King Szczecin – basket na przekór trendom

Share on facebook
Share on twitter
Cały świat rzuca coraz częściej za 3 punkty, a zespół Mindaugasa Budzinauskasa znów wybiera "starą szkołę". Czy grając wolno i przede wszystkim pod kosz, da się powalczyć o czołową czwórkę w sezonie zasadniczym PLK?
Mindaugas Budzinauskas i King Szczecin / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Gdy latem Mindaugas Budzinauskas budował skład, można było odnieść wrażenie, że King Szczecin 2019/20 będzie innym zespołem niż poprzedni King czy wcześniej Polpharma. Zatrudnienie Melvina, Ware’a czy Davisa sugerowało, że styl gry może ulec zmianie. Ci gracze to atleci i naturalni kandydaci do grania szybko, a gdy dodamy do tego Pawła Kikowskiego i Bena McCauley’a, dostajemy skład, który powinien dołożyć do tego jeszcze sporo celnych rzutów za 3 punkty. Jest wręcz odwrotnie.

Po 3 meczach King Szczecin to ostatni zespół pod względem oddanych i trafionych trójek. Najlepsza w tej statystyce Arka ma prawie 3-krotnie więcej celnych i 2-krotnie więcej oddanych prób za 3 punkty. Ba, sam Dominic Artis z Dąbrowy do tej pory trafił więcej rzutów zza łuku (15) niż cały skład Kinga (13)!

Trumna pierwszą opcją

Mindaugas Budzinauskas konsekwentnie realizuje swoje – znane już w PLK – założenia i przenosi ciężar gry pod obręcz. Ponad 52 proc. punktów szczecinianie zdobywają spod kosza. King też znów jest w czołówce, jeśli chodzi o zbiórki. Zgarnia 56.8 proc. zebranych możliwych piłek (2. miejsce w lidze) i 30.1 proc. zebranych piłek w ataku. I prowadzi grę w tempie zbliżonym do średniej ligowej.

Wiele rzeczy jeszcze ulegnie zmianie, bo to dopiero 3 mecze sezonu i na ich podstawie nie powinniśmy wyciągać daleko idących wniosków, natomiast już teraz wydaje się, że Litwin nie zamierza dostosowywać się do tego co robi Arka czy Anwil i prowadzi zespół na własnych zasadach.

Znów będzie to bardziej defensywna niż ofensywna drużyna. Znów skupiona na zdobywaniu wielu punktów z pomalowanego. Znów niegrająca super szybko, choć szybciej, niż gdy Budzinauskas ostatnio siedział na ławce trenerskiej.

Ile da się ugrać?

Czy ta taktyka pozwoli walczyć o Top 4 po sezonie zasadniczym? Mała liczba rzutów z dystansu – przy póki co słabej skuteczności (24.1 proc.) – może sprawić, że King będzie miał problem ze spacingiem. To w konsekwencji może utrudnić grę podkoszowym.

Drużyny, z którymi King walczy o czwórkę (Stelmet, być może Trefl) to drużyny, które trafiają ponad 2-krotnie więcej rzutów z dystansu. W perspektywie całego sezonu ciężko może być zrekompensować różnicę wynikającą z wartości rzutu 2- i 3-punktowego. Przykładowo – 36-38 proc. skuteczność za 3 pkt. sprawia, że zespoły unikające tej broni muszą trafiać 57 proc. swoich rzutów za 2 pkt., żeby osiągnąć podobną wartość rzutu. To może być trudne do osiągnięcia przy słabym spacingu lub obronie skupionej wokół 1 gracza na dystansie.

Oczywiście, oddawanie dużej liczby rzutów za 3 nie jest jedyną wygrywającą strategią w koszykówce. Świetnie pokazuje to przykład San Antonio Spurs. W ostatnim sezonie zawodnicy Gregga Popovicha dość konsekwentnie ignorowali linię rzutów za 3 pkt. (30. miejsce w NBA w ostatnim sezonie), oddając przy tym mnóstwo rzutów z półdystansu i dalekiego półdystansu, a mimo to ich skuteczność, uwzględniająca wartość rzutu, była 7. w lidze!

W perspektywie całego sezonu będzie bardzo interesujące czy Mindaugas Budzinauskas osiągnie wreszcie sukces, grając w koszykówkę w swoim, starym stylu przeciwko „nowej szkole” wysokiego tempa i gradu trójek. I jednocześnie walcząc z presją, bo to już 3. sezon Litwina na ławce w Szczecinie, a oczekiwania wobec niego coraz większe.

Jacek Mazurek

POLECANE

tagi