King ponad Dąbrową – świetny walczak Pauliukenas

Share on facebook
Share on twitter

Bardzo dobra obrona w drugiej połowie dała Kingowi zwycięstwo 88:82 z MKS Dąbrowa w Szczecinie. Graczem meczu był Martynas Pauliukensas, który rzucił 16 punktów i robił różnicę w obronie.

Martynas Pauliukenas i Tauras Jogela (fot. Krzysztof Cichomski/King Szczecin)

To są buty Kevina Duranta – możesz je mieć! >>

W pierwszej połowie to MKS lepiej wyglądał od Kinga. Przede wszystkim miał wyraźną przewagę na obwodzie, gdzie łatwo punktowali Jovan Novak i Aaron Broussard. Dobrą zmianę dał też Maciej Kucharek i goście prowadzili do przerwy 46:43.

I wydawało się wręcz, że w 3. kwarcie uda im się zamknąć mecz. Gdy na dobre rozpędził się, grający najlepszy mecz w tym sezonie, Kucharek (15 pkt., 7 zb.), zrobiło się nawet 64:52 dla MKS – właśnie po jego celnej trójce i rzutach wolnych.

W roli lidera świetnie wówczas odnalazł się (wcześniej mało skuteczny) Carlos Medlock, zarówno zdobywający punkty, jak i podający. Przede wszystkim zaś, dzięki m.in. naciskowi Martynasa Pauliukenasa, znacznie trudniejsze życie mieli obwodowi gości. A z tego były kontrataki i łatwe punkty dla Kinga, który na początku ostatniej kwarty zdołał wyjść na prowadzenie.

Dąbrowa w końcówce nie miała odpowiedzi na twardo grającego Taurasa Jogelę (17 pkt., 3 bloki) i grała dość niemądrze. Wyjątkowo nonszalancki był zwłaszcza DJ Shelton (6 strat), gościom nie wpadły też najważniejsze rzuty z dystansu. Na 20 sekund przed końcem, przy 4 oczkach różnicy, trener Jacek Winnicki uznał, że nie ma już sensu faulować.

Z bilansem 10-8 szczecinianie utrzymają się w walce o playoff. Dąbrowa (obecnie 12-6) przegrała już czwarty mecz z rzędu i zaczyna tracić kontakt ze ścisłą czołówką.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ>>

To są buty Kevina Duranta – możesz je mieć! >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.