• Home
  • NBA
  • Isaiah Thomas postawił na swoim – Celtics grają dalej

Isaiah Thomas postawił na swoim – Celtics grają dalej

Share on facebook
Share on twitter

Thomas znów błyszczał, ale decydujące ciosy niespodziewanie zadawał Kelly Olynyk. Celtics wygrali siódme starcie z Wizards 115:105 i to oni powalczą z Cavaliers o awans do wielkiego finału NBA.

Isaiah Thomas (fot. Wikimedia)

To są buty Isaiaha Thomasa – sprawdź >>

We want Cleveland! – skandowała 18,5-tysięczna publiczność zgromadzona w poniedziałek w hali TD Garden i ma, czego chciała. W obozie Wizards znać o sobie dały wszystkie te ich demony, o które przed startem siódmego meczu martwić mogli się ich fani i o których tak często wspominali eksperci.

Przede wszystkim ławka – problem, który załatwić miało pozyskanie w lutym Bojana Bogdanovicia czy potem też Brandona Jenningsa. Owszem, początki tego pierwszego mogły zrobić wrażenie, ale w tym najważniejszym momencie sezonu zawiódł jak cała reszta. Jego 5 punktów w poniedziałek to jedyny wkład zmienników w dorobek drużyny. Poza tym spośród rezerwowych tylko on i Ian Mahinmi spędzili na parkiecie więcej niż 10 minut.

Z pewnością więcej oczekiwano także od podkoszowych. Marcin Gortat miał wprawdzie 11 zbiórek, w tym 4 na atakowanej desce, jednak zdobył raptem 6 oczek, a pierwszy raz do kosza trafił dopiero na niespełna 5 minut przed zakończeniem trzeciej kwarty. W dodatku popełnił też 4 straty. Jego zmiennik z kolei w 10 minut zdążył złapać 4 faule, a także przestrzelić jedyny rzut z gry oraz oba wolne.

Znów nie działał także rzut z dystansu Johna Walla. W szóstym starciu trafił efektowną trójkę na zwycięstwo i miał prawo uwierzyć w siebie, ale po trafieniu 4 z 8 prób w meczach numer 5 i 6 teraz był tylko 1/8 i spotkanie zakończył z 18 punktami na koncie.

W grze utrzymywał gości Bradley Beal, który zaliczył najlepszy występ w tegorocznym play-off wart 38 oczek (5/10 z dystansu). Jeszcze w końcówce trzeciej kwarty jednym z pięciu swoich celnych zza łuku wyprowadzał Wizards na prowadzenie 79:76.

Zaraz po tym miał jednak miejsce kluczowy dla wyniku pojedynku zryw gospodarzy. Na trafienie Beala dwoma szybkimi trójkami odpowiedział Isaiah Thomas, a na 33,2 sekundy przed zakończeniem tej części meczu rywala dobił Marcus Smart. Dzięki serii punktowej 9:0 Celtics udało się wreszcie odskoczyć i przez całą czwartą kwartę kontrolowali już przebieg wydarzeń.

Duża w tym zasługa Kelly’ego Olynyka, który niespodziewanie w ostatniej ćwiartce odciążył zwykle brylującego na tym etapie rywalizacji Thomasa, zdobywając 14 ze swoich 26 punktów (10/14 z gry). To dzięki niemu, a także Marcusowi Smartowi (13) i Jaylenowi Brownowi (9) ławka „Celtów” zdeklasowała w tym meczu rezerwowych Scotta Brooksa w stosunku 48:5.

 – Całą wczorajszą noc oglądałem rywalizację Paula Pierce’a z LeBronem Jamesem z 2008 roku – zdradzał tajniki swojej motywacji podczas pomeczowej konferencji prasowej Thomas, który po trzech meczach przerwy powrócił na poziom 20+ punktów, notując ich 29 i dokładając do tego 12 asyst.

9 lat temu w półfinale konferencji ówcześni Celtics wyeliminowali Cavaliers w siedmiu meczach. Jak będzie w tym roku? Pierwsze podejście do mistrzów NBA Isaiah i spółka zrobią już w nocy ze środy na czwartek o godz. 2.30 polskiego czasu. Pierwsze dwa mecze odbędą się w Bostonie.

Isaiah Thomas wymiata w takich butach – zobacz! >>

Mateusz Orlicki

https://www.youtube.com/watch?v=-ASOfGs-7t4