JaVale McGee – naprawdę nowa broń Lakers!

Share on facebook
Share on twitter

Gdy latem Los Angeles Lakers podpisali kontrakt z JaVale’em McGee, mało kto wierzył, że pocieszny środkowy może stanowić jakąkolwiek różnicę dla zespołu. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.

JaVale McGee / fot. wikimedia commons

MID SEASON Sale – najlepszy moment na koszykarskie zakupy! >>

Po początkowych problemach, Los Angeles Lakers mają już na koncie dwa zwycięstwa – w czwartek pokonali wynikiem 121-114 drużynę Denver Nuggets, a pierwsze triple-double w barwach ekipy z Miasta Aniołów zanotował LeBron James (28 punktów, 11 zbiórek, 11 asyst). Nie byłoby jednak tego zwycięstwa gdyby nie kolejny zaskakująco dobry występ JaVale’a McGee.

Środkowy w drugim kolejnym meczu dobił do granicy 20 oczek, tym razem zapisując na konto 21 punktów. JaVale’a McGee nieraz świetnie odnajdywał się nad obręczą rywala, pokazując swój wciąż znakomity wyskok. 30-latek po pięciu meczach tego sezonu jest jedną z największych niespodzianek, notując średnio 17.2 punktu, 7.0 zbiórek oraz 2.8 bloku w każdym spotkaniu.

Trudno wierzyć w to, że podkoszowy takie średnie utrzyma, ale na ten moment to zdecydowanie jego najlepsze osiągi w karierze. Jakby tego było mało, McGee po raz pierwszy od ponad pięciu lat (luty 2013) spędził na parkiecie ponad 30 minut. W dwóch poprzednich sezonach w barwach Golden State Warriors jego rola była znacznie mniejsza, co jednak zapewniło mu dwa mistrzostwa ligi.

Nikt się więc nie spodziewał, że McGee będzie takim wzmocnieniem Lakers, kiedy ci podpisali z nim kontrakt tego lata – środkowy jest jednak jedynym w składzie „7-footerem” i trener Luke Walton od samego początku przewidział ważną rolę dla podkoszowego w swoich planach. 30-latek zaczął nawet rzucać zza łuku, choć jak na razie trafił tylko jedną z dwóch oddanych prób.

McGee gra więc najprawdopodobniej najlepszy basket w swoim życiu i jak sam twierdzi, może być to efekt tego, że w przeszłości bardzo często był mocno ograniczany przez inne zespoły. Środkowy uważa, że powodem tego była jego astma. „Myślę, że dzięki temu kluby miały wymówkę” – stwierdził ostatnio McGee, który już kilka lat temu wyjawił swoje problemy zdrowotne.

Jednocześnie podkoszowy przypomniał, że nigdy nie miał nawet ataku astmy, w związku z czym problemy te nie miały w zasadzie żadnego wpływu na jego grę. Wiele wskazuje na to, że dopiero teraz – po 11 latach gry w NBA – zawodnik może naprawdę rozwinąć skrzydła, dzięki czemu częściej będziemy oglądać skróty jego efektownych akcji niż tylko i wyłącznie kolejne wpadki.

Tomek Kordylewski

MID SEASON Sale – najlepszy moment na koszykarskie zakupy! >>




POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.