• Home
  • NBA
  • James Harden z triple – double i… 10 stratami

James Harden z triple – double i… 10 stratami

Share on facebook
Share on twitter

Houston Rockets wygrali z Toronto Raptors 129:122, a Harden znów zaliczył szalony występ – 40 punktów, dodatkowo okraszone już dziesiątym triple double w tym sezonie.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

James Harden po raz kolejny mocno potwierdził swoje aspiracje związane ze statuetką MVP. W niedzielę pomógł swojemu zespołowi odnieść już ósme kolejne zwycięstwo, a sam zanotował przy tym 40 punktów, 10 zbiórek i 11 asyst (dołożył też po dwa przechwyty i bloki). To jego drugie triple double z 40 „oczkami” w tym sezonie i tylko jeden gracz ma na koncie więcej takich występów. Tak, jest nim Russell Westbrook, który zdążył zaliczyć trzy.

W przypadku Hardena to czwarte triple double w sześciu ostatnich spotkaniach, a w ogóle już dziesiąte w obecnych rozgrywkach. W tej klasyfikacji również ustępuje jedynie liderowi Thunder, który ma ich aż 17. Konkurencja dawno straciła ich z radaru – trzeci LeBron James zaliczył raptem trzy.

Złośliwi mogliby wytknąć „Brodaczowi”, że przecież teoretycznie wykręcił nawet quadruple double, wszak dwucyfrową wartość zanotował także w czwartej rubryce statystycznej. Tej najmniej pożądanej, czyli wykazującej liczbę popełnionych strat, w niedzielę miał ich 10. My jednak złośliwi nie będziemy i zaznaczymy tylko, że to pierwsze „quadruple double” z 40 punktami i 10 stratami od rozgrywek 1977/78, kiedy NBA oficjalnie zaczęła liczyć te ostatnie.

Wygrany mecz z Raptors (129:122) był też dla niego już 17. z rzędu z przynajmniej double double na koncie. To najdłuższa taka seria w NBA na przestrzeni 5 kolejnych sezonów. Ostatnim zawodnikiem Houston Rockets, który mógł pochwalić się taką passą, był w kampanii 1991/92 legendarny Hakeem Olajuwon.

W obecnym sezonie James Harden zdobywa dla swojej drużyny średnio 28,2 pkt., 8,2 zb. i 11,8 as. Jest trzecim strzelcem i najlepszym asystującym ligi. W niedzielę jego rzuty i podania wykreowały dla Rockets w sumie aż 66 „oczek”. Jak obliczyli analitycy ESPN, średnio w 39 rozegranych meczach było to do tej pory 57 punktów i również pod tym względem Harden ma się z kim ścigać. Rekord Tiny’ego Archibalda ustanowiony w kampanii 1972/73 wynosi 56,8 pkt.

Od 1 grudnia Rockets wygrali aż 19 z 21 spotkań i mają już tylko jeden mecz straty do drugich na Zachodzie San Antonio Spurs (bilans 30-7). Warto jednak przy okazji odnotować, że mimo tych szalonych liczb w niedzielę z Jamesem Hardenem na boisku byli od Raptors o 3 „oczka” gorsi. Ósmej wygranej z rzędu nie byłoby bowiem, gdyby nie rezerwowi – Montrezl Harrell (28 pkt. w 26 min., 12/13 z gry, +9) i Eric Gordon (19 pkt., +23).

Mateusz Orlicki

W takich butach grają gwiazdy NBA >>