• Home
  • PLK
  • Kamil Łączyński i szansa, by znów utrzeć nosa

Kamil Łączyński i szansa, by znów utrzeć nosa

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzostwami Polski i grą w kadrze udowodnił, że jest lepszym i ważniejszym graczem, niż uważała część kibiców. Nowy klub „Łączki” to żadna tragedia – to szansa gracza, aby raz jeszcze pokazać, na jak wiele go stać.

Kamil Łączyński / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Udowadnianie

Cztery lata temu Kamil Łączyński podpisał kontrakt we Włocławku i od pierwszej chwili czekało na niego i Roberta Skibniewskiego wyzwanie narzucone przez ogólną narrację – „z dwoma polskimi jedynkami nie da się wygrywać i odnieść sukcesu”.

Anwil mimo nie największego budżetu stworzył jednak zespół, który zajął 3. miejsce po sezonie zasadniczym, wszedł do półfinału i kto wie, czy nie zaszedłby dalej, gdyby nie kontuzja Skibniewskiego.

W kolejnych dwóch sezonach z kolei Kamil bardzo długo w pojedynkę prowadzi zespół (kilka miesięcy wsparcia od Jamesa Washingtona), co kończy się mistrzostwem w 2018 roku. Jego rola wtedy była bardzo duża, co z resztą przełożyło się na MVP Finałów.

Sezon 2017/18 to póki co najlepszy okres gry Łączyńskiego. Jednak nawet wtedy, gdy w lidze był czołowym rozgrywającym, a z Polaków najbardziej wyróżniającym, na miejsce w kadrze musiał czekać. Znów to on musiał najbardziej ze wszystkich udowodnić, że na nie zasługuje.

No i wreszcie ostatni sezon. Po powrocie po kontuzji był nieco w cieniu – prym w zespole wiedli inni gracze, a system gry nieco się zmienił. Kamil miał problemy ze skutecznością z dystansu, często z rzutów wręcz rezygnował, a w playoffach piątki z nim i Ivanem Almeidą początkowo nie wyglądały dobrze.

Kiedy już się wydawało, że „Łączka” na parkiecie nie jest w stanie już dać tego co przed rokiem w serii finałowej, on włączył ponownie wyższy bieg w ostatnich meczach z Arką Gdynia, czy Polskim Cukrem Toruń i pomógł Anwilowi ponownie sięgnąć po złoto.

Znów udowodnił, że nie można go zbyt szybko skreślać.




Szansa dla sportowca

Obecne lato przyniosło znów trudne chwilę. We Włocławku postawiono na zmianę koncepcji budowy składu. Ku zaskoczeniu wielu, także samego Kamila, nie był on w niej ujęty. Kontrakt został więc rozwiązany, a Łączyński zmuszony został do poszukania nowego klubu.

W kadrze także Łączyński nie jest pewniakiem i choć do Chin pojechał, to jednak może w kadrze meczowej się nie znaleźć. Na ten moment wydaje się, że walczy o ostatnie miejsce w dwunastce z młodym Łukaszem Kolendą.

Jeśli chodzi o klub, to ostatecznie „Łączka” ląduje w ekipie beniaminka, Śląsku. Dojście do zespołu z Wrocławia rozgrywającego takiej klasy to bardzo duże wzmocnienie, które powinno sprawić, że Śląsk z miejsca będzie grał o zupełnie inne cele. Kamil postawiony zostanie prawdopodobnie w roli lidera.

Cześć kibiców nie wierzy w jakość gry Śląska, część w możliwości Kamila. Doświadczony zawodnik ma jeszcze jedno fajne wyzwanie, aby udowodnić, że krytycy się mylili.

RW