PRAISE THE WEAR

Iniemamocni z Torunia

Iniemamocni z Torunia

Lider z meczu na mecz gra dojrzalej i lepiej. Miewa przestoje, ale potrafi też świetnie dokręcić śrubę. W sobotę wygrał 88:59 w Krośnie.

(Fot. Tomasz Fijałkowski)
(Fot. Tomasz Fijałkowski)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Imponująca seria Polskiego Cukru – jego bilans to już 8-0! – to już coś więcej niż tylko udane otwarcie, efekt zaskoczenia i świeżości. Drużyna Jacka Winnickiego gra po prostu dobry basket – to mocna obrona, efektywny, coraz ładniejszy atak, w którym błyskotliwymi akcjami potrafią zaimponować Kyle Weaver, Obie Trotter i Łukasz Wiśniewski oraz solidna organizacja gry.

W sobotę torunianie przebiegli się po Mieście Szkła na niełatwym przecież terenie – w Krośnie przegrywały już m.in. PGE Turów czy Stal. Z drugiej strony – co to dla Polskiego Cukru, który wygrywał w Dąbrowie Górniczej, Radomiu i Szczecinie?

Goście zaczęli mecz od prowadzenia 17:4, a kiedy Miasto Szkła – dostając impuls od rezerwowych w sobotę Royce’a Woolridge’a i Dariusza Wyki – wyszło na 27:24 w drugiej kwarcie, zareagowali świetnie. Czas, przegrupowanie, koncentracja, powrót do zespołowej gry i zryw – już do przerwy było 42:33 dla torunian.

W trzeciej kwarcie Polski Cukier zagrał koncertowo, wygrał te 10 minut aż 28:10, a gospodarze pękli. Nie potrafili zatrzymać płynnie grających rywali, mądrymi, efektownymi akcjami znów kilka razy oczarował Weaver (10 punktów, 3 asysty), skuteczni byli Trotter (18 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty) i Wiśniewski (odpowiednio 13, 6 i 4). Goście wygrali walkę o zbiórki, trafili 53 proc. rzutów z gry, popełnili tylko 10 strat

Oklaski dla Polskiego Cukru, który konsekwentnie buduje coraz lepszą pozycję w tabeli i wytrzymuje presję, bo przecież każdy chce pokonać lidera. W PLK każdy miał już słabszy dzień, ale on nie.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami