Jak Gregg Popovich odmienił sezon San Antonio Spurs?

Share on facebook
Share on twitter

W NBA jest drużyna inna niż wszystkie  – ostatnia w % rzutów spod kosza, ostatnia w % trójek, znajdująca się także w dolnej tercji pod względem zbiórek ofensywnych i wymuszanych wolnych, za to pierwsza w niezbyt popularnych próbach z półdystansu. Wydawałoby się, że przy obecnej ekonomii nie da się zbudować dobrej ofensywy o takiej charakterystyce. Jednak, jak nietrudno się domyślić, San Antonio Spurs znowu to robią. Jak?

LaMarcus Aldridge i Gregg Popovich / fot. wikimedia commons

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Różnorodność składu

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że styl gry Spurs w pewnym sensie jest zależny od tego, czy na parkiecie znajdują się DeMar DeRozan i LaMarcus Aldridge. Jako że najmocniejszą stroną obu zawodników jest operowanie na półdystansie – dla pierwszego na koźle, dla drugiego wyraźnie na bloku – niespecjalnym zaskoczeniem powinno być, że Gregg Popovich zbudował zespół wokół najmocniejszych cech swoich dwóch najlepszych zawodników.

Niemniej gdy obaj zawodnicy znajdują się na ławce – niecałe 17% wszystkich akcji Spurs – to drużyna z Teksasu plasuje się mniej więcej w połowie stawki pod względem oddawanych trójek. Dodatkowo, to właśnie w tych minutach Ostrogi zdobywają więcej punktów na posiadanie, niż kiedy na parkiecie przebywają Aldridge i DeRozan razem.

Dla porównania: Spurs w minutach bez gwiazd mieliby odpowiednik najlepszego ataku w NBA, podobnie jak w ustawieniach, w których na parkiecie z dwójki Aldridge/ DeRozan gra tylko ten pierwszy. Natomiast gdy dwaj czołowi zawodnicy grają razem, San Antonio ma odpowiednik 12. ataku i 14., kiedy na parkiecie znajduje się DeRozan, a odpoczywa Aldridge. Nie jest to bynajmniej zarzut wobec przede wszystkim DeRozana, ale w ten sposób widać też jak głębokim składem dysponują Spurs.

Usprawnienia Popovicha

Z pewną obawą wydawałoby się, że można spoglądać na wspólne minuty duetu DeRozan/ Aldridge, ale wbrew pozorom nie ma powodu do aż takiego niepokoju. Przyjmijmy, że momentem zwrotnym w kalendarzu Spurs było zwycięstwo 7. grudnia przeciwko Los Angeles Lakers. Do tego czasu Ostrogi miały bilans 11-14, natomiast od wspomnianego spotkania podopiecznym Popovicha udało się wygrać w 16 z 24 meczów. I w pierwszych 25 meczach Spurs z DeRozanem i Aldridge’em na parkiecie byli łącznie minus 38, a w kolejnych 24 spotkaniach już +60.

Warto zapytać zatem, co się zmieniło. Przede wszystkim znacznie zostały ukrócone minuty nierzucającego za 3 Dante Cunninghama. Ten pojawiał się w 5 z 6 najczęstszych ustawień Spurs w pierwszych 25 meczach – z czego tylko jedno okazało się plusowe – by później nie znaleźć się w żadnej z 10 najczęściej stosowanych przez Popa kombinacji.

W miejsce Cunninghama wskoczył Derrick White, Bryn Forbes z pozycji rozgrywającego został przesunięty na dwójkę, a DeRozan na trójkę. Najczęściej używana piątka od 8. grudnia – White/ Forbes/ DeRozan/ Rudy Gay/ Aldridge – zagrała ze sobą wcześniej tylko 21 minut, ponad 10 razy mniej niż w kolejnych 24 starciach.

Dwójkowe akcje Spurs

Istotne jest, że Pop stara się wystawiać obok DeRozana i Aldridge’a trzech strzelców. W tym aspekcie nieco przeszkadza powrót Pau Gasola, z którym każdy prócz Patty’ego Millsa od powrotu Hiszpana jest minusowy (choć w ostatnich 2 spotkaniach zagrał już tylko 2 minuty).

Dzięki pewnym „machlojkom” Popovicha, brak rzutu za 3 u dwóch najczęściej rzucających zawodników Spurs aż tak nie przeszkadza. Bo o ile Ostrogi rzucają najrzadziej za 3, tak trafiają trójki na najlepszej skuteczności w NBA (są w top-10 skuteczności z każdego głównego miejsca na parkiecie). Rozstawienie pozostałych graczy otwiera przestrzeń do dwójkowych akcji DeRozana z Aldridge’em.

Na powyższym obrazku szczególnie warto zwrócić uwagę na pozycję Davisa Bertansa (3), najskuteczniejszego strzelca za 3 w NBA. Ten znajduje się kilka kroków za linią za 3, przez co rywal doskakując do ewentualnej pomocy nie ma szans na powrót do wysokiego strzelca. Bertans znacznie ułatwia grę Aldridge’owi, który najlepiej spisuje się w ustawieniach właśnie z Łotyszem. Razem są aż +126 od 7.12., o 51 punktów więcej niż następna dwójkowa kombinacja.

Spurs przy tym pozostają mądrą drużyną, dysponującą zawodnikami co by nie mówić o wysokim koszykarskim IQ. Pozornie wydawałoby się nieistotnymi detalami potrafią znacznie ułatwiać sobie grę. Spójrz na poniższym klipie jak samotny strzelec w rogu przesuwa się nieco do góry, zabierając w ten sposób rywalowi możliwość potencjalnej pomocy do ścinającego w pick and rollu zawodnika.

Powieje trochę kliszą, ale Pop wie jak pomagać swoim podopiecznym: potrafi umieścić ich w sytuacjach boiskowych, w których zwiększy im szanse na powodzenie. To kolejny taki przykład – trzech graczy nieuczestniczących w akcji jest rozstawionych szeroko po przeciwnej stronie do piłki, dzięki czemu po zasłonie DeRozan będzie miał sporo miejsca na półdystansie.

Dzięki takiemu ustawieniu niwelowana jest szansa na podwojenie z drugiej strony. Te może pójść od wysokiego stawiającego zasłonę, lecz były obwodowych Toronto Raptors w San Antonio na tyle rozwinął swoją umiejętność rozegrania, że jest w stanie podaniami karcić pułapki.

Ekspresowe reakcje

I jak wszędzie zdarzają się pojedyncze pomyłki w samym schemacie gry, ale te są szybko korygowane. Dla przykładu: White w pierwszym posiadaniu przeciwko Minnesota Timberwolves został na stronie, po której był rozgrywany pick and roll, przez co przeciwnicy zdołali podwoić zawodnika oddającego rzut. Dodatkowo White ustawiony był tak, że nie było sposobności – mimo, że był niepilnowany – aby dograć do niego podanie.

Już w następnym posiadaniu została naniesiona natychmiastowa poprawka, by w identycznym schemacie trzech graczy przesunąć na stronę bez piłki – w ten sposób ewentualna pomoc do rzucającego skutkowała odpuszczeniem strzelca, do którego pojawiała się szansa na rzeczywiste podanie.

Mnogość rozwiązań

W ataku pozycyjnym Spurs bazują w dużej mierze na zasłonach i ruchu bez piłki. Część z tych akcji gra wiele drużyn (pytanie – niezbyt istotne – kto był pierwszy?), ale to co wyróżnia zagrywki Popovicha, to niezliczona liczba wariantów wydawałoby się jednego schematu. Mój ulubiony to podwójna zasłona na piłce, gdzie dwóch zawodników najczęściej rozbiega się w przeciwnych kierunkach – do kosza i na dystans – bo na powszechnym schemacie widać właśnie tę mnogość rozstrzygnięć.

W mniej skomplikowanych ofensywach zawodnicy poza akcją w niej bezpośrednio nie uczestniczą. U Popa, nawet w najprostszych rozwiązaniach, niemal każdy z zawodników przyczynia się do tego, aby pomóc wykreować dobrą pozycją. Poniżej można dostrzec jak po zasłonie Bertans robi pop na linię za 3, Aldridge roluje do kosza, korzystając przy tym z dodatkowej zasłony bez piłki Forbesa. White w porę posyła dalekiego loba do Aldridge’a.

via Gfycat

Widać było, że dwóch zawodników nieuczestniczących w akcji zaczęło pod koszem. Spurs mają w swoim repertuarze akcję, gdzie właśnie ci zawodnicy rozbiegają się w przeciwnych kierunkach i jeden z graczy wybiega na dystans po zasłonach, które wcześniej służyły dla kozłującego. Całość wygląda bardzo podobnie do poprzedniego przykładu, tylko strzelec, który wcześniej stawiał zasłonę dla ścinającego zawodnika teraz wybiega po niej w drugą stronę.

via Gfycat

Jest to o tyle istotne, że przez ten szereg możliwości obrona cały czas jest trzymana w niepewności. W ten sposób znacznie trudniej wyjść do pomocy i odpowiednio zareagować. A nawet jeśli, to grozi ryzyko pozostawienia bez krycia któregoś z zawodników. Spurs są także na tyle doświadczoną drużyną, że w sytuacji, gdy nie uda się znaleźć bezpośrednio rozwiązania nie panikują i są w stanie nadal znaleźć dogodną pozycję do rzutu.

Easter egg: Na powyższym przykładzie podwójna zasłona nie przyniosła rozwiązania, więc Spurs zagrali 2 akcje po koszyczku. DeRozan miał ostatecznie wolną drogę do kosza, ale tak jak na pierwszym klipie w tekście widać jak strzelec z rogu zbiega nieco wyżej i zabiera ze sobą obrońcę. Tutaj Jalen Brunson mógł przeszkodzić DeRozanowi i wyjść do niego do pomocy, ale nie chciał zostawić wybiegającego z rogu do góry Marco Belinelliego.

Podsumowanie

Niektórzy mogliby powiedzieć, że ekipa z Teksasu gra „we właściwy sposób”. Niemal połowa rzutów pochodzi z półdystansu, lecz duża część z nich jest dobra jakościowo – Spurs są liderami pod względem „otwartych” dwójek i na 2. miejscu w „całkowicie” otwartych rzutach za 2.

Styl jest dopasowany pod personel – przecież DeRozan i Aldridge to jedni z największych specjalistów na półdystansie. Ostrogi nie rzucają wiele trójek, ale te przychodzą naturalnie i wynikają np. z podwojeń najważniejszych graczy. Gdy trzeba przyspieszą tempo i kiedy pojawi się okazja do niepilnowanego rzutu nie będą – jak to mieli w zwyczaju – zatrzymywać posiadania do ataku pozycyjnego. Dalsi zawodnicy – White, Forbes, Bertans, Rudy Gay, Patty Mills, Belinelli, czy nawet Jakob Poeltl – swoją charakterystyką uzupełniają trzon zespołu.

I chwilę to trwało, ale Pop wygląda na to, że znalazł receptę na utrzymanie drużyny ponad kreską. Wszystko wskazuje, że Spurs ponownie zawitają do najlepszej ósemki na Zachodzie, bo są zwyczajnie dobrą drużyną. Margines błędu okazał się większy niż mogłaby na to wskazywać liczba rzutów z półdystansu. Wystarczyło bardziej dopasować graczy zadaniowych pod swoich liderów.

Łukasz Woźny, https://twitter.com/l_wozny

Blog Autora na Facebooku znajdziesz TUTAJ>>

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.