• Home
  • NBA
  • Kevin Love już wraca – Cavs szykują mocny finisz!

Kevin Love już wraca – Cavs szykują mocny finisz!

Share on facebook
Share on twitter

Cleveland Cavaliers cierpią z powodu nieobecności Kevina Love’a, ale już niebawem będą mieli go z powrotem. Skrzydłowy mistrzów NBA ma wrócić już w przyszłym tygodniu.

Kevin Love (fot. wikimedia)

 

 

Kevin Love na ból w lewym kolanie narzekał jeszcze w ubiegłym roku, ale mimo dyskomfortu kontynuował grę. Dopiero w połowie lutego sztab medyczny Cavaliers zorientował się, że uraz jest poważniejszy niż zakładano i wymaga drobnego zabiegu chirurgicznego – artroskopii.

Love przeszedł operację 14 lutego i miał pozostawać poza grą przez kolejne 6 tygodni. Okazuje się jednak, że jego rehabilitacja przebiegła na tyle pomyślnie, że na boisku 28-latek będzie mógł zameldować się już w przyszłym tygodniu w trakcie czteromeczowej trasy wyjazdowej. O wstępnym terminie jego powrotu przedstawicieli mediów na wtorkowej konferencji prasowej poinformował generalny menedżer klubu – David Griffin.

Póki co, podkoszowy miał brać udział w treningowych gierkach trzech na trzech. Jego szybsze dołączenie do składu to bardzo dobra informacja dla trenera Tyronna Lue, który na szerokość rotacji nie może wprawdzie narzekać, ale na wyniki osiągane przez jego zespół bez Love’a już jak najbardziej.

Z bilansem 44-22 Cavs wciąż utrzymują się wprawdzie na pierwszym miejscu w konferencji, ale pod nieobecność Love’a przegrali w tym sezonie 9 z 20 rozegranych spotkań. W marcu notują bilans 3-5 i mimo efektownej wygranej z Pistons (128:96), bez niego na parkiecie prezentują się znacznie gorzej.

Na dowód mamy garść statystyk. W przeszłości Love nie był może zbytnio kojarzony z żelazną defensywą, ale od 14 lutego, czyli od czasu jego operacji, Cavs tracą średnio aż 112,4 punktu na sto posiadań, co na przestrzeni ostatniego miesiąca daje im dalekie 29. miejsce w lidze. Wcześniej tracili o 5,8 punktu mniej i utrzymywali się na 20.

W całym sezonie, kiedy Love był w grze, na każde sto posiadań obrońcy tytułu zdobywali przeciętnie o 2,7 punktu więcej, a w obronie tracili ich aż o 7 mniej. W 46 rozegranych spotkaniach skrzydłowy zaliczał średnio po 20 punktów oraz 11,1 zbiórki i trafiał najlepsze w karierze 38,4 proc. trójek. Ma też najwyższy (ex aequo z LeBronem Jamesem) wskaźnik +/- w zespole. Z nim na boisku Cavs co mecz byli średnio o 7,3 punktu lepsi od rywali.

Jego powrót na pewno bardzo pomoże chimerycznej ostatnio drużynie ze stanu Ohio. Wcześniej do składu dołączył J.R. Smith, a mniej więcej w tym samym czasie co Love gotowy do gry ma być też Kyle Korver.

W kluczową fazę sezonu Cavaliers mają więc nadzieję wejść w pełnym składzie, co powinno też ułatwić im obronę pierwszego miejsca na Wschodzie. Na ten moment mają 2,5 meczu przewagi nad drugimi Celtics i 3 nad trzecimi Wizards, ale zespół z Bostonu do końca rundy zasadniczej ma znacznie łatwiejszy terminarz.

Mateusz Orlicki