Ivica Zubac – w Lakers będzie nowy Vlade Divac?

Share on facebook
Share on twitter

Młody chorwacki środkowy znany także pod pseudonimem „Zu Block” zaczyna się rozkręcać. Dopiero co zbierał szlify w D-League, a w czwartek zaliczył już swoje trzecie double double w NBA!

zubac
fot. wikimedia commons

Niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>

Na świat przyszedł w Mostarze (Bośnia i Hercegowina), gdyż w rodzinnym, oddalonym o niespełna 30 kilometrów Čitluku nie było szpitala. Pierwszą koszulkę Los Angeles Lakers dostał od rodziców w wieku dwóch lat.

Już w dzieciństwie wysoki wzrost podpowiadał, że może zrobić karierę w koszykówce. Dziś mama, tata, dwaj bracia oraz siostra wstają czasem o 1, czasem o 4 nad ranem, aby wspólnie śledzić jego postępy w debiutanckim sezonie w NBA. I mają ku temu coraz więcej okazji…

19-letni Ivica Zubac (obecnie 216 cm) został przez Lakers wybrany dopiero w drugiej rundzie, dokładnie z 32. numerem, czerwcowego draftu, ale za oceanem z każdym dniem robi się o nim coraz głośniej. Nie bez przyczyny przez ekspertów bywa już porównywany do najlepiej wyszkolonych technicznie środkowych z Europy, a koledzy z drużyny pół żartem, pół serio używają nawet analogii do wielkiego Kareema Abdul-Jabbara.

Młody Chorwat nie ukrywa, że jest wielkim fanem legendarnego środkowego. W Lakers naturalnie nie ma takiej możliwości, ale kiedy został zesłany na chrzest do D-Fenders (filii Lakers w D-League), od razu zaznaczył, że chce grać z numerem 33 na koszulce. Wszelkie porównania do 6-krotnego mistrza NBA są oczywiście bardzo na wyrost, ale młokos cały czas ciężko pracuje nad jego słynnymi hakami. Zresztą przynajmniej raz podczas indywidualnego treningu kilku wskazówek udzielił mu sam Jabbar.

Trudno mówić na razie o efektach, wszak 185 minut w 15 meczach to wciąż niewielka próba, ale statystyki już mogą nam co nieco powiedzieć. W sytuacjach typu post-up zdobywał bowiem do tej pory średnio 1,11 punktu na posiadanie, co wśród centrów plasuje go na 3. miejscu w lidze, tylko za Nikolą Jokiciem z Nuggets (1,12) i Rudym Gobertem z Jazz (1,15). Ze starszymi, silniejszymi i bardziej doświadczonymi rywalami już teraz walczy bez żadnych kompleksów, co tylko świetnie rokuje na przyszłość.

Póki co nie grał zbyt dużo. Przez dwa miesiące, od połowy listopada, bywało i tak, że po rozegraniu kilku minut w barwach Lakers musiał szykować się do występu dla D-Fenders. Było tak chociażby 14 stycznia, kiedy po zakończeniu derbowego meczu z Clippers zdążył uciąć sobie 20-minutową drzemkę, aby za chwilę zaliczyć 20 punktów (8/10 z gry) i 10 zbiórek w wygranym pojedynku z Canton Charge. Jak się potem okazało, został dopiero 10. koszykarzem w historii, który tego samego wieczoru wystąpił w meczach NBA i D-League.

Znasz się na NBA? – wygrywaj w zakładach! >>

Wyniki z zaplecza najlepszej ligi globu nie są może specjalnie miarodajne, ale z pewnością zapewniły Zubacowi cenną pierwszą lekcję męskiej koszykówki w USA. Musiał m.in. nauczyć się, jak odpowiednio reagować na słowne prowokacje oraz agresywną presję kryjących go zawodników o niespełnionej, podrażnionej ambicji.

– Przychodzę z NBA, więc oni cały czas stosują w moim kierunku trash talking – mówił po jednym ze spotkań sam Ivica. – Ale naprawdę mam gdzieś to, co próbują do mnie mówić. Ja jestem w NBA, a oni nie. Mogą mówić sobie, co chcą. Gdyby angielski był moim pierwszym językiem, pewnie bym odpowiedział. Czasem jednak trudno mi zareagować odpowiednio szybko, więc po prostu zdobywam na nich punkty. Odpowiadam swoją grą.

Możliwe, że nigdy nie osiągnie poziomu, jaki prezentował Kareem Abdul-Jabbar. Zresztą zważywszy na inne czasy i zmiany, jakie zaszły w grze, trudno nawet byłoby ich porównać. Na pewno Zubac trafił do ligi trzy lata szybciej niż jego idol, który w dniu draftu w 1969 roku miał 22 lata, i ma mnóstwo czasu na naukę.

Gdyby Lakers nie tankowali w ochronie picku w TOP 3 najbliższego draftu, pewnie dalej grzałby ławę i grał głównie w D-League. Ale tankują, a młody „Zu-Block” w pełni korzysta z okazji, aby zaprezentować swój potencjał. W czwartkowym meczu przeciwko Utah Jazz w 26 minut uzbierał 16 oczek”i 10 zbiórek. Poprzedniego wieczoru w Portland miał 12+10, a jeszcze tydzień wcześniej 11+13 (5 zb. w ataku). W obu tych meczach rozdał także po trzy czapy. Mitch Kupchak może być z siebie dumny.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Mateusz Orlicki

POLECANE