PRAISE THE WEAR

Kiepska obrona Anwilu – skąd ten problem? (analiza)

Kiepska obrona Anwilu – skąd ten problem? (analiza)

Anwil Włocławek ma trzecią najgorszą obronę w Lidze Mistrzów. Włocławianie tracą aż 116.9 punktu na 100 posiadań i tylko Pau-Orthez oraz - absolutnie fatalny - Polski Cukier Toruń są gorsze w tym elemencie. Jakie rzeczy wpłynęły na tak słabą obronę w europejskich pucharach?
Anwil Włocławek / fot. BCL

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Jakie są przyczyny?

W Lidze Mistrzów Anwil ma kilka problemów w obronie, które pojawiły się z powodu nie najlepszego doboru graczy na ważnych pozycjach.

Najwięcej kłopotów urzędujący mistrz Polski do tej pory miał pod koszem. Milan Milovanović okazał się nieodpowiednim graczem do tego zespołu, a Szymon Szewczyk nie ma najlepszego sezonu i młodszy już nie będzie. Według indeksu InStat, tylko 1 center grający powyżej 10 minut był gorszy niż Milovanović w tej edycji BCL. Zaledwie dwóch graczy miało gorszy indywidualny defensywny rating niż serbski środkowy w europejskich rozgrywkach!

Brak jakościowo dobrych centrów do tej pory skutkował dużą liczbą zbiórek rywali w ataku. Tylko Hapoel pozwala rywalom zbierać więcej piłek w ataku niż włocławianie. Pamiętajmy też jednak, że system Igora Milcicia zakłada ważną rolę graczy z niższych pozycji w walce o zbiórkę, więc za złą postawę w walce o zbiórki nie można obwiniać tylko centrów. Natomiast ani Milovanović, ani Szewczyk nie ograniczali dobrze swoich vis-a-vis.

Anwil nie traci tak dużo punktów spod samego kosza, bo akcenty ataku rywali przeniesione są nieco dalej od kosza (o tym za chwilę), ale traci najwięcej punktów w BCL po drugiej szansie. I wynika to sytuacji opisanej we wcześniejszym akapicie. Polski zespół pozwala zbierać przeciwnikom w ataku, a to skutkuje tym, że traci średnio 12 punktów na mecz po ponowieniu.

Podpisany miesiąc temu Shawn Jones jest lepiej pasującym graczem do tej grupy ludzi niż Milan Milovanović. Amerykanin powinien także rozwiązać kilka problemów pod koszem Anwilu. Wnosi dużo energii i waleczności pod koszem, zbierając 16.3 proc. możliwych piłek w ataku oraz 20.4 proc. piłek w obronie.

Otwarte rzuty

Kolejnym problemem zespołu Milicicia jest fakt, że pozwala on na masę otwartych rzutów. Aż 22.6 otwartego rzutu na mecz otrzymują rywale od Anwilu. To absolutnie najgorszy wynik w całej BCL, a różnica między drugą najgorszą drużyną wynosi 4.3 rzutu. Różnica jest tak ogromna, że mieści się w niej kolejne 20 drużyn.

1. Anwil 22.6 otwartego rzutu
2. Zaragoza 18.3 otwartego rzutu
Różnica: 4.3
2. Zaragoza 18.3 otwartego rzutu
21. Teksut Bandirma 14 otwartego rzutu
Różnica: 4.3

Problem jest bardzo duży, bo z tego wynika, że co 3 rzut rywali Anwilu jest rzutem “niekontestowanym”. Jeśli dodatkowo uwzględnimy fakt, że polska drużyna jest wśród czterech, które najgorzej bronią te rzuty, to słaba efektywność nie powinna nikogo dziwić.

Pytanie: jak wartościowe są otwarte rzuty przeciwników Anwilu? Czy te otwarte rzuty są z półdystansu, spod kosza, czy z rogu boiska za 3 punkty? Być może to efekt używania strefy?

W PLK i BCL włocławianie używają strefy przez 21 proc. czasu i według Synergy pozwalają na 0.956 punktu na posiadanie. To średni wynik. I można się tylko domyślać, że część tych otwartych rzutów generuje strefa (szczególnie z rogu boiska). Oczywiście nie można całej winy zrzucić na obronę strefową. Jest zdecydowanie więcej elementów, które wpływają na to czy rywal ma otwarty rzut czy nie.

Obejrzałem posiadania defensywne Anwilu z kilku ostatnich meczów i faktycznie jest sporo mniej lub bardziej otwartych rzutów, wynikających także z braku zaangażowanie w obronie, błędów w komunikacji, słabego skupienia poszczególnych graczy czy obrony kontr.

Oczywiście nie da wyeliminować wszystkich błędów i łatwych rzutów bez obrońcy, ale Anwil pozwala na prawie dwukrotnie więcej takich celnych rzutów niż przeciętna drużyna koszykarskiej Ligi Mistrzów.

Rzuty za 3 punkty

Pod koszem Anwil traci przeciętną – dla drużyny BCL – liczbę punktów natomiast mocno atakowany jest z dystansu. Europejskie drużyny przeciwko zespołowi Milicicia oddają 32.5 rzutu za 3 na mecz, co jest najwyższym wynikiem w pucharze.

Na niekorzyść Anwilu przemawia także fakt, że w parze z dużą liczbą rzutów dystansowych rywali idzie także ich skuteczność. Przeciwnicy trafiają prawie 37 proc. za 3, co daje 8. najgorszy wynik w rozgrywkach. I znów różnica między włocławianami, a kolejną drużyną jest duża i nie jest to przypadek. Rywale zwyczajnie widzą zysk w zamianie rzutów dwupunktowych na trzypunktowe.

Skoro rywale tak chętnie rzucają przeciwko Anwilowi z dystansu, to możemy się tylko domyślać, że pewna część niekontestowanych rzutów rywali to właśnie rzuty za 3.


Sztab trenerski Anwilu Włocławek ma twardy orzech do zgryzienia. Obrona mistrza Polski w Lidze Mistrzów jest po prostu słaba, a w dodatku gorsza o ponad 5 punktów na 100 posiadań od wersji 2018/19, a przecież skład jest zdecydowanie lepszy.

Jeśli Anwil marzy o wyjściu z grupy to musi poprawić obronę jak najszybciej. Przeszkodą w poprawie defensywy może być mentalność tej grupy ludzi oraz zaangażowanie, które bywa różne. Można również odnieść wrażenie, że zawodnicy nie traktują pracy w obronie jako procesu, który sprawia, że z każdym kolejnym meczem (czy to PLK czy BCL) drużyna staje się lepsza w obronie. tylko jednorazowego zaangażowania w wybranych meczach. To niekoniecznie sprawia, że zawodnicy lepiej rozumieją system, a w długim terminie cała obrona funkcjonuje lepiej.

Jacek Mazurek

.

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Trzy polskie zespoły przystąpią w środę do meczów ostatniej kolejki fazy grupowej FIBA Europe Cup. Po wczorajszych rozstrzygnięciach w meczach innych grup (w Rostocku i Saragossie), Anwil na pewno, a Spójnia z ogromnym prawdopodobieństwem straciły szanse na awans do kolejnej fazy rozgrywek. Wszystko jasne również w przypadku Legii, która bez względu na wynik ostatniego meczu, wygra grupę.
Przed nami kolejna tura spotkań polskich zespołów w Europie. W rozgrywkach regionalnych tym razem pauzuje Zastal, a zagrają Start i MKS. Zespół z Lublina we wtorek o 19:00 zagra domowy mecz z brytyjskim zespołem Bristol Flyers, a drużyna z Dąbrowy Górniczej wybierze się do Czech, by w środę o 18:00 powalczyć z zespołem BK Sluneta Usti nad Labem. Obie transmisje będą dostępne na kanałach YouTube organizatorów rozgrywek.