• Home
  • NBA
  • Jaleel Cousins – braterski szantaż Dallas Mavericks?

Jaleel Cousins – braterski szantaż Dallas Mavericks?

Share on facebook
Share on twitter

Mark Cuban i jego pracownicy nie przestają kombinować. Dallas Mavericks podpisali właśnie niegwarantowany kontrakt z Jaleelem Cousinsem, młodszym bratem DeMarcusa.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Choć do startu sezonu regularnego pozostało dokładnie siedem dni, Mavs zdecydowali się dodać do składu jeszcze jednego gracza. Kolejną już niegwarantowaną umowę zawarli z 22-letnim Jaleelem Cousinsem, na którego zabrakło chętnych w czerwcowym drafcie. Tym samym zespół z Dallas rozszerzył swój skład na obozie przygotowawczym do maksymalnej liczby 20 zawodników. W piętnastce na sezon zasadniczy pozostało im jedno wolne miejsce.

Pierwsza myśl, jaka się nasuwa, mówi, że to część podstępnego planu Marka Cubana, który będzie chciał wyciągnąć z Sacramento jego starszego brata. O tym jednak za chwilę. Niewykluczone bowiem, że Mavs rzeczywiście chcą przede wszystkim jak najdokładniej sprawdzić, czy mają do czynienia z talentem choć częściowo nawiązującym do osiągnięć DeMarcusa. Już wcześniej postawili przecież na innego brata, Setha Curry’ego, i póki co, wygląda to obiecująco.

Jaleel gra na pozycji środkowego. Mierzy prawie 211 cm wzrostu i waży około 115 kilogramów. W dwóch poprzednich sezonach reprezentował barwy South Florida Bulls. W ostatnim wystąpił w 33 meczach, w których spędzał na parkiecie średnio 25 minut i notował 8,5 pkt., 7,9 zb. oraz 1,6 bl.

W Dallas nie znalazł się przypadkiem. Znają go tam już z Ligi Letniej w Orlando. Na początki lipca Cousins wystąpił dla nich w pięciu spotkaniach, w których grał średnio po 14 minut. Zaimponował jednak tylko w starciu z drużyną Orlando Blue, w którym wyszedł na parkiet w pierwszej piątce i w nieco ponad 17 minut zdążył uzbierać 12 „oczek”, trafiając 4 z 8 rzutów z gry. W całym turnieju jego średnie wyniosły 5,4 pkt. i 3 zb.

Według obserwatorów młodszy z braci Cousins to obiecujący gracz, na którego warto zwrócić uwagę. Do zespołu dołączył późno, więc o miejsce w składzie Mavericks na sezon regularny może być mu trudno. Z drugiej strony wśród nominalnych centrów mamy w Dallas tylko Andrew Boguta i wybranego z 46. numerem draftu A.J. Hammonsa. Nawet jeśli Cousins nie zagrzeje miejsca w głównej drużynie, Mavs mogą chcieć pozostawić go chociaż w swojej filii w D-League – Texas Legends.

Po co? Naturalnie ze względu na brata. Po sezonie 2017/18 DeMarcus Cousins zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem i według większości amerykańskich dziennikarzy najprawdopodobniej nie będzie chciał został w Sacramento. Nie trzeba być zresztą geniuszem, żeby dojść do podobnego wniosku. Może oczywiście do tego czasu wylądować już gdzie indziej, gdzie spodoba mu się bardziej, ale jeśli nadal będzie niezdecydowany, Cuban chce być gotowy.

Od lat regularnie na rynku wolnych agentów poluje na większą gwiazdę. W tym roku skorzystał na przeprowadzce Kevina Duranta i nakłonił do gry w Dallas Harrisona Barnesa. To już jeden mocny argument. Drugim z pewnością będzie osoba trenera Ricka Carlisle’a. Kolejnym może być rozwijający skrzydła Seth Curry.

Co prawda, nie wiemy, jak dokładnie wyglądają bezpośrednie relacje braci Cousins (na pewno po klubach chodzą razem), ale sądząc po filmie przygotowanym przez Kings w 2010 roku, który pokazywał ich debiutanta również w warunkach domowych, nie są najgorsze. Można więc przypuszczać, że obecność członka najbliższej rodziny mogłaby być w tym przypadku niezłym asem w rękawie w procesie rekrutacji gwiazdora.

Tzw. transakcja wiązana, a wręcz mały szantaż emocjonalny – grasz u nas, my dajemy zarobić, a może nawet pograć, twojemu bratu. Podobnie było w przypadku braci Morris, zanim musieli pogodzić się z rozłąką. Suns bardziej zależało na Markieffie, ale gdy Marcus był blisko, ten drugi czuł się bardziej komfortowo, przez co grał lepiej, więc robotę dostali obaj.

Niezależnie od intencji klubu z Dallas w kontekście sprowadzenia Jaleela Cousinsa na pewno warto raz jeszcze przyjrzeć się temu, co ma do zaoferowania. Ostatnia ku temu okazja w preseason nadarzy się w nocy ze środy na czwartek o godz. 2:30, kiedy Mavs na własnym parkiecie podejmą Houston Rockets.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>