Jowita Ossowska: Szansa na wielką koszykówkę

Jowita Ossowska: Szansa na wielką koszykówkę

Share on facebook
Share on twitter

W sezonie 2017/2018 została MVP Mistrzostw Polski U22 Kobiet. Następnie Gdynię zamieniła na drużynę TS Ostrovia Ostrów Wielkopolski, w której odgrywa pierwszoplanową rolę. O grze w lidze, reprezentacji Polski oraz o planach na przyszłość rozmawiamy z Jowitą Ossowską.

Jowita Ossowska / fot. basketligakobiet.pl

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Jan Delmanowski: Zamiana Pomorza na Ostrów Wielkopolski to dobra zmiana dla Ciebie?

Jowita Ossowska: Jeżeli chodzi o minuty i grę to zdecydowanie tak. Jestem bardzo zadowolona, bo do tej chwili gram średnio bodajże około 35 minut w ekstraklasie. Nigdy wcześniej nie miałam okazji tyle grać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Wiadomo, czasami są lepsze czy gorsze mecze.

W Energa Basket Lidze Kobiet jest dosyć wysoki poziom, ta moja forma jeszcze nie jest stabilna. Ja robię wszystko, żeby grać jak najlepiej, więc jeśli chodzi o granie i ilość minut uważam, że była to bardzo dobra decyzja.

JD: Kojarzę Cię jako zawodniczkę, która na każdym etapie młodzieżowym była liderem zespołu pod względem kreowania gry, decyzyjności i minut spędzanych na parkiecie. Myślę, że teraz pełnisz taką rolę w Ostrowie Wielkopolskim. Pytanie, czy dobrze się czujesz w takiej roli lidera i czy wolisz być liderem w drużynie z Ostrowa, która jest gdzieś tam w drugiej części tabeli, czy wolałabyś być w zespole z czuba tabeli, co jednak wiązałoby się z mniejszą rolą i ilością minut.

JO: Wydaje mi się, że odnajdę się w każdej roli, wszędzie gdzie będę grać. Po prostu ja lubię wiedzieć, jaką rolę dostaję od trenera i czego on ode mnie oczekuje. Ja jestem dość mocnym charakterem i każdy, kto mnie zna wie, że czasami jest ze mną ciężko. Ja mam taki charakter, że lubię ciągnąć zespół. Dlatego właśnie często przytrafia mi się rola lidera w drużynie, w której bardzo dobrze się czuję. Są lepsze i gorsze momenty, ale ja wiem, że to jest w mojej krwi i gdzieś to we mnie siedzi, jeśli chodzi o koszykówkę.

Mój pobyt w Gdyni pokazał też, że nawet w takiej mniejszej roli, takiego zawodnika dziesiątego, jedenastego, dwunastego, który wchodził na zmianę też potrafiłam się odnaleźć. Może nie byłam zawodniczką, która potrafiła wypłynąć na wynik spotkania wchodząc na boisko, natomiast treningi w Gdyni przede wszystkim dały mi bardzo dużo. Nauka od trenera, od Agi Bibrzyckiej, czerpanie z ich doświadczenia. Ja chciałam teraz w Ostrowie się sprawdzić, czy mam szansę na tę wielką koszykówkę, czy nie.

JD: Jak się zapatrujesz na hasło „Jowita Ossowska w kadrze Polski”?

JO: Powiem szczerze, że jest to moje wielkie marzenie. Każda młoda zawodniczka ma takie marzenie, mam nadzieję, ze tak jest, bo jest to ogromne wyróżnienie. Ja już nie raz w wywiadach mówiłam, że moim marzeniem jest wyjazd na Igrzyska Olimpijskie i dalej się tego trzymam, bo uważam, ze jest to możliwe. Ja na każde powołanie jestem bardzo otwarta i zawsze się pojawię, jeśli tylko będę miała możliwość. Chciałabym spróbować się na arenie międzynarodowej z orzełkiem na piersi, bo to jest naprawdę moje ogromne marzenie.

JD: Jakieś pierwsze myśli co po tym sezonie? Chcesz wrócić na Pomorze czy jednak chcesz zostać dłużej w roli lidera w Ostrowie? A może to jeszcze za wcześnie na takie rozmowy?

JO: Troszkę za wcześnie. My mamy jeszcze bodajże 7-8 meczów do rozegrania. Ja myślę o tym, by w każdym zagrać jak najlepiej, mam nadzieję, że mi się to uda, ale to różnie bywa. Każda zawodniczka pod koniec sezonu wybiega myślami do następnego. Ja mam nadzieję, że pokażą się fajne oferty, jednak pierwszym czynnikiem do podjęcia decyzji będzie dla mnie ilość minut, bo to jest najważniejsze, żeby grać.

JD: A gdyby pojawiła się ciekawa propozycja spoza Polski, to rozważysz wyjazd?

JO: Ja jestem otwarta na wszystkie propozycje, z zagranicy również. Na pewno byłoby to dla mnie spore wyróżnienie, że ktoś się po mnie zgłosił. Może chciałabym się spróbować w innym kraju, jednak tak jak mówię, dla mnie Polska jest w sercu, tutaj się dobrze czuję i chciałabym mimo wszystko spróbować jeszcze u nas.

Jan Delmanowski

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

tagi

NBA

W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Rasta Vechta, która nie dała szans Anwilowi w pierwszej rundzie, to na dziś główny rywal Anwilu do miejsca w pierwszej czwórce grupy Ligi Mistrzów. Włocławianie myśląc o awansie muszą zrobić wszystko by wygrać, a idealnym scenariuszem byłoby odrobienie 13-punktowej straty z pierwszego spotkania.