• Home
  • PLK
  • Jak Anwil może się uratować? – 7 pomysłów

Jak Anwil może się uratować? – 7 pomysłów

Share on facebook
Share on twitter

Anwil przegrywa z Arką 0:2, ale ma dwa mecze we Wlocławku. Musi liczyć na sprzyjające obręcze w swojej hali i celne rzuty swoich podkoszowych. Do tego ważna będzie gra Ivana Almeidy i podtrzymanie intensywności w obronie z drugiego meczu.

Anwil Włocławek / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Jak Anwil może się jeszcze uratować?

1. Trzeba trafiać
Poprawa skuteczności to banalne stwierdzenie, ale nawet najlepsza taktyka nic nie da, gdy rzuty nie będą wpadały do kosza. Największe zastrzeżenia można mieć do skuteczności z dystansu.

Anwil zachwycał w serii ze Stalą grą na obwodzie, jednak w półfinałach z Arką tej skuteczności zza łuku już nie ma. Przede wszystkim brakuje trafień Szymona Szewczyka, które są kluczem do rozbijania defensywy zespołu z Gdyni.

Pudłujący wysocy Anwilu powodują, że ogromni środkowi Arki niezbyt chętnie będą opuszczać pomalowane, a co za tym idzie zablokują dostęp do kosza. Boleśnie przekonali się o tym graczem obwodowi z Włocławka, których rzuty były blokowane przez długie ręce Roberta Upshawa.

2. Almeida prawdziwym liderem

W przypadku skuteczności trzeba także poruszyć temat Ivana Almeidy, który skończył drugi mecz z 2 celnymi rzutami z gry z 13 prób. Kabowerdeńczyk „przejada” wiele posiadań Anwilu, jest centralną postacią ataku i od niego bardzo wiele zależy.

Almeida musi zachować chłodną głowę, wybierać na parkiecie same dobre rozwiązania dla zespołu, a wtedy Anwil będzie miał szansę na płynniejszy atak. Jego siłowe akcje z drugiego meczu były mało efektywne i nie pozwalały rozpędzić się włocławianom. W meczu numer 3 zespół potrzebuje dobrego i skutecznego, ale także grającego z zespołem Ivana.

3. Podtrzymać intensywność w obronie

Anwil w drugim meczu bronił prawie idealnie. Ograniczył Arkę do minimum, jednak kosztowało to na tyle dużo zawodników z Włocławka, że w ataku nawet te otwarty rzuty nie znajdowały drogi do kosza.

Przed trzecim meczem Anwil skupić się musi przede wszystkim na ataku, bo defensywnie niewiele więcej da się przeciwko Arce zrobić. To atak powinien być kluczem do ewentualnego zwycięstwa włocławian, ale w obronie trzeba zagrać przynajmniej podobnie jak w meczu numer 2.




4. Wprawić piłkę w ruch

Igor Milicić po meczu numer dwa mówił, że indywidulanie z Arką wygrać się nie da. Właśnie to chciała swoją obroną osiągnąć Arka, która ma w swoim składzie wielu atletycznych i dobrych indywidualnie obrońców.

Przemysław Frasunkiewicz chce sprowadzić tę serię do gry 1 na 1, bo ma w swoim składzie zawodników, którzy akurat w takiej grze czują się lepiej od rywali z Włocławka. Anwil powinien więc mniej wplątywać się w pojedynki 1 na 1, a więcej napędzać swoją grę i szukać punktów w szybszej grze.

5. Skończyć z post upami

Gra tyłem do kosza, właściwie z każdej pozycji, jest znakiem rozpoznawczym Anwilu w ataku. W PLK w większości pojedynków włocławianie mają przewagę fizyczną nad rywalami i taka gra jest po prostu efektywna.

Jednak przeciwko atletom z Gdyni post upy nie przynoszą zamierzonego skutku. Przewagę siły tak naprawdę ma tylko Walerij Lichodiej, który jednak nie kończył zbyt wielu akcji punktami lub był podwajany.

Gra tyłem do kosza Almeidy, Jarosława Zyskowskiego czy Aarona Broussarda póki co w dwóch meczach niezbyt wiele wniosła, co powoduje, że być może należy z niej zrezygnować.

6. Spróbować z Lichodiejem na środku

Szymon Szewczyk nie trafia, a Michał Ignerski z każdą kolejną minuta na parkiecie jest niestety coraz mniej efektywny i także i jego ręką z czasem przestaje chodzić tak, jak powinna.

Skoro kluczem do wszystkiego w ataku Anwilu są trójki podkoszowych, to może warto zaryzykować z Walerijem Lichodiejem na pozycji numer 5, który rękę z dystansu ma bardzo pewną, a w pierwszych dwóch spotkaniach zbyt wielu okazji do rzutu za 3 nie miał.

Włocławianie musza się chwytać już ekstremalnych rozwiązań, bo te podstawowe nie dały pożądanego efektu w postaci zwycięstw. Może akurat ryzyko z takim obniżeniem składu pozwoliłoby rozpędzić się Anwilowi w ataku.

7. Łączyński z Broussardem

Obaj rozgrywający Anwilu są w przyzwoitej formie, a w przypadku Kamila można nawet stwierdzić, że z każdym meczem gra coraz lepiej. To także Łączyński był jedynym graczem Anwilu w drugim meczu, który próbował uruchomić partnerów podaniami, a co za tym idzie cały atak.

Borussard z kolei ma za sobą udany mecz numer 1, a jego wejścia pod kosz są dla obrony Arki bardzo groźne. W przypadku odejścia od upychania się pod koszem, Anwilowi przyda się na parkiecie dwóch graczy kozłujących w pick’n’rollu, którzy są w stanie zarówno zdobyć punkty, jak i dobrze podać.

Ta dwójka rzadko była ze sobą na parkiecie, co może być małym zaskoczeniem dla obrony Arki. To kolejny pomysł na sytuację już wręcz awaryjną, który raczej w przypadku dobrego meczu Ivana Almeidy nie zostanie wykorzystany, ale warto mieć go gdzieś z tyłu głowy.

GS

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>