Jarosław Zyskowski – ciężka kontuzja, ciężkie treningi, reprezentacja

Share on facebook
Share on twitter

Ciężka praca daje efekty – Jarosław Zyskowski jr podniósł się po poważnej kontuzji, harował w wakacje w USA i właśnie dostał powołanie do kadry.

Jarosław Zyskowski
Jarosław Zyskowski

Powołanie Jarosława Zyskowskiego jr do szerokiej kadry to niespodzianka – koszykarz miał dobry sezon, jednak chyba nikt poza Mike’em Taylorem nie rozważał dla niego miejsca w kadrze. Możliwe, że skrzydłowy Polfarmeksu będzie prawdopodobnie w pierwszej, czteroosobowej grupie zawodników, którzy zostaną skreśleni z listy, sama obecność w Wałbrzychu, gdzie stawi się 18 graczy, byłaby zaskoczeniem. Ale jego wyróżnienie i tak warto docenić.

Zyskowski, syn byłego reprezentanta Polski, uczestnika EuroBasketu w 1985 roku, pięciokrotnego mistrza Polski, od lat pnie się coraz wyżej w seniorskiej hierarchii w Polsce. Wychowanek Śląska, grał też w WKK, a potem w ŁKS, ponownie w Śląsku i Kotwicy. Potem miał grać w Asseco, ale w 2013 roku zerwał więzadło krzyżowe i opuścił cały sezon. Po powrocie zaliczył jednak dobre rozgrywki w Polskim Cukrze, a ostatnio jeszcze lepsze w Polfarmeksie.

Rehabilitacja po kontuzji była żmudna, ale Zyskowski pokazał hart ducha, wręcz wykorzystał przerwę od gry do wymazania jednej ze swoich wad, czyli słabszego przygotowania fizycznego. – Ostatnie dziewięć miesięcy cały czas spędzałem na siłowni i basenie. Byłem aktywny, także mam bardzo duży głód gry. Skupiłem się na treningach fizycznych, przybrałem sześć kilogramów masy mięśniowejopowiadał w 2014 roku „Gazecie Pomorskiej”.

Wyjechał też na letnie treningi do USA. Dzięki znajomościom agentów Zyskowski jr trenował u Jay’a Hernandeza z Prohoops NYC, który potem został obecnie jest jednym z trenerów w Orlando Magic. W Nowym Jorku trenował m.in. z Tobiasem Harrisem czy Kembą Walkerem.

Te treningi dały mi wiedzę, lepszą pracę nóg, poprawę kozłowania oraz możliwość trenowania z graczami z NBA. Widziałem jak to wygląda, jak się tam trenuje, jaka jest mentalność. Można dużo o tym mówić, ale najlepiej to by było zobaczyćmówił „Przeglądowi Sportowemu” Zyskowski, który w Nowym Jorku ma dziadków, co jeszcze ułatwia mu takie wyjazdy.

W minionych rozgrywkach skrzydłowy z rzadkim, wypychanym sprzed głowy rzutem, rzucał średnio po 12.0 pkt. w meczu, trafiał 42% rzutów za trzy – to jego najwyższe wskaźniki w karierze. Jeśli poprawi skuteczność z bliższej odległości (tylko 37%) oraz stanie się graczem wszechstronniejszym (więcej zbiórek, asyst), będzie czołowym polskim skrzydłowym. Na razie zrobił wielki postęp i do tej czołówki się zbliżył. Ciekawe, gdzie zagra w przyszłym sezonie?