Isaiah Thomas – mały terminator znów pozamiatał

Share on facebook
Share on twitter

On nie ma psychiki! Isaiah Thomas znów przejął mecz w czwartej kwarcie. Tym razem zdobył w niej 19 punktów, prowadząc Celtics do efektownej pogoni za Raptors, których ostatecznie ograli 109:104.

(fot. Wikimedia)

W takich butach wymiata Isaiah Thomas! >>

Dwa dni po tym, jak zaaplikował 41 punktów Pistons, w środę Thomas nie miał litości dla Raptors, którym nawrzucał 44, z czego 19 w swojej ulubionej czwartej kwarcie. Jego średnia w tej części gry w obecnych rozgrywkach skoczyła już do 10,5. Warto przy okazji zaznaczyć, że przez ostatnie 20 lat nie było w lidze zawodnika, który notowałby przeciętnie ponad 10 „oczek” w którejkolwiek z kwart.

Celtics dopiero co zepchnęli Raptors na trzecie miejsce w konferencji i w bezpośrednim starciu mieli jeszcze powiększyć przewagę nad rywalem. Zadanie ułatwić miała absencja zmagającego się z urazem kostki DeMara DeRozana, a także fakt, że goście z Kanady dzień wcześniej w dogrywce męczyli się z Pelicans. Inny plan na ten wieczór miał jednak Kyle Lowry, który również zaliczył znakomity występ na 32 punkty i do pewnego momentu toczył zacięty pojedynek ze swoim vis a vis.

Jeszcze w trzeciej kwarcie koszykarze Dwane’a Casey’a osiągnęli nad Celtami nawet 18-punktową przewagę i wiele wskazywało na to, że mimo wszystko zdołają sprawić niespodziankę. Wszystko zmieniło się, gdy na 10 minut i 41 sekund przed zakończeniem spotkania Brad Stevens poszczuł przeciwnika swoim zimnokrwistym egzekutorem.

„The King in the Fourth” już wcześniej dawał sygnały, że tego dnia jest w świetnej dyspozycji. Prócz skutecznych wjazdów na kosz, trafiał trójki z faulami, rzuty z dalekiego dystansu, a w końcówce także te najbardziej smakowite – kluczowe. W sumie drogę do kosza znalazło 5 z jego 12 prób z dystansu.

Kropkę nad „i” postawił na linii rzutów wolnych, czyli tam, gdzie najbardziej zawiódł tego dnia rywal. Dwie próby w ważnym momencie (1:54 do końca przy stanie 99:98 dla Raptors) przestrzelił bowiem chociażby wspomniany Lowry, a w sumie cały jego zespół trafił zaledwie 14 z 25 oddanych. W przeciwnym obozie sam Thomas zakończył zawody z wynikiem 15/16.

Rozgrywający Celtics przynajmniej 40 punktów zdobył w drugim kolejnym pojedynku, a w sumie w tych rozgrywkach zdarzyło mu się to już po raz piąty. Ostatnim przedstawicielem ekipy z Bostonu, który zdołał tego dokonać, był Paul Pierce podczas kampanii 2002/03. W środę prócz 44 oczek dołożył także 4 zbiórki oraz 7 asyst, które koledzy zamienili na 18 punktów.

Dzięki kolejnej, spektakularnej pogoni Isaiah Thomas potwierdził, że wybranie go do rezerw drużyny Wschodu na zbliżający się Mecz Gwiazd było w pełni uzasadnione.

Walka o drugie miejsce w Konferencji Wschodniej trwa w najlepsze. Na prowadzenie wysunęli się Celtics, którzy nad trzecimi Raptors mają w tej chwili 1,5 meczu przewagi, ale po piętach depczą im już także rewelacyjni ostatnimi czasy Wizards, którym do drugiej lokaty brakuje tylko 2,5 spotkania.

W bezpośredniej rywalizacji na linii Toronto – Boston jest 2:1 dla Kanadyjczyków. Obie drużyny zmierzą się w tym sezonie jeszcze raz – 24 lutego w Air Canada Center w Toronto.

W takich butach wymiata Isaiah Thomas! >>

Mateusz Orlicki

https://www.youtube.com/watch?v=71P6Wa26cBM

POLECANE

tagi