„Kapitanie, mój kapitanie” i „Waca” w Zielonym Piekle

Share on facebook
Share on twitter

„Rodzina, wiara i ciężka praca! Stawiaj sobie wysokie cele i nie zatrzymuj się, póki ich nie zrealizujesz”  – takie hasło czyta Adam Waczyński za każdym razem, gdy siada w szatni. Unicaja Malaga, do której doszedł, to klub, który robi wrażenie.

Buty gwiazd NBA w ofercie Sklepu Koszykarza – sprawdź! >>

Gdy stoisz na boisku Palacio de Deportes José María Martín Carpena tuż przed treningiem, w hali jest cichutko, ale nietrudno sobie wyobrazić tumult, którego doświadczają koszykarze Unicai w najważniejszych meczach, w najgorętszych momentach.

Niezły tu mamy kocioł, mieliśmy pełną halę na kilku meczach w tym sezonie, m.in. z Realem czy Lokomotiwem, i to naprawdę daje kopa. Z takim wsparciem gra nam się dużo łatwiej – mówi Adam Waczyński.

https://www.youtube.com/watch?v=sLNBIUudwcg

W piątek, na drugim meczu finału z EuroCup z Valencią, będzie tak samo – 11,3 tys. biletów rozeszło się w kilkadziesiąt minut i to w nocy, zaraz po zakończeniu zwycięskiego półfinału z Lokomotiwem. Nawet koszykarze nie mogą liczyć na dodatkowe wejściówki dla rodzin.

Zresztą na każdy mecz dostajemy tylko po dwie, dodatkowe bilety musimy sobie kupować. To już na wyjazdach mamy łatwiej, bo jako klub dostajemy 40 wejściówek, a nie każdy w obcych halach je wykorzystuje – dodaje Waczyński.

Pałac Sportu im. Jose Marii Martina Carpeny (radnego Malagi i polityka Partii Ludowej, którego w 2000 roku zastrzelili terroryści z ETA) mieści się niedaleko lotniska i morza, ale też mieści się w wyobrażeniach o „normalnej” koszykarskiej hali. Nie jest specjalnie nowoczesny, wybudowano go przecież w 1999 roku, nie olśniewa rozwiązaniami technicznymi. To po prostu duża, porządna hala koszykarska.

Nawet wejście na boisko, to z napisem „Bienvenido al Infierno Verde”, czyli „Witamy w Zielonym Piekle” nie wygląda wyjątkowo imponująco. Co innego jednak oglądać je w ciszy, a co innego, gdy masz na sobie koszulkę Unicai i wiesz, że za chwilę przywita cię wrzask 11 tys. kibiców.

W korytarzu prowadzącym na halę są wcześniej mniejsza sala treningowa, siłownia, szatnie. Ta Unicai jest specjalnie przygotowana dla gospodarzy, jest bardzo osobista. Każdy z graczy ma swoją, podpisaną część ze zdjęciem i cytatem, który sam wybierał.

Poproszono nas o to przed sezonem, mieliśmy wymyślić sobie hasło, żebyśmy za każdym razem, gdy będziemy przychodzić do szatni, widzieli słowa, które nas motywują – mówi Waczyński.

I jego część szatni wygląda tak:

Dla mnie to są rzeczy podstawowe, takie, które pierwsze przyszły mi na myśl – mówi nam „Waca”. – Rodzina mnie motywuje do ciężkiej pracy, te dwa czynniki mnie przywiodły mnie do miejsca, w którym jestem. Ale bardzo ważna jest też wiara w to, co robię. Te trzy rzeczy mnie napędzają.

Co mają napisane inni koszykarze Unicai? Skoro była pełna dowolność, to i cytaty są zróżnicowane. Nemanja Nedović ma napisany po serbsku cytat z generała Zivojina Misicia: „Ci, którzy są odważni, nie znają uczucia strachu i idą naprzód”. Jeff Brooks rozwinął S.U.C.C.E.S.S w „Succeed using trust, courage, effectiveness, strength and spilit”. Alberto Diaz i jego „Todo es psicologico” oznacza, że rozgrywający największą wagę przywiązuje do nastawienia mentalnego.

A Carlos Suarez wybrał „O Kapitanie! Mój Kapitanie!” z wiersza Walta Whitmana znanego m.in. z filmu Stowarzyszenie Umarłych Poetów.

Siedziba klubu nie mieści się jednak w Pałacu Sportu, oddalona jest o kilka minut jazdy samochodem w kierunku miasta. Niski budynek z klubowym sklepikiem mieści w sobie odnowiony obiekt treningowy (trzy boiska – duże, średnie i małe w poprzek sali), także z cytatami na ścianach (m.in. Michaela Jordana, Kobe Bryanta, Pau Gasola i Allena Iversona, ale nie tym o treningu) oraz nazwiskami wychowanków, którzy zadebiutowali w pierwszym zespole.

Między biurem i boiskami jest też wnęka z gablotami, gdzie stoją puchary wywalczone przez Unicaję.

Fajnie byłoby coś z Unicają zdobyć, dodać do tych szafek – mówi „Waca” oglądając trofea klubu zdobyte przed jego przyjściem. On tu jest od niecałego roku, ale widać, że trafił we właściwie miejsce – do klubu, który na niego stawia, w którym może się rozwijać.

Gdy wychodzimy z obiektu zasuwając bramę, Waczyńskiego zaczepia na chodniku para Hiszpanów. Skrzydłowy Unicai zaczyna z nimi rozmawiać, jest sporo śmiechu, poklepywania się po plecach. – Co to za ludzie? – pytamy na wszelki wypadek, bo przed chwilą nie zapytaliśmy kim był starszy pan witający się z „Wacą” i dopiero potem dowiedzieliśmy się, że to prezydent klubu.

Nie wiem, nie znam ich – odpowiada tym razem Waczyński.

Ale nie szkodzi, ważne, że oni znają jego.

Łukasz Cegliński, Malaga

Buty gwiazd NBA w ofercie Sklepu Koszykarza – sprawdź! >>

POLECANE