Jak uratować Cukier? Ostatnie szanse dla Pierników (analiza)

Share on facebook
Share on twitter

Zespół z Torunia jest pod ścianą – przegrywa 1:2 i trzecim meczu finału mocno odstawał poziomem od Anwilu. Jakie elementy gry musi pilnie poprawić Polski Cukier, aby jeszcze powalczyć o złoto?

Polski Cukier Toruń / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Dużo mówi się podczas playoff o walce, zaangażowaniu i energii, jaką muszą pokazać na parkiecie zawodnicy. Jednak w przypadku serii finałowej, a konkretnie Polskiego Cukru Toruń, sama zmiana nastawienia do spotkania nie wystarczy.

Gra zespołu Dejana Mihevca potrzebuje wielu usprawnień i nowych pomysłów, które pozwoliłyby wrócić im do serii z Anwilem Włocławek, który wyraźnie przejął inicjatywę. Co torunianie muszą zmienić?

1. Ograniczyć straty

Straty to zdecydowanie największa bolączka Polskiego Cukru w ostatnich meczach. Włocławianie bronią bardzo agresywnie, starają się przewidywać miejsca, w które podawać będą rywale i trzeba przyznać, że wychodzi im to bardzo dobrze. W meczu numer 3 aż 16 razy torunianie tracili piłkę, co było wodą na młyn dla Anwilu.

Zespół Dejana Mihevca musi większą wagę przyłożyć w kolejnych spotkaniach do poszanowania piłki. Każde posiadanie może okazać się na wagę złota, a ryzyko podejmowane przez koszykarzy z Torunia momentami jest zbyt duże, co otwiera możliwość Anwilowi na zdobycie łatwych punktów.

2. Zejść niżej

Ivan Almeida w dwóch ostatnich meczach królował na parkiecie. Punktował, ale przede wszystkim znakomicie znajdował partnerów na wolnych pozycjach. To właśnie ta wersja Almeidy – zawodnika grającego z zespołem, jest najgroźniejsza dla rywali.

Kabowerdeńczyk bazuje w większości sytuacji na minięciu w grze 1 na 1. Torunianie starają się zmieniać krycie na zasłonie, po czym Almeida często jest izolowany z wysokim obrońcą i atakuje kosz z dużo wolniejszym rywalem. Podobnie sprawa się ma z Aaronem Broussardem, który także jak tylko jest to możliwe, ma atakować obręcz.

Może więc warto odejść od utartego schematu i spróbować gry small ball. Spowodowałoby to, że chociażby Bartosz Diduszko grający fałszywego silnego skrzydłowego byłby w stanie ustać po zmianie krycia obwodowemu graczowi Anwilu.

3. Spróbować więcej Umeha

Narzekaliśmy na Roba Lowery’ego i Michaela Umeha po dwóch pierwszych spotkaniach. Ten pierwszy wyraźnie nadal nie jest sobą, jednak Umeh zdaje się, że powoli się budzi. Trafił w meczu numer 4 trójki i zdobył w sumie 14 punktów.

Widać po nim było wreszcie sportową złość, która może go poprowadzić do dużo lepszych występów, w końcu to gracz z wysokiej półki jak na polskie warunki. Poluzowanie Umehowi w ataku może przynieść pozytywne skutki, a przecież Polski Cukier tak bardzo potrzebuje w tej serii trójek, które może dać właśnie reprezentant Nigerii.




4. Trafiać z otwartych pozycji

Rozpływamy się nad atakiem Anwilu, który w ostatnich meczach jest znakomity. Włocławianie konsekwentnie szukają słabych punktów w obronie rywali i tam uderzają. Wydaje się więc, że jedynym sposobem na wygranie z Anwilem jest dotrzymanie im kroku w ataku.

Do tego niezmiernie potrzebne są trafienia z dystansu, a przecież pozycje są. W ostatnim meczu torunianie trafili już 41% rzutów za 3, ale ten wskaźnik można jeszcze poprawić. Anwil zrobił krok do tyłu w obronie, poświęcił otwarte pozycje dla rywali kosztem pomocy swoim podkoszowym, co musi być wreszcie wykorzystywane.

5. Atakować tablicę

Walka o zbiórki w tej serii jest niezmiernie ważna. Anwil praktycznie całą piątką idzie na deskę, ponieważ wysocy z Włocławka często są niżsi i słabsi fizycznie od rywali. Koszykarze Polskiego Cukru też w tej kwestii muszą być aktywniejsi.

Być może dobrym rozwiązaniem jest zwiększenie minut dla Tomasza Śniega i Bartosza Diduszki, którzy w takiej szarpanej, czasem brudnej grze czują się lepiej niż gracze pierwszopiątkowi. Skoro ciężko jest dostarczyć piłkę pod kosz do wysokich, warto więc mocno powalczyć o punkty z ponowienia, które często są dla rywala bardzo bolesne.

6. Zmieniać obronę

Kolejny mecz z rzędu Dejan Mihevc próbuje obrony strefowej, ale dopiero wtedy, gdy tak naprawdę jest po meczu. Jak pokazały te momenty, ta obrona wcale nie jest gorsza niż indywidualne krycie, a skutecznie potrafić wybić z rytmu rywali.

Strefa przede wszystkim ograniczałaby izolacje koszykarzy Anwilu, które są bardzo efektywne w tej serii. Postawienie strefy na całe spotkanie to oczywiście nie jest dobry pomysł, ale już żonglowanie systemami defensywnymi mogłoby wprowadzić delikatny chaos w poczynania Anwilu.

Grzegorz Szybieniecki

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi