Jazmine Davis: Jestem wieczną optymistką

Share on facebook
Share on twitter

O życiu w Polsce, karierze w karate, muzycznych zainteresowaniach, wdzięczności dla kibiców i coraz mocniejszej lidze kobiet – opowiada Jazmine Davis, podstawowa rozgrywająca Enei AZS Poznań

Jazmine Davis / fot. ENEA AZS Poznań

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden gra jak MVP >>

Jan Delmanowski: To może na początku – czy potrafisz już powiedzieć „chrząszcz”? Wiem, że dziewczyny od początku Twojego pobytu w Poznaniu, próbują Cię tego nauczyć.

Jazmine Davis: (śmiech) „chrzaszzczszszczcz” – szczerze mówiąc to ostatnio próbowałam wczoraj. Ale póki co nadal to dla mnie za trudne.

JD: Mam nadzieję, że jeszcze nieraz Cię zaskoczę w trakcie tej rozmowy. Powiedz proszę – jak się miewa Twoje ukulele? Masz je tutaj ze sobą?

Jaz: Jeszcze nie, ale zamierzam je przywieźć do Polski niedługo. Przyjeżdżając przed sezonem nie miałam niestety wystarczająco dużo miejsca w walizce.

JD: Pytam o to, bo słyszałem – i sprawdzałem w social mediach – że kapitalnie… śpiewasz.

Jaz: Próbuję, bardzo się staram.

JD: Jaka jest Twoja ulubiona piosenka, którą uwielbiasz śpiewać? Wiesz, podczas gotowania na przykład.

Jaz: Uwielbiam słuchać reagge – to jest świetna muzyka. Słucham jej bardzo często. Sprzątam – reagge, gotuję – reagge. To powoduje, że myślę o rzeczach przyjemnych, o słońcu i plaży.

JD: Czy to właśnie z tego wynika, że jesteś tak pozytywną osobą?

Jaz: Właśnie tak. Jestem wieczną optymistką.

JD: Zauważyłem podczas spotkań organizowanych przez klub, że bardzo lubisz dzieci.

Jaz: Zgadza się, uwielbiam pracować z dzieciakami. Też kiedyś byłam dzieckiem i byłam zapatrzona w koszykarzy i koszykarki i pamiętam to uczucie, kiedy odbywały się spotkania z nimi. Staram się zawsze o tym pamiętać. Może takie spotkanie spowoduje, że poczują się lepiej albo że staną się lepsi w tym co robią.

JD: W sezonie 2017/2018 byłaś zdecydowanie najbardziej wyróżniającą się zawodniczką ENEI AZS Poznań. Mimo to, mimo tej świadomości, że jesteś najlepsza w drużynie, po każdym meczu zostawałaś na parkiecie z fanami, z dzieciakami. To niespecjalnie częste zachowanie „gwiazdy”.

Jaz: Mówisz? Myślę, że to się bierze z tego jak zostałam wychowana, nigdy nie nosiłam głowy wysoko. Ok, gram zawodowo w basket, ale to nie jest dane na zawsze. W każdej chwili mogę odnieść jakąś poważną kontuzję i to wszystko co mam, może mi zostać odebrane. Więc zawsze się angażuję w 100%. Zwłaszcza jak myślę o ludziach, którzy poświęcają swój czas i przychodzą na nasze mecze, wspierają nas – nawet jak przegrywamy i to czasami sporą różnicą punktów. Bardzo to doceniam i to moje zachowanie, o którym wspomniałeś, to pewna forma podziękowania dla nich.

JD: W 2015 roku podpisałaś kontrakt przed sezonem z jedną z drużyn WNBA, ale ostatecznie nie zaznałaś smaku tej ligi. Co się stało?

Jaz: Faktycznie, podpisałam kontrakt przedsezonowy. Później nawet załapałam się do zespołu, ale zespół był wówczas w przebudowie i klub poinformował mnie, że potrzebuję bardziej doświadczonej zawodniczki i sprowadzą inną rozgrywającą w moje miejsce. Dlatego też postanowiłam z czasem spróbować swoich sił poza Ameryką.




JD: Jak się odnajdujesz żyjąc w Polsce, w Europie?

Jaz: To pierwszy raz kiedy na stałe mieszkam w Europie. Życie tutaj pozwoliło mi szybko dorosnąć. Jestem z daleka od domu i od rodziny, w basket też gra się trochę inaczej. Dlatego musiałam się szybko zaadaptować do nowych trenerów, nowej filozofii, nowej kultury. Uważam, że to dla mnie świetna szkoła życia.

JD: To Twój drugi sezon w Poznaniu. Co Cię skłoniło do tego, żeby zostać w Enei AZS?

Jaz: Trener Marek (Lebiedziński) mnie tutaj sprowadził. Poznaliśmy się jak grałam w Szwajcarii, on wtedy prowadził drużynę z Gdyni. Bardzo odpowiadało mi to jak grałyśmy w zeszłym sezonie, jak trener prowadził zespół. Indywidualnie do tego miałam bardzo dobry sezon. Poza tym bardzo lubię być częścią dłuższego projektu, który w zamierzeniu ma być coraz lepszy. Dlatego wróciłam do Poznania. Poprzedni sezon był naszym pierwszym w Ekstraklasie i teraz chcemy poprawić ubiegłoroczny wynik.

JD: Obserwowałaś ruchy transferowe klubów Energa Basket Ligi Kobiet przed sezonem? Uważasz, że liga jest w tym sezonie mocniejsza czy porównywalna do tego, z czym miałaś do czynienia w sezonie 2017/2018?

Jaz: Śledziłam transfery na bieżąco i muszę przyznać, że liga w tym sezonie jest dużo, dużo mocniejsza. Przybyło sporo zawodniczek spoza Polski, również mocne nazwiska z ligi WNBA. Z niektórymi dziewczynami się znam – np. z Nirrą Fields (Energa Toruń) grałam razem w college’u, z Tiffany Wright Clarke (Politechnika Gdańska) spędziłam natomiast 4 lata w drużynie uniwersyteckiej. Nie można też zapominać o takich nazwiskach jak Canada czy Russel (Wisła Kraków). Naprawdę, myślę że każdy zespół w lidze jest naprawdę mocny.

JD: Posiadasz pas karate. Musiałaś kiedyś użyć swoich umiejętności w życiu codziennym?

Jaz: Faktycznie, do 15 roku życie startowałam jeszcze w zawodach krajowych. Mam w domu mnóstwo złotych medali związanych z tymi zawodami. Ale mnie zaskoczyłeś! Mało kto o tym wie… W sumie walczyłam przez 17-18 lat – moi rodzice chcieli, żebyśmy razem z braćmi umieli się obronić, w razie gdyby było to kiedyś potrzebne. Kilka razy faktycznie mi się to przydało.

JD: Jaki jest Twój ulubiony drink/trunek i dlaczego jest to tequila?

Jaz: (śmiech) Skąd o tym wiesz? Jeśli już miałabym wybrać jakiś alkohol, wtedy rzeczywiście byłaby to tequila. Ale dlaczego? Sama nie wiem. Dobra tequila po prostuje smakuje specyficznie, dobrze. Zresztą kolekcjonuję tequile – o czym doskonale wie moja rodzina, przywożąc mi różne dobre, wiekowe egzemplarze z Meksyku.

JD: Gdy jesteś w Stanach, w domu – czego najbardziej brakuje Ci z Polski?

Jaz: To bardzo trudne pytanie. W Stanach jest zupełnie inna atmosfera. Tutaj w Polsce trzymam się mocno z dziewczynami, z drużyną. Będąc w Stanach oczywiście też mam mnóstwo znajomych, ale oni też są rozsiani po różnych miastach, mają swoje sprawy na głowie. Tutaj w Polsce jest bardzo przyjemna, gorąca atmosfera. W Stanach tęsknie za wyjściami z dziewczynami, za wypadami ze Stefą (Karolina Stefańczyk) na kawę, itd. I koniecznie za pierogami!

JD: A gdybyśmy odwrócili pytanie? Czego brakuje Ci będąc w Polsce?

Jaz: Stabilnej pogody. Tego chyba najbardziej. Poza tym, niczego mi nie brakuje. Rozważam nawet to, żeby na stałe zamieszkać i osiąść w Europie.

JD: Wracają trochę do muzyki. Co byś powiedziała na to, że mam ze sobą trąbkę?

Jaz: (śmiech) No nieźle! Zdaje się, że mam jeszcze gdzieś moją trąbkę w domu. Heheh, naprawdę niewiele osób wie, że gram też na trąbce. W szkole byłam członkiem zespołu muzycznego i całkiem sporo grałam.

JD: Czy podoba Ci się Gdynia?

Jaz: Zdecydowanie tak. Mam w Gdyni kogoś bardzo ważnego i wyjątkowego dla mnie. To świetna sprawa i tak – lubię Gdynię. Uwielbiam też morze. Nawet nie wiedziałem, że mają tam aż tyle wody.




JD: Jaki indywidualnie cel stawia sobie Jazmine Davis w tym sezonie?

Jaz: Chciałabym być bardziej taką klasyczną rozgrywającą, niż to miało miejsce w poprzednim sezonie. Wtedy byłam bardzo odpowiedzialna za zdobywanie punktów. Teraz mamy zupełnie inny zespół, ta zdobycz punktowa rozkłada się na wiele zawodniczek, więc na pewno chciałabym mieć więcej asyst, rozdawać więcej piłek.

JD: Obserwując Twoje konta w mediach społecznościowych i postawę na co dzień, widać że jesteś bardzo religijną osoba. Wiara i Kościół mają dla Ciebie szczególne znaczenie?

Jaz: Z całą pewnością tak. Jak byłam nastolatką, skończyłam liceum katolickie, zostałam wychowana w wierze chrześcijańskiej, w zasadzie cała nasza rodzina taka jest. Nie znam nikogo z rodziny, kto nie byłby bardzo religijny. W każdą niedzielę – z racji tego, że nie mam tutaj żadnego swojego kościoła – włączam sobie stream online z mszy z domu.

To pozwala mi zachować wiarę w siebie i być pozytywną osobą. Dzięki temu, że często się modlę i rozmawiam z Bogiem, nie dopada mnie zły nastrój i zawsze mam w sobie mnóstwo energii.

JD: No to na koniec coś pozytywnego – czy nadal masz w swoim iPodzie listę największych hitów muzycznych z Walta Disneya?

Jaz: No pewnie! Mam nawet swoją oddzielną playlistę (w tym momencie Jaz pokazała playlistę „Disney hits” na swoim koncie w Spotify). Mam je wszystkie tutaj. Jestem olbrzymią fanką Disneya.

Jan Delmanowski

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden gra jak MVP >>