (4. mecz rozpocznie się o 17:30).

KC