Killer Irving – im gorzej, tym lepiej

Share on facebook
Share on twitter

32,5 punktu i 53 proc. z gry – tak grał Kyrie w czterech meczach finałów NBA, w których jego Cavs byli pod ścianą. W takich momentach gość ma nerwy ze stali i szaleje, kiedy trzeba.

Kyrie Irving (fot. Wikimedia Commons)

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

W piątek Kyrie Irving przywrócił Cleveland wiarę w to, że w finale z Warriors można jeszcze powalczyć. Rzucił 40 punktów, trafił aż 15 z 27 rzutów z gry, w tym aż 7 z 12 trójek. Był świetny – już w 1. minucie trafił trudną trójkę po kroku w tył, w czwartej kwarcie symbolicznie dobił rywali podobnym zagraniem.

I wygląda na to, że dla niego im gorzej, tym lepiej. Dla rozgrywającego Cavs był to czwarty mecz w finale z kategorii do or die – poprzednie trzy rozegrał w zeszłorocznej batalii z Warriors. Od stanu 1-3 Irving zdobywał kolejno 41, 23 i 26 punktów. A w meczu nr 7 trafił kluczową trójkę, którą pamiętamy wszyscy.

Tegoroczny finał, do piątku, nie należał do Irvinga. Owszem, w trzech meczach zdobywał średnio po 27,0 punktu, ale nie przejmował kontroli, nie decydował. A jeśli był tego bliski w meczu nr 3, w którym świetnie atakował kosz, to zapamiętamy głównie jego niecelną trójkę w końcówce i 0/7 z dystansu.

Jednak w potencjalnie ostatnim spotkaniu Kyrie wypadł znakomicie. – Wielkość takiego meczu dotyka mnie bardzo głęboko. Chcesz w nim po prostu zagrać wyjątkowo dobrze, rozumiesz, jaka jest jego waga. Słyszałem, co się dzieje w szatni Warriors, że chcą zakończyć serię u nas. Ale dla nas nie było takiej opcji – mówił Irving po wygranej 137:116.

Jego średnie z finałów, gdy Cavs musieli wygrać, są imponujące – 32,5 punktu, 53 proc. z gry, 16/29 za trzy. I Kyrie Irving nie ma wyboru – musi je utrzymać na takim poziomie, a może nawet wejść jeszcze wyżej, by wspomóc znakomitego LeBrona (31,8 punktu, 11,8 zbiórki oraz 10,5 asysty w finale), by wygrać w poniedziałek nr 5 w Oakland.

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.