Jermaine O’Neal – najlepszy był w Indianie

Jermaine O’Neal – najlepszy był w Indianie

Share on facebook
Share on twitter

Dokładnie 20 lat temu, 5 grudnia 1996 roku, Jermaine O’Neal zaliczył swój debiut w barwach Portland Trail Blazers. Do dziś pozostaje drugim najmłodszym koszykarzem, który wystąpił w meczu NBA.

jermaine
fot. wikimedia commons

W takich butach grają gwiazdy NBA >>

Zanim po raz pierwszy wybiegł na parkiet, wybrany z 17. numerem draftu O’Neal musiał się nieco wstrzymać. Ze względu na kontuzję kolana został bowiem zmuszony do opuszczenia pierwszych 17 spotkań.

Mimo to, debiutując w wieku zaledwie 18 lat i 53 dni, podkoszowy, który trafił do ligi zaraz po szkole średniej, został najmłodszym graczem w historii ligi. Przebić zdołał go potem tylko Andrew Bynum, który po raz pierwszy pojawił się na boisku, gdy miał dokładnie 18 lat i 6 dni.

Sam debiut w wykonaniu Jermaine’a był wręcz symboliczny. W grze spędził raptem 3 minuty, ale trafił jedyny oddany rzut z gry i zakończył mecz z 2 punktami na koncie. Zresztą, jak się miało okazać, przy Arvydasie Sabonisie i Rasheedzie Wallace’ie w ogóle nie dane mu było odegrać w Portland większej roli. Na swój czas musiał poczekać do 2000 roku, kiedy to został wytransferowany do Indiana Pacers.

To w Indianapolis spędził osiem najlepszych lat kariery, sześć razy z rzędu grając z drużyną w fazie play-off i awansując do finału konferencji w 2004 roku, w którym polegli z późniejszymi mistrzami z Detroit. Przez cały okres gry dla Pacers notował średnie na poziomie 18,6 pkt., 9,6 zb., 2 as. oraz 2,4 bl. i sześć razy wystąpił w Meczu Gwiazd. Do dziś pozostaje najlepiej blokującym graczem w historii klubu (w sumie 1245 bloki).

We wspomnianych rozgrywkach 2003/04 otrzymał nawet dwa głosy w plebiscycie na najlepszego zawodnika sezonu zasadniczego. Bezkonkurencyjny okazał się wtedy Kevin Garnett, którego na pierwszym miejscu umiejscowiło pozostałych 120 głosujących, ale trzecie miejsce za nim oraz Timem Duncanem stanowiło dla O’Neala nie byle jaką nobilitacją.

Wszystko sypać zaczęło się od feralnego dnia 19 listopada 2004, kiedy podczas pojedynku z Pistons wziął udział w najsłynniejszej zadymie w historii NBA do dziś znanej jako „Malice at the Palace”. Na skutek bójki, jaka wywiązała się pomiędzy zawodnikami obu drużyn, ale także kibicami obecnymi na trybunach, pięciu graczy Pacers otrzymało różnego wymiaru kary zawieszenia.

Najbardziej oberwało się Ronowi Artestowi oraz Stephenowi Jacksonowi, ale sam O’Neal też miał czego żałować. Początkowo wyrok brzmiał 25 meczów, jednak później dzięki apelacji udało mu się zredukować sankcję do 15 spotkań. Dodatkowo stracił również ponad 4 miliony dolarów wynikające z jego kontraktu, a także musiał odbębnić nałożone na niego 60 godzin prac społecznych.

Począwszy od kampanii 2003/04 kolejne lata to już w jego przypadku pasmo kontuzji, które wykluczały go kolejno z 23, 31, 13, 40, 14, 12, 58, 57, 27 i 38 spotkań. Na przestrzeni ostatnich sześciu sezonów zdążył jeszcze zwiedzić Toronto, Miami, Boston, Phoenix oraz Oakland, gdzie po rozgrywkach 2013/14, czyli na rok przed wywalczeniem przez Warriors mistrzowskiego tytułu, postanowił zrobić sobie przerwę ze względu na „ogólne przemęczenie”. To się dopiero nazywa kiepskie wyczucie czasu.

W lutym 2016 roku ogłosił definitywne zakończenie kariery.

Mateusz Orlicki

W takich butach grają gwiazdy NBA >>

POLECANE

tagi

„Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa. Pieśni o Małym Rycerzu”. Pieśń znana z hal siatkarskich już niedługo może zagościć na meczach Śląska Wrocław. I to nie w chwilach słabości, ale w uznaniu dla pracy trenera Olivera Vidina. Pod jego wodzą drużyna 17-krotnego mistrza Polski wygrała 6 z 9 spotkań i jest na dobrej drodze, aby awansować do fazy play-off.
27 / 01 / 2020 18:33

NBA

Właściwy ruch, oznaka szacunku i szansa, aby należycie przygotować pożegnanie. NBA oficjalnie przełożyła wtorkowe starcie między Los Angeles Lakers a Los Angeles Clippers z powodu tragicznej śmierci Kobe Bryanta, który zginął w katastrofie helikoptera w niedzielę.
28 / 01 / 2020 0:22
Niezwykły filmik zapada w pamięć równie mocno, jak i urywki z grą Kobego w NBA. Za kilkuminutowe arcydzieło “Dear Basketball” koszykarz został w 2018 roku uhonorowany Oscarem. Warto zobaczyć to wideo w całości!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Do pierwszego spotkania eliminacyjnego z Izraelem został już niecały miesiąc, ale nie wszyscy kadrowicze z mundialu są w optymalnej formie. To idealna okazja do wprowadzenia do reprezentacji nowych graczy jak Jarosław Zyskowski czy Aleksander Dziewa, którzy w lidze spisują się świetnie.
22 / 01 / 2020 20:24