Jakub Fiszer – snajper, któremu zapaliła się ręka

Share on facebook
Share on twitter

9/11 za trzy, średnio 20,3 punktu, świetna forma na początku sezonu. – Kuba znalazł balans w grze, w akcjach rzutowych – mówi o 22-letnim graczu Biofarmu trener Przemysław Szurek.

Jakub Fiszer (fot. Beata Brociek/Biofarm Basket Poznań)

James Harden wymiata w takich butach – sprawdź >>

Sezon jeszcze wczesny, w I lidze odbyły się cztery kolejki, przy czym Biofarm Basket raz pauzował, więc szkoleniowiec drużyny z Poznania słusznie zauważa: – Poczekajmy z ocenami, dajmy się Kubie nacieszyć grą. Nie ma mam pojęcia, czy to będzie jego przełomowy sezon, czy nie. Widziałem wiele przypadków, gdy ktoś rozgrywki zaczynał świetnie, a kończył słabo, i odwrotnie. Ale wiem jedno – jeśli Kuba utrzyma taką etykę pracy, to jestem spokojny o poziom jego gry – mówi Przemysław Szurek.

Wiadomo, że takiej skuteczności, jak w trzech pierwszych meczach, Fiszer nie utrzyma – 9/11 za trzy to coś niebywałego, wielu graczy chciałoby tak trafiać z wolnych. Tymczasem Fiszer miał 2/2 z Kotwicą, 4/4 z Siedlcami oraz 3/5 w Tychach. Ten ogień przygaśnie, oby utrzymał się w granicach 40-50 proc.

Ale na razie Fiszerowi ręka się pali – strzelec Biofarmu zdobył 61 punktów w trzech meczach (10, 30, 21), w klasyfikacji strzelców ze średnią 20,3 na mecz jest tylko za Michaelem Hicksem (24,5) i Marcinem Dymałą (21,5). W poprzednim sezonie Fiszer zdobywał natomiast po 7,1 punktu, a rok wcześniej – po 6,9.

Skąd forma na początku sezonu? – Kuba dużo czasu poświęca na pracę w lecie i ja teraz widzę u niego postęp w tym, co nazywamy balansem. Chodzi o to, co związane z rzutem – powtarzalność, ułożenie sylwetki, pewność rzutu. Coraz lepiej czyta grę, decyzje rzutowe podejmuje z większym spokojem – mówi o swoim graczu Szurek.

Mierzący 187 cm wzrostu Fiszer pochodzi z Sierakowa, ze znanego już w całej Polsce młodzieżowego klubu Kormoran, który z roczników 1995-96 wypuścił do ligowego grania także Kamila i Marka Zywertów, Filipa Pruefera i Damiana Szymczaka.

– Jeden z chłopaków z rocznika 1988 przyprowadzał czasem na zajęcia swojego małego brata, który ciągle uganiał się za piłką. To właśnie pod jego wpływem zdecydowałem się na założenie zespołu przedszkolaków – wspominał kilka lat temu trener Kormorana Jarosław Czekała początki klubu. Ten „mały brat” to właśnie Jakub Fiszer.

Teraz, w zespole Szurka, Fiszer walczy w I lidze. Biofarm ma bilans 2-1, po pokonaniu Kotwicy i Siedlec, w sobotę poznaniacy przegrali zacięty mecz w Tychach. – No i duma miesza się we mnie ze złością – mówi Szurek. – Duma, bo grając bez kontuzjowanego Piotrka Wielocha, tracąc po kilku minutach Mateusza Bręka, mając dwie 19-letnie jedynki, mieliśmy w ręku wyjazdowy mecz z faworytem

Ale zły jestem, że to spotkanie wypuściliśmy. Doświadczeni rywale w końcówce byli sprytniejsi i nas pokonali – dodaje trener Biofarmu. – Na tę chwilę jesteśmy jednak zadowoleni z gry i wyników. Mamy trochę kłopotów zdrowotnych, mamy też ciężki terminarz – w październiku zagramy jeszcze z Polonią Leszno i R8 Basket Kraków. Ale walczymy.

ŁC

James Harden wymiata w takich butach – sprawdź >>