• Home
  • PLK
  • Kamil Łączyński – rewelacyjne odkupienie na boisku

Kamil Łączyński – rewelacyjne odkupienie na boisku

Share on facebook
Share on twitter

Po feralnej końcówce przegranego pojedynku z Polpharmą, rozgrywający Anwilu odpowiedział w najlepszy dla sportowca sposób – świetną grą już w następnym meczu z Kingiem Szczecin.

kamil-laczynski
fot. YouTube

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Koszykówka nie jest sportem indywidualnym, ale to właśnie na Kamila Łączyńskiego patrzono po meczu w Starogardzie, jako na jednego z winowajców nieoczekiwanej porażki. Przestrzelił oba kluczowe rzuty wolne w końcówce, nie trafił rzutu z dystansu na zwycięstwo, a Anwil przegrał jednym punktem.

Po Polpharmie miałem ciężką noc, ale następnego dnia wziąłem się do pracy. W sobotę byłem bardzo zmobilizowany, graliśmy pierwszy mecz u siebie, wiadomo. Ale ja zawsze jestem zmobilizowany, zawsze daję z siebie wszystko. Rzutów czasami się po prostu nie trafia, a te z końcówek kibice zapamiętują – mówi PolskiKosz.pl Kamil Łączyński.

Sobotni mecz „Łączka” zagrał tak, że historia z Polpharmą z pewnością została przez kibiców zapomniana. Zdobył 15 punktów, miał 5 asyst i 2 przechwyty. Trafił 3 z 5 rzutów z dystansu. Dało to eval 21 – najwyższy w całej drużynie.

Z Wilkami zagrałem nieźle, ale spokojnie – wyznaję zasadę, że tak, jak po jednym nieudanym meczu nie kończy się kariery, tak po jednym udanym nie wiesza się sobie medalu na szyi. To długi sezon, przed nami wiele meczów, ważne by drużyna wygrywała. Oczywiście mam też nadzieję, że w mojej grze więcej będzie tych dobrych momentów – dodaje zawodnik.

Dobra gra w sobotę dała Łączyńskiemu aż prawie 29 minut na boisku. Dwukrotnie więcej, niż rywalizującemu z nim o czas gry na tej pozycji Robertowi Skibniewskiemu.

Możliwe, że na początku sezonu wygrywam rywalizację z Robertem, możliwe, że mam trochę większe zaufanie u trenera. Ale już w poprzednim sezonie było widać, że Igor Milicić często nami rotuje, w pierwszej piątce wystawia gracza pod kątem rywala, te minuty się zmieniają – ocenia Łączyński.

Kibiców zaniepokoił nieco uraz Kamila z końcówki meczu. Klub nie poinformował jeszcze oficjalnie, czy będą tego jakieś następstwa.

Z kostką nie jest źle, w trakcie meczu się poślizgnąłem i noga mi „odjechała”. Diagnozy nie znam, badanie będę miał w poniedziałek. Ale powinno być dobrze.

Przy okazji – w piątek podobną historię „z piekła do nieba” przeżył Jerel Blassingame. Lider Energi Czarnych także zaliczył fatalną końcówkę i pudła z kluczowych wolnych w poprzedniej kolejce. W derbach z AZS Koszalin szybko pokazał jednak (27 punktów, 7 asyst), na co go stać.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>