• Home
  • PLK
  • I znów Polpharma górą! – wielkie emocje w Dąbrowie

I znów Polpharma górą! – wielkie emocje w Dąbrowie

Share on facebook
Share on twitter

Ponad 200 pkt, dużo szaleństwa i jeszcze więcej emocji – po ciekawym meczu i dogrywce Polpharma Starogard Gdański pokonała w Dąbrowie Górniczej miejscowy MKS 106:103.

Justin Bibbins / fot. Polpharma Starogard Gdański

MID SEASON Sale – najlepszy moment na koszykarskie zakupy! >>

Praktycznie cały mecz charakteryzowała gra falami – np. MKS zdobył pierwsze 6 punktów, następnie oddał inicjatywę gościom, aby ostatecznie wygrać pierwszą kwartę 25:24. W Polpharmie bardzo dobrze zaczął Daniel Gołębiowski – 20-latek przechwytywał, kończył kontry i już po 7 minutach miał na koncie 9 pkt. Rozgrywający Justin Bibbins dobrze współpracował ze środkowym Adamem Kempem i wydawało się, że to goście zdominują mecz.

Sytuacja zaczęła stopniowo się zmieniać, gdy na parkiecie zaczęli pojawiać się zawodnicy drugiej piątki starogardzian. Ci przede wszystkim popełnili za dużo niepotrzebnych fauli – to właśnie rzuty wolne były jak tlen dla gospodarzy, którzy nie tylko dogonili Polpharmę, ale nawet zdołali dzięki nim wygrać pierwszą kwartę.

W drugiej części gry role w Polpharmie się odwróciły – to rezerwowi zaczęli lepiej (seria 9:0 w pierwszych akcjach), a zawodnicy podstawowej piątki nie dowieźli przewagi do końca kwarty. Zawodził przede wszystkim Tre Bussey, który grał bardzo indywidualnie i do przerwy nie zdobył nawet punktu. Natomiast w drużynie MKS-u z minuty na minutę rozkręcali się Trey Davis i Bartłomiej Wołoszyn.

Gdy na przełomie III i IV kwarty goście zbudowali nawet 9-punktową przewagę, a gracze MKS-u zaczęli mieć problemy z faulami, Polpharma miała łatwą drogę do zwycięstwa. To właśnie te problemy z faulami zmusiły trenera Jacka Winnickiego do obniżenia składu, z czym z kolei nie potrafili sobie poradzić starogardzianie.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Zupełnie niewidoczny wcześniej Cleveland Melvin łatwo ogrywał Kempa. Po trójce Jakuba Kobla zrobiło się 77:78 i wynik do końca oscylował w okolicach remisu.

W ostatniej minucie bohaterem mógł zostać Mateusz Zębski, ale na jego celną trójkę skutecznym wejściem odpowiedział Bussey, a ostatnie rzuty gospodarzy były już niecelne i po 4 kwartach na tablicy widniał wynik 93:93.

W dogrywce obaj trenerzy zrezygnowali ze środkowych i taka taktyka mało co nie przyniosła sukcesu gospodarzom. Pod tablicą Polpharmy szalał Wołoszyn – po jego zbiórkach oraz akcjach 2+1 prowadzili 101:97 i 103:101. Na kilkanaście sekund przed końcem decydującą i bardzo szczęśliwą trójkę trafił dla Polpharmy Thomas Davis.

Gospodarze mieli jeszcze szansę na wyrwanie zwycięstwa, ale popełnili banalną stratę przy wprowadzaniu piłki do gry. Wynik meczu rzutami wolnymi ustalił Bussey.

Problemem MKS-u jest z pewnością wąski skład – na dodatek, gdy zawodzą gracze, którzy mieli być poważnymi wzmocnieniami (niewidoczny był Ben Richardson, tylko fragmentami dobrze grali Melvin czy Wojciechowski), to trenerowi Winnickiemu zwyczajnie zaczyna brakować zawodników do gry. Bilans 0-3 na początku sezonu, po dwóch przegranych końcówkach, humoru na Zagłębiu nie poprawił.

Inaczej na Kociewiu – dwie wygrane, dwa razy przekroczona setka, niezła gra polskiego składu (w końcu bez gwiazd) – Artur Gronek początek sezonu może uznać za udany.

Michał Świderski, @miswid

MID SEASON Sale – najlepszy moment na koszykarskie zakupy! >>