• Home
  • PLK
  • „El Condor” nadleciał – Ivan Almeida już poderwał Włocławek

„El Condor” nadleciał – Ivan Almeida już poderwał Włocławek

Share on facebook
Share on twitter

Efektowny wsad, dużo walki, 23 punkty i nagroda MVP – Kabowerdeńczyk nie mógł lepiej zacząć kariery w Anwilu.

Ivan Almeida (fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

W takich butach szalał Kobe Bryant – zobacz! >>

Tak, to jest to, co lubię, to, czego możecie się po mnie spodziewać. Minus pomyłki, minus stracone piłki i takie tam – śmiał się po meczu Ivan Almeida, gdy zapytaliśmy go o jego ulubioną grę.Mam nadzieję, że z biegiem sezonu moja gra będzie się rozwijać, że będę popełniał mniej błędów i pomogę drużynie po obu stronach boiska.

Na razie pomógł w spotkaniu o Superpuchar. I to jak! Kabowerdeńczyk grał przez ponad 36 minut, miał najlepszy +/- w zespole: +15. Zdobył 23 punkty (7/14 z gry i 9/11 z wolnych), miał 2 zbiórki, 3 asysty i 2 przechwyty. Zaliczył też efektowny blok w dogrywce na rzucającym za trzy Filipie Matczaku, swoją aktywną grą wymusił 9 fauli Stelmetu.

Najważniejsze, że wygraliśmy, a udało się to dzięki nam wszystkim, każdy zawodnik coś dołożył, zagraliśmy zespołowo. No i walczyliśmy – komentował po spotkaniu jego MVP. Typ wesołka, który często śmiał się i żartował, gdy rozmawialiśmy z nim po dekoracji.

Po sparingach i meczu ze Stelmetem, Almeida wygląda na bardzo wartościowego gracza. Wszechstronnego, który przy wzroście 198 cm może grać i jako dwójka, i jako trójka, który jest aktywny w ataku i niezły w obronie. Ma długie ręce, może pilnować niższych graczy na obwodzie, przecina linie podań.

Trener Igor tego ode mnie wymaga – przerywania podań, wybić piłki, przechwytów – mówi o defensywie Almeida. – To normalne w przypadku zawodnika, który ma długie ręce i może dobrze bronić. Zresztą u nas jest kilku takich graczy – Ante, Jaylin, „Zyzio”. Tak mamy grać, przecinać linie podań, wyprowadzać z tego kontry. To może być nasz znak rozpoznawczy w tym sezonie.

I jeśli tak rzeczywiście będzie, to we Włocławku może być bardzo efektownie. Almeida potrafi polecieć, co zresztą pokazał w środę już w pierwszej kwarcie:

To, czego Almeida na razie nie pokazał, to rzut z dystansu. Ze Stelmetem miał 0/3, w kilku akcjach w ogóle nie patrzył na obręcz, nie stwarzał zagrożenia za linią trójek. – Nie pokazałem jej jeszcze, faktycznie. Mam nadzieję, że nadejdzie w trakcie sezonu. Dzisiaj rzeczywiście nawet nie spoglądałem na kosz, ale to kwestia dnia, poczucia pewności.

Myślę, że z biegiem sezonu będę rzucał, przez całą karierę trafiałem ponad 30 proc. Jestem pewny, że będzie podobnie – mówi zawodnik, który w II lidze francuskiej miał sezon z 36% skuteczności z dystansu, a wcześniej, w Portugalii, trafiał nawet 41% trójek.

Debiutującego w PLK zawodnika zapytaliśmy o największe dotychczasowe osiągnięcia. – W Portugalii zdobyłem krajowy puchar, zostałem MVP tych rozgrywek i najlepszym strzelcem ligi. Byłem też królem strzelców we francuskiej II lidze – mówi Almeida, który w poprzednich rozgrywkach grał już we francuskiej ekstraklasie (7,5 punktu, 4,6 zbiórki i 2,3 asysty w Cholet). Ale miałem kontuzję, długo pauzowałem, dlatego teraz może nie we wszystkim mam jeszcze pewność – dodaje zawodnik.

Na pewno jednak Almeida staje się powoli ulubieńcem fanów z Włocławka, w środę już ich uszczęśliwił. – Jeśli będę w stanie poderwać kibiców, to będę to robił. Potrzebujemy ich energii, niezależnie czy po moich wsadach, czy po trójkach kolegów. W meczu o Superpuchar zobaczyłem już, jacy nasi fani potrafią być wspaniali. Mam nadzieję, że wygramy dla nich wiele meczów – mówi Kabowerdeńczyk.

ŁC

W takich butach szalał Kobe Bryant – zobacz! >>