Kemba Walker – w końcu stał się kimś na Wschodzie

Share on facebook
Share on twitter

W USA niektórzy mówią już o nim „Stephen Curry Wschodu”. Kemba Walker z Charlotte Hornets od dłuższego czasu dobijał się do drzwi klubu elitarnych rozgrywających. Teraz został jego pełnoprawnym członkiem.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Kemba Walker swoją kandydaturę do Meczu Gwiazd wysuwał już przed rokiem, ale wtedy na wyższy poziom wszedł nieco za późno. W tym sezonie od samego początku ruszył z kopyta i jest aktualnie jednym z czołowych zawodników na swojej pozycji, a nawet w lidze w ogóle.

Co mecz zdobywa średnio najwyższe w karierze 24,8 punktu. Dokłada do tego 5,4 asysty, 4,4 zbiórki oraz 1,6 przechwytu. Hornets mają problemy w konfrontacjach z ekipami z czołówki, co potwierdziło ostatnie, przegrane 114:119 spotkanie z San Antonio Spurs, które zepchnęło ich z trzeciego na szóste miejsce w konferencji, ale sam Walker utrzymuje wysoki poziom.

W środę przeciwko Spurs wykręcił świetną linijkę 26 pkt., 9 zb., 7 as., trafiając 9 z 16 rzutów z gry, w tym wszystkie 4 z dystansu. Jeszcze na 50 sekund przed zakończeniem spotkania niwelował stratę do zaledwie jednego punktu, ale w kluczowych akcjach koledzy popełnili dwa fatalne błędy, które w obliczu celnej trójki Tony’ego Parkera kosztowały Hornets ten mecz.

Walker jest jednym z najefektywniejszych rozgrywających w pick’n’rollu. W tego typu akcjach zdobył już 172 punkty i tylko James Harden (175), Russell Westbrook (178) oraz Damian Lillard (188) mają ich na swoim koncie więcej, z tym że oni rozegrali kolejno jeden, dwa i trzy mecze więcej. Warto przy tym zaznaczyć, że spośród całej czwórki gracz „Szerszeni” był w swoich poczynaniach najefektywniejszy (średnio 1,08 punktu na posiadanie).

Jak na razie obecne rozgrywki są też dla niego rekordowe pod względem częstotliwości (średnio 6,9 oddanych prób) oraz skuteczności rzutów z dystansu. 43,8 proc. to najlepszy wynik w lidze, biorąc pod uwagę wszystkich zawodników, którzy co mecz próbują więcej niż 6 razy.

Latem, jak sam przyznawał niedawno w rozmowach z dziennikarzami, martwił się, czy kierownictwu klubu aby na pewno uda się zatrzymać trzon zespołu. Chodziło głównie o Nicolasa Batuma i Marvina Williamsa, którzy trafili na rynek jako wolni agenci.

Ostatecznie obaj nadal są zawodnikami Hornets. Drużynę opuścili wprawdzie Jeremy Lin, Courtney Lee i Al Jefferson, ale nie przeszkodziło jej to w zaliczeniu najlepszego startu w historii klubu (6-1). Od tamtego czasu szło im już niestety znacznie gorzej (2-5), co otwiera dyskusję, czy względem poprzednich rozgrywek są w stanie zrobić krok naprzód także jako zespół i regularnie rywalizować jak równy z równym z ligowym topem.

Odkładając na bok problemy drużyny, indywidualnie Kemba Walker wreszcie staje się zawodnikiem, na jakiego tak długo czekali kibice z Północnej Karoliny. Do największych gwiazd jeszcze mu ciut brakuje, ale wraz z nową kampanią wszedł na kolejny poziom i jeśli „tylko” zdoła utrzymać regularność, 19 lutego powinien móc odhaczyć sobie debiut w Meczu Gwiazd.

Mateusz Orlicki

Możesz mieć buty, w których grają gwiazdy NBA! >>

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.