PRAISE THE WEAR

King liderem. To już siódme zwycięstwo z rzędu!

King liderem. To już siódme zwycięstwo z rzędu!

Szczecinianie pewnie wygrali w Gryfii. Z kolei Czarni powoli liczą, że pozostałe spotkania rozegrają już na wyjeździe. W słupskiej Gryfii idzie im przeciętnie.
fot. Krzysztof Cichomski / King Szczecin

Wszystko tak naprawdę rozstrzygnęło się po zmianie stron. Pierwsza połowa zakończyła się raptem dwupunktowym prowadzeniem Kinga i nic nie wskazywało na to, by goście nagle ruszyli wraz z początkiem trzeciej kwarty. Szczecinianom wystarczyła raptem minuta, a przewaga wręcz momentalnie urosła do dziewięciu oczek.

Po 30 minutach meczu obie ekipy dzieliło 14 punktów. Tyle tylko, że Czarni zamiast zacząć odrabiać straty, pozwolili rywalom na dwie z rzędu skuteczne akcje. Chwilę później prowadzenie wynosiło już ponad 20 oczek, a kibice w Słupsku powoli byli świadomi, że ich ulubieńcy z tak długiej podróży nie wrócą. I nie wrócili.

King skrzętnie wykorzystywał nieobecność Mikołaja Witlińskiego, podstawowego środkowego Czarnych. Ponad połowę punktów szczecinianie zdobyli z pola trzech sekund, a i skuteczność z pomalowanego była naprawdę dobra.

Co czwartkowy rezultat oznacza dla układu tabeli? King jest liderem Energa Basket Ligi! Podopieczni trenera Miłoszewskiego na krajowym podwórku są niepokonani od siedmiu spotkań. Z kolei Czarni stanowią obecnie jedyną ekipą w ósemce, która na własnym parkiecie ma więcej porażek niż zwycięstw. Mimo tego play-offy w Słupsku wciąż są możliwe!

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami