Kevin Durant show! Warriors zmietli Thunder

Share on facebook
Share on twitter

Kevin Durant w świetnym stylu zdobył 39 punktów i poprowadził Golden State do wygranej 122:96 z Oklahoma City Thunder. Russell Westbrook nie przypominał siebie z pierwszych meczów sezonu.

kevin_durant5Russell Westbrook nie podjął walki. To znaczy podjął, w pierwszej kwarcie grał tak, by wciągnąć kolegów do gry, co mu się zresztą udało, a potem zaczął atakować kosz samemu.

Ale było za późno – podrażnieni Warriors rozpędzili się tak, że nie dało się ich zatrzymać. A poza tym rozgrywający Thunder grał po prostu słabiej niż ostatnio. Z gracza, którego nie można zatrzymać, zmienił się w czwartek w jednego z wielu. Jego 20 punktów (4/15 z gry), 6 zbiórek i 10 asyst na koniec meczu wyglądało mizernie.

Kevin Durant zdobył 39 punktów. Miał 15/24 z gry, w tym 7/11 za trzy. Do tego dodał 7 zbiórek. Zdominował pierwszą połowę, zagrał jak gwiazda, rozniósł swoją byłą drużynę.

Też możesz mieć buty, w których gra Kevin Durant >>

Durant zaczął od celnej trójki, ale początek miał spokojny. Do czasu, do wsadu Jeramiego Granta. 22-letni skrzydłowy wziął Duranta na plakat, potem lekko uderzył go barkiem, coś tam powiedział. Gdyby wiedział, że przełączy tym tryb w grze wielkiego rywala, pewnie by tego nie robił.

Thunder chwilę później wygrywali 31:21, ale na przełomie Warriors – czytaj: Durant – mieli zryw 17:1. KD grał świetnie – trafiał z dystansu, po wejściach, grał dokładnie tak, jak powinien.

Westbrook przebudził się przy stanie 38:52, trafił trójkę. Ale Durant odpowiedział dwoma z rzędu – miał po tych rzutach 24 punkty i 5/5 z dystansu. Szał łowcy punktów.

Ale nie myślcie, że obaj wielcy gracze na siebie polowali. Choć kamery starały się wychwytywać każdy ich ruch, to Durant i Westbrook unikali siebie nawzajem, nie widać było choćby kontaktu wzrokowego. Dali sobie po mocnym bloku z pomocy, to wszystko.

Po kolejnej trójce z kontry Duranta, gdy Warriors już przed przerwą praktycznie przesądzili o wyniku (było 68:43), do stojącego przy ławce Thunder strzelca zagadał Enes Kanter. – Coś tam gadał. A ile minut on grał? Wieczorem pewnie wrzuci coś na Twittera – komentował potem Durant. Gdy Kanter gadał, siedzący obok Steven Adams z posępną miną tylko go uspokajał i jakby mówił: „Siedź cicho, z nim nie gadamy”.

To są buty gwiazdy NBA >>

W drugiej połowie mecz był już bardziej wyrównany, bo wygrany – przez Warriors. Dla zwycięzców 21 punktów rzucił Stephen Curry, a 18 dodał Klay Thompson, który przełamał się z dystansu (po fatalnym początku sezonu miał wreszcie 4/8).

Dla Thunder najwięcej, 21 punktów, zdobył Victor Oladipo. Goście przegrali pierwszy mecz w sezonie i jedynym niepokonanym zespołem NBA pozostali mistrzowie Cleveland Cavaliers, którzy w czwartek wygrali 128:122 z Boston Celtics i mają bilans 5-0.

https://www.youtube.com/watch?v=3re6SmQtWnM

ŁC