PRAISE THE WEAR

Kapitalny Aaron Broussard – Airington obecnego Anwilu

Kapitalny Aaron Broussard – Airington obecnego Anwilu

Amerykanin zdobył aż 25 punktów w spotkaniu przeciwko Kingowi Szczecin, co jest jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. W obecnym zespole Aaron Broussard pełni bardzo podobną rolę do tej Jaylina Airingtona z mistrzowskiego sezonu.

Aaron Broussard / fot. BCL

Anwil już w drugim z kolei meczu musiał sobie radzić bez jednego z najskuteczniejszych zawodników – Michała Michalaka. Jednak jego nieobecność w Szczecinie była kompletnie niewidoczna, bo na pierwszy plan wysunął się Aaron Broussard, który – obok Ivana Almeidy – był najlepszym graczem włocławian w tym meczu.

Amerykanin zdobył 25 punktów, trafił świetne 10/13 rzutów z gry w 31 minut. Błyszczał nie tylko w ataku, ale także w obronie, gdzie wyrwał aż 3 piłki rywalom. Broussard robi na parkiecie mnóstwo małych, niewidocznych rzeczy, które są bardzo każdej drużynie potrzebne.

Ogromną zaletą Aarona jest na pewno wszechstronność. W tym meczu grał jako rozgrywający, ale także przebywał wiele minut na parkiecie obok Kamila Łączyńskiego. Podobać się może także jego walka o zbiórki, szczególnie te w ataku. Broussard jest chyba najagresywniej idącym na zbiórkę obrońcą w lidze.

W tym aktualnym ligowym sezonie barierę 20 punktów przekraczał tylko 4 razy. 25 punktów to najlepszy wynik w tym sezonie.

Można jego rolę w zespole porównać do tej Jaylina Airingtona z poprzedniego sezonu. „JayAir” też na parkiecie raz punktował, raz rozgrywał i praktycznie zawsze bardzo dobrze bronił. Był graczem w cieniu, ale jakże ważnym do osiągnięcia finalnego sukcesu.

GS




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Boston Celtics potwierdzili swoją absolutną dominację w NBA, deklasując na własnym parkiecie Golden State Warriors aż 140:88. W tym samym czasie Minnesota Timberwolves przegrała z Los Angeles Clippers 88:89, tracąc prowadzenie w Konferencji Zachodniej na rzecz Oklahomy City Thunder, która ograła Phoenix Suns 118:110.
4 / 03 / 2024 7:32
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami