PRAISE THE WEAR

Jarosław Zyskowski solidny – Rasta Vechta mizerna

Jarosław Zyskowski solidny – Rasta Vechta mizerna

Nie było żadnych szans na awans do ćwierćfinału Bundesligi. Kiepsko grająca Rasta Vechta wyraźnie uległa dziś Brose Bamberg 82:100 i zagra już tylko ostatni mecz o 9. miejsce. Jarosław Zyskowski znów wypadł przyzwoicie, zdobywając 10 punktów.
fot. Rasta Vechta

Bundesliga w PZBUK – zgarnij CASHBACK aż 200 złotych! >>

Vechta mogła awansować do ćwierćfinału notując w tym meczu jedyną wygraną w turnieju, ale była zespołem o klasę słabszym i zaliczyła czwartą porażkę w czwartym występie. Krótka rotacja, mało opcji ofensywnych, przeciętna obrona – nie było szans na walkę z Bambergiem, który ma w składzie m.in. Jordana Crawforda (21 pkt., 6 asyst), byłego gracza NBA. Już po 1. kwarcie było 19:32, a przez większość meczu różnica oscylowała w granicach 15-20 punktów.

Jarosław Zyskowski był najmniej widoczny ze wszystkich dotychczasowych występów w Niemczech, ale wypadł solidne. Spędził na boisku niecałe 27 minut, zanotował 10 punktów i 1 asystę. Trafił 4/8 z gry i 1/2 z rzutów wolnych. Po czterech spotkaniach jego średnia wynosi 15.5 pkt. na mecz.

Po dzisiejszej porażce, drużynie Zyskowskiego pozostaje już tylko „pożegnalny” mecz o 9. miejsce w turnieju, który odbędzie się już jutro (wtorek), o godz. 20.30. Rywalem Rasty będzie zespół Merlins Crailsheim, a spotkanie tradycyjnie pokaże Sportklub. Od środy zaś zaczną się pojedynki ćwierćfinałowe w playoff.

RW

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami