JayVaughn Pinkston – Krosno ma swojego Mike’a Tysona

Share on facebook
Share on twitter

Chciał być bokserem, na uczelni zawieszono go za bójkę, zakażenie gronkowcem groziło amputacją, a zerwane więzadła i inne kontuzje zabrały dwa lata kariery. Teraz zagra w Krośnie.

JayVaughn Pinkston (fot. Wikimedia Commons)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

Po zeszłorocznym wyborze Kareema Maddoksa, który pojawił się na Podkarpaciu znikąd, ale notował średnio po 11,5 punktu oraz 6,3 zbiórki, nikt nie wyśmieje kolejnego wyboru Michała Barana. Ale trzeba przyznać, że trener Miasta Szkła ma talent do wyszukiwania ciekawych gości z przeceny.

JayVaughn Pinkston ma lepsze koszykarskie CV niż Maddox, ale zwrotów i zakrętów na jego koszykarskiej drodze też było wiele.

Gdy w 2009 roku ogłosił, że będzie studiował na uczelni Villanova, opisywano go jako gracza typu „Charles Barkley spotyka DaJauana Blaira”. Silny, dynamiczny, skuteczny podkoszowy o wzroście 201 cm miał za sobą kilka udanych lat w nowojorskich szkołach i szykował się do występu w McDonald’s All American. W kwietniu 2010 roku zagrał w nim obok m.in. Kyriego Irvinga, Harrisona Barnesa czy Tobiasa Harrisa.

Ale potem wiele rzeczy w jego karierze poszło nie tak.

Nie zdążył zagrać meczu dla Villanova, a już został zawieszony na cały rok – w listopadzie 2010 roku, gdy na randce z dziewczyną schował się w uczelnianej pralni, koledzy wpadli na pomysł, by zamknąć drzwi na klucz. Rozwścieczony Pinkston wywołał potem bójkę, przez co stracił rok nauki, a przede wszystkim gry.

Trzy lata później, gdy z uczelnią już się przeprosił i zaczął grać naprawdę nieźle (13,3 punktu oraz 5,0 zbiórki w sezonie 2012/13), skręcił kostkę grając w lecie w rodzinnym Nowym Jorku. Noga trochę bolała, spuchła, ale tragedii nie było – ot, zwyczajna kontuzja koszykarza.

Kiedy jednak któregoś dnia JayVaughn zszedł z łóżka, postawił nogę, a z pęcherzyków na nodze zaczęła wyciekać ropa, koszykarz się przestraszył. Diagnoza lekarzy była druzgocąca – zakażenie gronkowcem, odmiana niebezpieczna. Pinkston wiedział, że grozi mu amputacja prawej nogi, a w skrajnym przypadku – nawet śmierć.

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, bakteria nie zakaziła organizmu, nogę wyczyszczono, Pinkston wrócił do gry na dwa kolejne sezony – cztery lata w Villanova zakończył ze średnimi 11,7 punktu oraz 5,4 zbiórki. A w międzyczasie z misiowatego gracza, właśnie w stylu Barkleya czy Blaira, zmienił się w bardziej smukłego koszykarza – w sumie przez pięć lat zrzucił blisko 30 kg.

Kolejne plany – próbę dostania się do NBA – storpedowały kontuzje. Kontuzje nóg, które Pinkston od dziecka miał mocne. Pochodzi z Brooklynu, a konkretnie – z osiedla Brownsville, na którym wychowywali się Mike Tyson czy Riddick Bowe. I właśnie boks był pierwszym sportem małego JayVaughna, do 11. roku życia późniejszy koszykarz poruszał się głównie w ringu. Dziś mówi, że dobra praca nóg na parkiecie, to właśnie owoc tamtych dziecięcych treningów.

Lewe kolano – więzadła krzyżowe – puściły jednak już na pierwszym treningu z Brooklyn Nets przed Ligą Letnią w Orlando w 2015 roku. Pinkston stracił cały sezon i kolejny zresztą też – Amerykanin podpisał umowę z włoskim drugoligowcem Dinamica Mantova, ale przez kontuzje nie zagrał ani jednego spotkania.

Teraz Pinkston – koszykarz po przejściach, po kontuzjach, po dwóch latach bez gry – przyjeżdża do Krosna. Twierdzi, że jest zdrowy, choć czekają go testy medyczne. A my czekamy – czy będzie z niego drugi Maddox, czy może ktoś jeszcze lepszy.

ŁC

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

 

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi