Jrue Holiday – powrót w wielkim stylu

Share on facebook
Share on twitter

Opuścił pierwsze 12 meczów sezonu, ale w pierwszym, w którym zagrał pokazał się w bardzo dobrym stylu. W wygranym przez Pelicans starciu z Blazers (113:101) miał 21 punktów i 7 asyst, a jego zespół wreszcie uciekł z ostatniego miejsca w konferencji.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

W takich butach grają gwiazdy NBA >>

26-letni rozgrywający rozpoczął sezon z opóźnieniem ze względu rekonwalescencję jego żony. Latem wykryto u niej guza mózgu, a sprawę dodatkowo komplikował fakt, że była w ciąży. Ostatecznie Lauren Holiday najpierw urodziła zdrową córeczkę, a kilka tygodni później pomyślnie przeszła zabieg usunięcia guza.

Po wygraniu tego najważniejszego pojedynku w życiu Jrue ma teraz pomóc Pelicans w zwyciężaniu tych toczonych na parkiecie. Na boisko wszedł z ławki i w specjalnych goglach, które chronić mają oczodół uszkodzony jeszcze w zeszłym sezonie przy okazji kolizji z udziałem łokcia Kristapsa Porzingisa z New York Knicks.

W grze spędził nieco ponad 23 minuty, ale wystarczyło mu to, aby uzbierać aż 21 punktów (8/14 z gry), 7 asyst, 2 zbiórki, przechwyt, a nawet blok na próbującym wsadzić piłkę do kosza Noahu Vonlehu. Pierwszą asystę zaliczył już po pierwszym kontakcie z piłką. Najładniejszą – na dwie minuty przed zakończeniem trzeciej kwarty do ścinającego po zasłonie Anthony’ego Davisa.

Ten drugi zaliczył kolejny dominujący występ na 38 pkt., 9 zb., 6 as., 2 prz. i 4 bl. Trafił przy tym 14 z 22 oddanych prób z gry, w tym także 2 z 5 z dystansu. W ogóle cały zespół z Nowego Orleanu zza linii 7,24 metra zanotował w tym meczu 9/24 (37,5 proc.), co zważywszy na to, że Pelicans są aktualnie najbardziej nieskuteczną w tym elemencie drużyną NBA (29,7 proc.), może ich fanów napawać delikatnym optymizmem.

Potyczkę z Blazers ustawili sobie tuż przed przerwą, kiedy serią 13:4 wyszli na 13-punktowe prowadzenie. W czwartej kwarcie powiększyli je nawet do 20 „oczek”. Goście kilka razy próbowali jeszcze wrócić do meczu, ale ostatni raz na jednocyfrową stratę udało im się zejść na początku drugiej połowie. Damian Lillard w niecałe 36 minut uzbierał 27 punktów. C.J. McCollum miał o trzy mniej.

W kontekście New Orleans Pelicans sprawy wreszcie zaczęły nabierać jako tako pozytywnego wydźwięku. Po fatalnym wejściu w nowe rozgrywki i przegraniu ośmiu pierwszych spotkań, z ostatnich pięciu wygrali trzy,  w tym dwa kolejne przed własną publicznością. Dallas Mavericks (2-9) swój mecz w piątek przegrali, więc z bilansem 3-10 Pellies awansowali na 14. miejsce w konferencji.

Czekają jeszcze na Tyreke’a Evansa i Quincy’ego Pondextera, ale już z Jrue Holiday’em w składzie powinno im być teraz znacznie łatwiej.

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

https://www.youtube.com/watch?v=qwTXo-pNWYo

MO