Keith Langford – europejska reaktywacja kolan

Share on facebook
Share on twitter

Po trzech operacjach miał grać najwyżej pięć lat, w NBA stwierdzono, że jego nogi nie wytrzymają obciążeń. A on w wieku 33 lat ciągle czaruje w Eurolidze.

keith_langford4

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

W tym sezonie rzucał już 36 punktów CSKA Moskwa oraz 28 Fenerbahce Stambuł, a w czwartek zdobył 23 z Crveną Zvezdą Belgrad. No i trafił najważniejszy rzut – za trzy, 17 sekund przed końcem, który dał jego Uniksowi Kazań prowadzenie 63:62. Rosjanie wygrali ostatecznie 65:62.

Unics z bilansem 2-4 jest na dole tabeli Euroligi, ale Keith Langford przewodzi w klasyfikacji strzelców – po sześciu meczach zdobywa średnio 24,5 punktu, drugiego Nando de Colo z CSKA wyprzedza o cztery. To dopiero początek sezonu, ale widać, że leworęczny Amerykanin ma szansę na drugi tytuł króla strzelców Euroligi – w sezonie 2013/14 zdobył go rzucając średnio po 17,6 punktu dla Armani Mediolan.

O punkt za Carmelo

Dekadę temu wcale nie wyglądał na gracza, który w Europie może być aż taką gwiazdą. Z jednej strony wyróżniał się w zespole Uniwersytetu Kansas, dla którego zdobywał po 13,3 punktu w trakcie czterech lat, z którym w 2003 roku doszedł do finału NCAA. Kansas przegrało z Syracuse 78:81 – Carmelo Anthony rzucił 20 punktów, Keith Langford 19.

Ale z drugiej strony miał chroniczne kłopoty z kolanami – przechodził kolejne zabiegi, co roku pojawiał się nowy-stary problem. – Po trzeciej operacji w Kansas usłyszałem, że po uczelni może pogram jeszcze z pięć lat. Pamiętam też, jak podczas pomiarów przed draftem do NBA powiedziano mi, że moje kolana są po prostu słabe. A ja chyba po prostu jestem upartym gościem – mówił niedawno Langford.

Z długami do Europy

keith_langford_spursW drafcie w 2005 roku wybrany oczywiście nie został, przez kolejne lata tułał się po niższych ligach amerykańskich i II lidze włoskiej. W sezonie 2007/08 zdołał zagrać dwa mecze dla San Antonio Spurs – zdobył w nich dwa punkty i dwie zbiórki. I to by było na tyle z marzeń o NBA.

Teraz Langford jest w Europie gwiazdą z milionowymi zarobkami, ale początki miał tutaj ciężkie. – Idąc grać w Europie trzeba zrozumieć, że to nie jest porażka. Ale ja miałem z tym problem – pominięto mnie w drafcie, miałem długi, bo zapożyczyłem się u agenta. Do tego te negatywne komentarze dotyczące gry za oceanem… Ale tu można zbudować karierę, zarobić pieniądze i zobaczyć kawałek świata. To nie porażka – mówi teraz.

Strzelec wyborowy

Jego europejska kariera na dobre zaczęła się w 2008 roku, gdy podpisał kontrakt z Virtusem Bolonia. Langford zdobywał po 13,4 punktu dla drużyny. Grając m.in. obok Petteriego Koponena wygrał EuroChallenge, został wybrany MVP Final Four.

No i się zaczęło! Chimki, Maccabi, Armani, Uniks – Langford spędził już ponad sześć sezonów w Eurolidze, rozegrał blisko 100 spotkań, rzucił ponad 1500 punktów. Stał się jej gwiazdą, jednym z najlepszych strzelców. Spośród graczy, którzy rozegrali przynajmniej 50 spotkań w rozgrywkach, tylko czterech ma lepszą średnią niż jego 16,2.

keith_langford2Klub płaci podatki…

Kilka lat temu Langford odrzucił wartą 850 tys. dolarów za rok ofertę Philadelphia 76ers. – Nie, żebym się obawiał, że nie wywalczę sobie minut. Po prostu czuję, że w Europie jestem kimś, jestem w środku, ode mnie zależy sukces lub porażka drużyny. Okno na NBA zamknęło się dla mnie już dawno temu.

NBA to najlepsza liga na świecie, ale Europa też ma sporo plusów – klub płaci podatki i pokrywa koszty utrzymania, zwiedzasz różne kraje, jesteś w drużynie kimś ważnym. Wiadomo, biznes jest inny niż w USA, zdarzają się opóźnienia w opłatach, hale są gorsze, a 10-12 milionów zarabiasz nie rocznie, tylko przez całą karierę.

Ale granie w Europie to nie porażka – powtarza Langford.

ŁC

POLECANE

tagi