Joel Embiid – ależ on się rozkręca!

Share on facebook
Share on twitter

Pierwsze w karierze triple double oraz miejsce w ścisłej czołówce strzelców NBA. Joel Embiid rewelacyjnie zaczął ten sezon, choć akurat jego wyczyny z ostatniej nocy nie dały Sixers zwycięstwa.

Joel Embiid (fot. Wikimedia Commons)

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>

Trzy lata od swojego debiutu w NBA musiał czekać Joel Embiid na pierwsze triple-double w karierze. Po drodze zdążył zrobić kilkadziesiąt double-double, ale podwójnych zdobyczy w trzech kategoriach statystycznych nie miał dotąd nigdy. To zmieniło się w środę, ale linijka 19/13/10 nie uchroniła zespołu Philadelphia 76ers przed siódmą porażką w tym sezonie.

Nie udało się więc od zwycięstwa rozpocząć przygody Jimmy’ego Butlera w Filadelfii, a wszystko popsuli zawodnicy Orlando Magic, którzy odrobili aż 21 punktów straty i wygrali 111-106 w swojej hali. Mimo to, początek nowej ery Sixers zapowiada się ciekawie i ekscytująco – Butler wyglądał całkiem solidnie (14 punktów, 6/12 z gry), a Embiid pozostaje w dobrej formie.

Fakt faktem, że kameruński podkoszowy rozegrał klasyczny mecz dwóch połówek: świetnie wszedł w spotkanie, zdobywając 11 z pierwszych 13 punktów swojego zespołu, natomiast w drugiej połowie spudłował dziewięć z dziesięciu rzutów i miał tylko trzy punkty. Ale przy tym wszystkim Embiid rozegrał chyba swój najbardziej kompletny mecz w tym sezonie.




Po 16 spotkaniach środkowy notuje średnio 27.6 punktów, 13.4 zbiórek oraz 3.9 asyst na mecz – wszystko to najlepsze jego wyniki w karierze. Z taką średnią punktów jest (ex aequo z LeBronem Jamesem) na drugim miejscu listy najlepszych strzelców ligi. Embiid już dziewięć razy zdobywał co najmniej 30 punktów, a dwukrotnie przekroczył nawet granicę 40 oczek.

Jak sam żartował po meczu z Magic, po tym świetnym starcie w Orlando, gdy trafił trzy kolejne trójki, myślał że pobije rekord trafień zza łuku Klaya Thompsona. Jednocześnie środkowy przyznał jednak, że nie do końca rozumiał, dlaczego Brett Brown tak szybko zdjął go z boiska. „Jestem wkurzony. Naprawdę czułem, że się rozkręcam” – mówił po spotkaniu Embiid.

Rozkręca się zresztą nie tylko Kameruńczyk, ale także cały zespół z Filadelfii, który staje teraz przed zadaniem wkomponowania Butlera do składu. Potrzeba jednak cierpliwości, o czym przypomina trener Brown. „Każdy widzi, co Jimmy wnosi na parkiet i to naprawdę ekscytuje” – dodaje. Nic dziwnego, że nawet po porażce na Florydzie kibice Sixers nie mogą doczekać się kolejnych spotkań.

Tomek Kordylewski

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>




POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.