Josip Sobin zawodzi – zmęczony i nieskuteczny

Share on facebook
Share on twitter

W meczu przeciwko AZS-owi Koszalin Josip Sobin nie zdobył punktu, co jest pierwszą taką sytuacją w jego występach w PLK. Chorwat praktycznie pod każdym względem rozgrywa najsłabszy sezon odkąd jest we Włocławku.

Josip Sobin / fot. Basketball Champions League

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Josip Sobin (30 lat, 203 cm) rozgrywa właśnie swój trzeci sezon w barwach Anwilu Włocławek, ale póki co, pod względem statystycznym, jest to jego najsłabszy.

2016/17 średnio 26 minut, 10,9 punktu, 61,4% za 2, 6,4 zbiórki, 3 faule i 1,2 straty
2017/18 średnio 23 minuty, 10,4 punktu, 59,3% za 2, 6,2 zbiórki, 2,6 faulu i 1,1 straty
2018/19 średnio 20 minut, 8 punktów, 53,8% za 2, 5,1 zbiórki, 3,4 faulu i 1,4 straty

Chorwat jest coraz mniej efektywny na boisku, trafia charakterystyczne dla siebie rzuty z coraz słabszą skutecznością. Częściej niż w poprzednich latach fauluje i popełnia więcej strat, mimo że gra krócej.

Oczywiście poprawa w skuteczności z linii rzutów wolnych jest ogromna i warta odnotowania, ale to jedyna rubryka, w której Sobin ma lepsze cyferki niż w poprzednich latach.

Liga dobrze go już zna

Josip w tym sezonie ma o wiele większe problemy ze zdobywaniem punktów niż w poprzednich latach. Wszyscy trenerzy w lidze wiedzą już o jego dwójkowej grze z Kamilem Łączyńskim, a i jego gra tyłem do kosza stała się czytelniejsza. Post up to jednak wciąż jego podstawowa broń, w sezonie 2016/17 takich akcji co mecz wykonywał 3,52, w 2017/18 2,54, a w tym 2,65.

Ligowa czołówka, ale nie tylko, w tym sezonie na pozycji numer 5 ma mocnych fizycznie zawodników, którzy bardzo często są wyżsi niż Sobin. Chorwat ze swoimi 203 centymetrami musi się bardzo napracować, by wywalczyć sobie pozycję, by zebrać piłkę, ale także by zdobyć punkty.




Każda drużyna z superligi ma centra, przeciwko któremu Josipowi gra się ciężko. Przerzucenie Łapety i Upshawa łatwe nie jest, Mbodj zawsze straszy blokiem, wygranie walki o zbiórki z Kingiem to spore wyzwanie, a i Adam Hrycaniuk jest graczem, którego na parkiecie przestawić ciężko.

Nawet w ostatnim meczu, przegranym z AZS (relacja TUTAJ >>) Sobin miał ogromne problemy z silnym jak tur Michael Fraserem i skończył ten mecz bez punktu. To pierwszy taki przypadek odkąd Sobin gra w PLK (103 mecze w lidze).

Widoczne zmęczenie

W tym sezonie w nogach Sobin ma już 37 meczów, czyli tylko o 4 mniej, niż w całym sezonie 2016/17. Gra na dwa fronty i natłok meczów musiał się odbić i na nim, w końcu to jeden z niewielu graczy Anwilu, który nie miewa kontuzji, a co za tym idzie – nie miał przerwy od gry.

Po Chorwacie widać zmęczenie. Objawia się to w niedociągniętych rzutach, spóźnionym ustawieniem w obronie co skutkuje faulami, a co było przecież jego największym atutem po tej stronie boiska.

Josip po raz kolejny może liczyć tylko na wsparcie w postaci Szymona Szewczyka na swojej pozycji (Jakub Parzeński okazał się niewypałem). W końcówce poprzedniego sezonu minutami dzielił się z Jakubem Wojciechowskim, a w pierwszym sezonie w barwach Anwilu dopiero w drugiej jego części włocławianie pozyskali dla niego zmiennika – Mateusza Bartosza.

Każdy z wyżej wymienionych jest w stanie dać wartościową zmianę, ale w przypadku słabszej dyspozycji Josipa, nie jest w stanie go zastąpić. Wzmocnienie pozycji numer 5 w Anwilu jest potrzebne, jednak przebudowa składu poszła w innym kierunku. Czy dobrym? Przekonamy się w maju, ale po meczu z AZS-em ciężko być optymistą.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi