36 punktów i aż 9 celnych trójek – tak zabawił się w piątek Jamal Murray. Pochodzący z Kanady gracz został MVP meczu młodych koszykarzy otwierającego Weekend Gwiazd w Nowym Orleanie. Reszta Świata pokonała USA 150:141.
To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>
Przed meczem sporo mówiło się o tym, że obcokrajowcy mają duże szanse, aby odgryźć się swoim amerykańskim kolegom za zeszłoroczną porażkę. Zabrakło wprawdzie kontuzjowanych Joela Embiida oraz Emmanuela Mudiaya, ale byli przecież i Nikola Jokić, i Kristaps Porzingis, którzy mieli poprowadzić skuteczną krucjatę. I obaj wypadli bardzo dobrze, ale ostatecznie wieczór ten należał do kogoś innego.
Zawodnikiem, który skutecznie stłumił zapał chcących powrócić jeszcze do meczu w drugiej połowie Amerykanów, okazał się klubowy znajomy Jokicia – Jamal Murray. Debiutant Denver Nuggets trafiał jak natchniony. W całym tym szaleństwie trójek, gdzie oba zespoły w całym spotkaniu oddały ich w sumie aż 95, on sam przy 14 próbach zaliczył aż 9 celnych.
– Po prostu krzyczałem do kolegów „Jestem gorący, jestem gorący!” – mówił po meczu Kanadyjczyk, który w czwartek obchodził będzie 20. urodziny.
Jamal Murray ?????
— Joel Embiid (@JoelEmbiid) February 18, 2017
Trudno nie przyznać mu racji. Ostatecznie rywalizację zakończył z double-double w postaci 36 punktów oraz 11 asyst, do którego dołożył 3 zbiórki i przechwyt. A to wszystko w zaledwie 20 minut spędzonych na boisku. Za swoje zaangażowanie otrzymał pierwszą w karierze statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu.
Buddy Hield był blisko (28 pkt.), ale nie trafiał tak dobrze jak Murray (3/12 za trzy). Jokić otarł się o triple double (12 pkt., 11 zb., 8 as.), a Porzingis wykręcił solidne 24+10, ale to w obozie rywali wyrósł najpoważniejszy kontrkandydat do nagrody MVP. I nie był nim ani Karl-Anthony Towns, ani D’Angelo Russell, ani Devin Booker.
Niespodziewanie najlepszym strzelcem teamu USA okazał się bowiem przedstawiciel Charlotte Hornets – Frank Kaminsky. Drugoroczniak podjął rękawicę rzuconą przez lidera drużyny przeciwnej i również zaliczył aż 9 celnych prób zza łuku, przy czym on potrzebował do tego zaledwie 19 minut i jednego rzutu mniej niż Murray. W sumie zapisał na swoim koncie 33 „oczka”.
https://www.youtube.com/watch?v=Sgoeae3GrzM
Obrony, oczywiście, zbyt dużo w tej konfrontacji nie uświadczyliśmy. Mało tego, jej całkowity brak w niektórych akcjach mógł być wręcz irytujący. Prócz 95 oddanych trójek było oczywiście sporo wsadów – generalnie było to typowo ofensywny mecz rozegrany w piknikowej atmosferze. Choć warto odnotować, że w tej edycji obie strony złożyły się na 20 punktów mniej niż przed rokiem, kiedy padło ich w sumie 311.
https://www.youtube.com/watch?v=lbtthEo8P84
MO