• Home
  • POLSKA
  • Kamil Łączyński bije rekordy – lider asyst w Lidze Mistrzów i PLK!

Kamil Łączyński bije rekordy – lider asyst w Lidze Mistrzów i PLK!

Share on facebook
Share on twitter

W wygranym spotkaniu z MHP Riesen Ludwigsburg Kamil Łączyński zanotował 14 asyst, co jest rekordem jego seniorskiej kariery. Rozgrywający Anwilu jest obecnie najlepiej podającym graczem PLK (8,3) i Ligi Mistrzów – 11 na mecz!

Norris Cole i Kamil Łączyński / fot. Basketball Champions League

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Dzielenie się piłką i szukanie partnerów to coś, czym Kamil Łączyński (29 lat, 183cm) imponuje od początku tego sezonu. Popularny „Łączka” od zawsze był rozgrywającym, którym w pierwszej kolejności myślał o podaniu, a nie zdobywaniu punktów, jednak ostatnie mecze to popisy, jakich dawno nie mieliśmy okazji oglądać.

Lider wśród podających

We wtorkowy, wygranym meczu z MHP Riesen Ludwigsburg (93:85) popularny Łączka pobił swój indywidualny rekord asyst. Jego podania aż 14 razy koledzy z zespołu zamieniali na punkty.

W tym sezonie BCL Kamil tylko raz nie zanotował 10 i więcej asyst. W meczu z Niżnym Nowogrodem miał ich 8, co i tak jest wynikiem przynajmniej bardzo dobrym. Po 4 meczach pucharowych może pochwalić się doskonałą średnią 11 asyst na mecz!

Również w PLK idzie mu w tym względzie nie najgorzej. W meczu z Treflem Sopotem 13 razy koledzy z zespołu zamieniali jego podania na punkty, co było wyrównaniem jego wcześniejszego rekordu. Na ten moment Łączyński przewodzi klasyfikacji asystujących z wynikiem 8,3.

W dotychczasowych spotkaniach, kiedy Łączka był na parkiecie, aż 45% punktów zdobytych z gry padało po jego podaniach!

Brak czasu na odpoczynek

MVP Finałów 2018 nie może narzekać na nudę. Po wyczerpującym sezonie zakończonym w czerwcu, był podstawowym zawodnikiem reprezentacji Polski w meczach eliminacyjnych, a po powrocie ze zgrupowań czekał na niego we Włocławku już nowy zespół i nowe wyzwania, czyli obrona tytułu i gra w koszykarskiej Lidze Mistrzów.

Czasu na odpoczynek nie ma, a ten przydałby się bardzo w obecnej sytuacji. Łączyński zmaga się z urazem biodra, żeby ją wyleczyć potrzebuje około miesiąca przerwy. Jednak kapitan Rottweilerów zaciska zęby i pomimo dyskomfortu wybiega na parkiet.

Ten sezon miał być inny, ten skład miał być inny. Z uwagi na dużą ilość meczów w sezonie Kamil doczekał się wreszcie zmiennika. Drugim rozgrywającym został Vladimir Mihailović. Niestety, Czarnogórzec, który błyszczał w spotkaniach przedsezonowych Anwilu nabawił się urazu stawu skokowego i jego powrót na parkiet przewidywany jest dopiero za kilka tygodni.

„Łączkę” na rozegraniu wspiera aktualnie tylko Igor Wadowski, jednak nie prezentuje on odpowiedniej jakości, a Anwil z nim na parkiecie jest -24 (aż -25 w PLK). W konsekwencji tego Kamil gra najwięcej minut z drużyny, bo aż 30 na mecz.

W tych butach Stephen Curry trafia wielkie rzuty >>

Problemy ze skutecznością

Trójki Kamila były kluczowe w wielu momentach poprzedniego sezonu, a w meczach finałowych nawet dawały Anwilowi zwycięstwa. Początek rozgrywek 2018/19 nie jest jednak dla Łączyńskiego w tym względzie udany – jedynie 28% za 3, a także 33% z gry i zaledwie 57% z linii rzutów wolnych.

Każdy, kto choć przez chwilę miał okazję trenować sport, a w szczególności koszykówkę, wie, że nawet najmniejszy uraz, czy dyskomfort podświadomie wpływa na ruchy na parkiecie. Ciężko nie odnieść wrażenia, że kontuzja z jaką zmaga się Kamil wpływa na jego skuteczność i decyzje jakie podejmuje. Rozgrywający rzuca tylko wtedy, gdy rzeczywiście musi – w 8 spotkaniach oddał 28 rzutów z dystansu, gdy po 8 meczach poprzedniego sezonu rzucał aż 51 razy (nie jest wliczony mecz z Lublinem, w którym zagrał 3 minuty).

Polski rozgrywający imponuje boiskową inteligencją i pomimo sporych problemów ze skutecznością i zdrowiem, umiał dostosować swoją grę tak, by dawać swojemu zespołowi jak najwięcej. Poprowadził Anwil już do dwóch zwycięstw w Lidze Mistrzów, a swoją heroiczną postawą i walką na parkiecie zjednał sobie także wielu dotychczasowych krytyków.

Anwil z Kamilem Łączyńskim w składzie najbliższy mecz rozegra już w piątek. Do Włocławka przyjedzie beniaminek PLK – Spójnia Stargard. Z kolei w ramach rozgrywek pucharowych, włocławianie powalczą na własnym parkiecie o niespodziankę z niepokonanymi do tej pory UCAM Murcia.

Grzegorz Szybieniecki, https://twitter.com/gszyb

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>