Kevin Love – co za Wejście Smoka w Cleveland!

Share on facebook
Share on twitter

Po pierwszej kwarcie wyglądało, że 100 punktów Wilta Chamberlaina jest zagrożone. Love zagrał najlepszą pierwszą kwartę w historii NBA, w pojedynkę ogrywając Blazers 34:31. Cały mecz Cleveland Cavaliers wygrali 137:125. 

love
fot. wikimedia commons

Buty gwiazd NBA – możesz je mieć! >>

Podkoszowy gospodarzy w środowy pojedynek wszedł w trybie terminatora. Zarówno publika zgromadzona w hali Quicken Loans Arena w Cleveland, jak i rywale mogli tylko przecierać oczy ze zdumienia.

Kevin Love trafił pierwsze 6 rzutów z gry, w tym wszystkie 5 zza łuku. Po pierwszych 12 minutach miał już na koncie 34 „oczka” i ustanowił nowy rekord NBA pod względem liczby punktów zdobytych w pierwszej kwarcie. Biorąc pod uwagę wszystkie części spotkania, to również najlepszy wynik w historii klubu oraz drugi w przypadku całej ligi – więcej wykręcił tylko Klay Thompson, który w styczniu 2015 roku uzbierał 37.

Gracz mistrzów NBA potrzebował do tego 14 prób z gry, z których 11 było celnych. Trafił przy tym 8 trójek (i na tym poprzestał), co jest najlepszym wynikiem w jego karierze. Po pierwszej kwarcie sam miał o trzy punkty więcej niż cała drużyna Blazers.

Zanosiło się na pogoń za rekordem Stephena Curry’ego, który wcześniej w jednym meczu zanotował 13 celnych rzutów za trzy, ale w drugiej kwarcie Love oddał już tylko jeden rzut i chybił. W trzeciej dołożył 6 „oczek” i to by było na tyle. Mecz zakończył z dorobkiem 40 punktów – po raz pierwszy od 14 kwietnia 2014 roku, kiedy udało mu się to osiągnąć w jednym z ostatnich spotkań w barwach Timberwolves.

Tyle samo w obozie gości miał Damian Lillard (5/7 z dystansu). Dołożył nawet 11 asyst i 7 zbiórek, ale to i tak było mało. Wypoczęci, grający pierwszy mecz od pięciu dni – w przeciwieństwie do Blazers, którzy jeszcze we wtorek mierzyli się w Nowym Jorku z Knicks – kontrolowali mecz od samego początku. Po tym, jak w połowie 4. minuty spotkania Love trafił trójkę dającą Cavs prowadzenie 20:9, ani razu nie zeszło już ono na jednocyfrową wartość, a w pewnym momencie sięgnęło nawet 23 „oczka”.

Tym spotkaniem były gracz uczelni UCLA potwierdził, że wreszcie odnalazł w Cavaliers swoje miejsce. Od początku zalicza świetny sezon i wygląda jak za starych, dobrych czasów z Minnesoty, notując średnio 21,8 pkt., 10,8 zb. (3,1 w ataku) oraz 1,5 as.

Gospodarze do przerwy trafili 16 prób zza linii 7,24 metra, czym ustanowili kolejny rekord w liczbie celnych trójek w jednej połowie meczu. Dokonali tego, oddając raptem 22 rzuty, co oznacza, że skuteczność utrzymali na nieludzkim poziomie 72,7 procent. W drugiej połowie trochę odpuścili i skończyli z 21/36 (58,3 proc.).

Cała Wielka Trójka Cleveland zaaplikowała rywalom łącznie aż 91 punktów. LeBron James zaliczył 44. triple double w karierze w postaci 31 pkt., 10 zb. i 13 asyst, z których 12 zanotował w pierwszej połowie, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze. Kyrie Irving dołożył od siebie 20 pkt. i 6 as.

W środę licznik obrońców tytułu zatrzymał się dopiero na 137 „oczkach”. W ogóle, nawet mimo jednej porażki, barierę 100 punktów osiągali w każdym z 9 spotkań rozegranych przed własną widownią. Średnio w Cleveland zdobywają ich co mecz 116,2 (115,9 na sto posiadań) i są pod tym względem drugą najlepszą ekipą w stawce (zaraz za Warriors i ich odpowiednio 117,4 i 116,9 pkt.). Zgodnie z oczekiwaniami z bilansem 11-2 pewnie rządzą w Konferencji Wschodniej.

Mateusz Orlicki

Tutaj kupisz buty, w których gra LeBron James! >>

https://www.youtube.com/watch?v=Z-gXsukrwv0

POLECANE