Karl-Anthony Towns – gdzie się podziała ta maszyna?

Share on facebook
Share on twitter

Tylko jedno double-double w pięciu meczach, słaba gra i wymowny język ciała. To nie jest dobry start sezonu dla Karla-Anthony’ego Townsa, który przeżywa najgorszy okres w karierze.

Nikola Jokić i Karl-Anthony Towns / fot. wikimedia commons

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Być może jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić, że Karl-Anthony Towns przechodzi kryzys, lecz nie tak wyobrażali sobie początek sezonu kibice Minnesota Timberwolves. Najpierw transferu zażądał Jimmy Butler, ale Wilki wciąż nie znalazły partnera do rozmów i skrzydłowy pozostaje w składzie. Kolejny problem to słaba gra lidera drużyny, który latem podpisał 5-letnie przedłużenie umowy warte $190 milionów dolarów.

Tymczasem w pięciu dotychczasowych spotkaniach Towns tylko raz zaliczył double-double i raz przekroczył granicę 30 oczek. Dla porównania: w zeszłym sezonie podkoszowy Wolves aż 68 razy zdobywał co najmniej 10 punktów i 10 zbiórek. Rozgrywki jeszcze długie, lecz 22-latek także swoją mową ciała daje do zrozumienia, że coś jest nie tak.

Widać to było w przegranym przez Wolves środowym starciu w Toronto – pod koniec trzeciej kwarty Towns zdecydował się rzucać za trzy, lecz jego próba nawet nie doleciała do obręczy. Zrezygnowany podkoszowy w zasadzie od razu poprosił trenera o zmianę i udał się na ławkę rezerwowych. „Wygląda tak, jak gdyby w ogóle nie chciał dziś grać” – stwierdził komentator Jim Petersen.

Wolves przegrali 105-112 i legitymują się bilansem 2-3, a sam Towns zapisał na konto ledwie 14 oczek i osiem zbiórek, pudłując przy tym 12 z 17 swoich prób. Ogółem, podkoszowy zalicza najgorsze średnie odkąd trafił do NBA przed trzema laty: zdobywa przeciętnie 16.4 punktów i 9.2 zbiórek na mecz, a do tego popełnia więcej strat (2.8) oraz fauli (4.0) niż dotychczas.

Czyżby prawdziwe okazały się więc zarzuty Butlera, który przy okazji żądania transferu skupił się także na tym jak bardzo nie podoba mu się nastawienie takich zawodników jak Andrew Wiggins czy Towns właśnie? Butler zarzucił im przede wszystkim nonszalancję w grze oraz zbyt małą wolę walki. Jednocześnie skrzydłowy stara się jednak pomóc młodszym zawodnikom.

Były zawodnik Bulls zapewnił bowiem klub, że do czasu transferu pozostanie przykładnym kolegą i zrobi wszystko, by pomóc Wolves wygrywać. „To tylko jedna noc, a już kolejnej może zdobyć nawet 50 punktów” – stwierdził Jimmy Butler po meczu z Raptors. Na taki obrót spraw z pewnością liczą kibice Wilków, bo przecież to właśnie Towns ma poprowadzić Minnesotę do sukcesów.

Tomek Kordylewski

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>




POLECANE