• Home
  • POLSKA
  • Jacek Jakubowski: Zmienić, a nie mówić w nieskończoność

Jacek Jakubowski: Zmienić, a nie mówić w nieskończoność

Share on facebook
Share on twitter

Już w poniedziałek, 26 listopada, poznamy nowego prezesa Polskiego Związku Koszykówki. Obu rywalizującym o tę funkcję kandydatom – Jackowi Jakubowskiemu i Radosławowi Piesiewiczowi zadaliśmy podobne zestawy pytań, dotyczące kwestii, które najbardziej interesują kibiców.

Jacek Jakubowski / fot. S. Rzepiel, plk.pl

Oficjalne produkty reprezentacji Polski – tylko w Sklepie Koszykarza >>

Rozmowę z drugim kandydatem, Radosławem Piesiewiczem, znajdziesz TUTAJ >>

PolskiKosz.pl: Głosi Pan konieczność reformy polskiej koszykówki. Jednocześnie był już kiedyś prezesem PLK. Dlaczego wtedy nie nastąpiły zmiany?

Jacek Jakubowski: Gdy byłem w PLK, liga bardzo zmieniła się. Proszę spojrzeć na regulacje, które wówczas pojawiły się, standardy oprawy, średnią liczbę widzów w halach, oglądalność transmisji i liczbę informacji o meczach w kanałach otwartych, w tym w telewizji publicznej.

Jednak prezes PLK działa tylko w obszarze ligi. PLK to tylko wycinek całej dyscypliny, a tą w praktyce zarządza związek sportowy. Ponadto układ właścicielski w PLK pozwala działać na tyle, na ile pozwala właściciel, a tym obecnie jest Polski Związek Koszykówki, który ma prawie 64% akcji. I to trzeba zmienić na początku. Ale zmienić realnie, a nie mówić o tym w nieskończoność.

Jak ocenia Pan prezesurę Grzegorza Bachańskiego? Co się udało, a czego nie udało zrobić przez poprzednie kadencje?

To koniec drugiej kadencji, więc prezes może stanąć przed delegatami i zdać relację z dokonań. Wystarczy spojrzeć na jego program sprzed lat i przeanalizować każdy punkt. Czasu na pracę miał bardzo dużo. Moje zdanie jest tylko recenzją jednego z wielu ze środowiska koszykarskiego.

Nowego prezesa wybierze Walne Zgromadzenie Delegatów, które zbiera się w najbliższy poniedziałek. Jeśli wskaże na kandydata popieranego przez Grzegorza Bachańskiego, oznaczać to będzie, że polskie środowisko koszykarskie pozytywnie ocenia 8 lat tej prezesury, że jest zadowolone z wyników, z jakości reprezentacji, ligi, szkolenia na wszystkich szczeblach itd.

Pana konkurent dał się poznać jako sprawy organizator pozyskiwania środków od sponsorów. Jaki byłby Pana sposób na poprawę finansów związku?

Liga zaczęła zmieniać się znacznie wcześniej, mam w tym udział. Będąc szefem PLK w latach 2010-2015 rokrocznie udawało mi się się pozyskiwać coraz to więcej środków na funkcjonowanie ligi. A w 2015 roku budżet PLK osiągnął ponad 6,5 miliona złotych plus vat. Z tego 2,3 mln zł przekazywane zostało do PZKosz. Drogą przemian w polskiej koszykówce, w tym w PZKosz, chcę podążać dalej. Będę kontynuował pozytywne zmiany, ale nie odbędzie się to kosztem ligi i jej klubów.

Szczegóły zaprezentuję w swoim programie podczas Walnego Zebrania Delegatów Polskiego Związku Koszykówki.

Liga – jaka konkretnie liczba drużyn jest Pana zdaniem optymalna dla obecnej PLK i dlaczego?

Jeżeli kluby prezentują odpowiedni poziom sportowo-organizacyjny, to 16 drużyn w PLK wydaje się odpowiednim stanem. Dziś wiele do życzenia pozostawia infrastruktura, przez której pryzmat również jest postrzegana PLK, ale w tym obszarze zaczyna się wiele zmieniać. Będziemy wspierać kluby i motywować do dalszej poprawy standardów.

Czy przepis o 2 Polakach na boisku powinien zostać utrzymany? A jeśli zmieniony, to w którym kierunku?

Powinniśmy równać do innych lig europejskich, w których stosuje się zapisy o określonej liczbie zawodników miejscowych w składach, a nie gwarantowanego miejsca na parkiecie. W tej sprawie w 2014 roku zresztą poróżniliśmy się z prezesem Bachańskim, który był i jest zwolennikiem regulacji, jakie mamy obecnie.

Transmisje PLK w Polsacie – nadal spadają średnie oglądalności, a Polsat nie ukrywa, że traktuje koszykówkę po macoszemu, np. obniżając jakość przekazu czy ograniczając wyjazdy dziennikarzy. Jak ocenia Pan realizację umowy PLK z Polsatem i czy zamierza podjąć jakieś kroki w tej sprawie?

Nie znam zapisów tej umowy i póki co nie mogę oceniać jej wykonania. Ale z doniesień medialnych wiem, że ma obowiązywać przez kolejne pięć sezonów. Osobiście uważam, że koszykówka w naszym kraju powinna być pokazywana w otwartym, a nie kodowanym kanale.




Czy jest wreszcie szansa na stabilizację projektu SMS PZKosz?

Obecnie funkcjonują dwie szkoły SMS PZKosz – w Łomiankach i Władysławowie i nic nie wiem, aby to były niestabilne projekty. Należy się jednak zastanowić, jaka jest efektywność szkolenia w obydwu placówkach i przydatność dla reprezentacji młodzieżowych, a w konsekwencji kadr seniorskich.

Jak chce Pan rozwiązać problem „kaperowania” zawodników pomiędzy klubami na szczeblach młodzieżowych? Jakie wprowadzić rozwiązanie, aby funkcjonował z korzyścią dla obu stron?

To zadanie dla Departamentu Szkolenia związku i moim zdaniem wymaga konsultacji środowiskowych.Ale zasadnym wydaje się zdiagnozowanie podstaw takiego stanu rzeczy . Dlaczego rodzice chcą przenosić swoje dzieci z jednego klubu do drugiego. Tutaj istotna rolę w tym procesie odgrywają również trenerzy , którzy często są tym pierwszym inspirującym rodziców ogniwem . W swoim programie mam również propozycje jednego z rozwiązań dla tej sytuacji.

Czy jest Pan zwolennikiem naturalizacji zawodników do reprezentacji Polski i czy będą podejmowane kolejne próby?

Uważam, że najwyższy czas, aby zakończyć ten proceder. Wyjdzie to na zdrowie chyba wszystkim.

Reprezentacja kobiet notuje bardzo słabe wyniki sportowe. Co jest przyczyną i jaki jest pomysł, aby to zmienić?

Wyniki obecnej reprezentacji żeńskiej są w pewnym sensie wypadkową procesu szkolenia dziewcząt przez ostatnie kilka lat. Ale także relacji między zawodniczkami oraz między zawodniczkami i sztabem trenerskim. Słyszę o sporej poprawie w tej materii w ostatnim czasie .Jednak aby realnie przełożyło się to na wynik potrzeba po prostu czasu. Tym bardziej ,że mieliśmy w ostatnim okresie zmianę pokoleniową w reprezentacji. Dziś brakuje jej też zdecydowanego lidera, zawodniczki, która w krytycznym momencie pociągnie grę.

Największy problem polskiej koszykówki Pana zdaniem to… ?

Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Znam tę dyscyplinę i środowisko od ponad 20 lat, ponadto przeprowadziłem dziesiątki rozmów z osobami mającymi jeszcze większe doświadczenie i gotów jestem do zaprezentowania przed delegatami takiej złożonej diagnozy i jednocześnie pomysłów na pozytywne zmiany. Ale gdybym miał być lakoniczny, to chyba najważniejszym problemem jest brak masowości i sportowych sukcesów, które będą generować zainteresowanie dyscypliną.

Obecnie w ligowych i związkowych strukturach dominują przedstawiciele środowiska sędziowskiego. Praktycznie nie ma byłych zawodników, byłych i obecnych trenerów, znanych twarzy. Dlaczego tak się dzieje?

Jakiś czas temu sam zastanawiałem się, czy aby nie zapisać się na sędziowski kurs (śmiech). Miałbym chyba większe szanse w wyborach na prezesa PZKosz. To samo radziłem byłym zawodnikom i zawodniczkom. Mam też pewne podejrzenia, że prezes Piesiewicz na taki kurs już się zapisał lub zrobił go eksternistycznie. Myślę, że ta humorystyczna odpowiedź jest kwintesencja problemu.

Jan Delmanowski

Oficjalne produkty reprezentacji Polski – tylko w Sklepie Koszykarza >>