JaVale McGee – czy utrzyma się w NBA?

Share on facebook
Share on twitter

Co tam Kevin Durant – do gry w sobotę wrócił także JaVale McGee! 29-letni środkowy walczy o ostatnie wolne miejsce w składzie Golden State Warriors.

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

JaVale McGee
JaVale McGee

JaVale McGee ma za sobą ciężki czas. Począwszy od rozgrywek 2013/14, m.in. przez kłopoty z piszczelem, w trzech kolejnych sezonach wystąpił w sumie w zaledwie 62 spotkaniach. Warriors są już czwartym klubem, jaki zwiedził w tym czasie.

Obecnie znalazł się już jednak w sytuacji, w której bardzo blisko mu do wyjazdu do Chin lub Europy. W klubie z Oakland znalazł się bowiem na niegwarantowanej umowie, a do ostatniego miejsca w składzie oprócz niego jest jeszcze pięciu innych chętnych.

W sobotę przeciwko Toronto Raptors na parkiecie pojawił się po raz pierwszy od 25 kwietnia. Od Steve’a Kerra dostał 16 minut i… bywało różnie.

McGee, jak to on, niezłe zagrania przeplatał takimi, po których można złapać się za głowę. Przykładowo dobrze ściął pod kosz, ale omal nie stracił piłki i gdyby miał obok siebie bardziej doświadczonego obrońcę niż 20-letni Jakob Pöltl, prawdopodobnie nie skończyłby akcji wsadem.

W innej sytuacji zaliczył blok, ale pozwolił rywalowi na dobitkę. Jeszcze w innej dobrze pomógł w obronie, ale po chwili przy zbiórce źle zastawił swojego zawodnika i znów szczęśliwie uchronił się przed stratą piłki.

Statystycznie, jak na tak krótki występ, wypadł nieźle (czego nie można powiedzieć o jego nowej, fikuśnej fryzurze. Zdążył zapisać na swoim koncie 5 pkt. (2/3 z gry, 1/2 z linii), 4 zb., 3 bl. i asystę. Ostatecznie, mimo kilku okazji, nie popełnił też żadnej straty, a Warriors byli z nim jeden punkt na plusie.

Kontuzje i wiek sprawiły, że nie jest już tym wyskakanym, atletycznym centrem, jakiego możemy pamiętać z jego lepszych lat z Waszyngtonu czy Denver. Biorąc pod uwagę obecność Zazy Paczulii, Andersona Varejao, Davida Westa i Draymonda Greena, szanse na wywalczenie sobie gwarantowanego kontraktu od Warriors ma bardzo niewielkie.

A szkoda, bo czego by o nim nie mówić, NBA bez JaVale’a McGee zawsze będzie ciut nudniejsza.

MO

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>