King Szczecin, czyli stabilizacja i nowe szaty Króla

Share on facebook
Share on twitter

„A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.

Martynas Paliukenas / fot. A. Romański, plk.pl

Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >></span

Cytat z filmu „Rejs” dokładnie obrazuje sytuację w drużynie Kinga Szczecin. Sezon ogórkowy w wykonaniu siódmej drużyny poprzedniego sezonu był porywający jak partia szachów. A to dlatego, że zarząd nie miał pieniędzy na transfery zaplanował szeroko pojętą stabilizację. Wszystko w Szczecinie miało być takie samo jak w zeszłym sezonie.

– Wszystko takie samo, a nie ma Sebastiana Kowalczyka – słusznie zauważył pan Staszek.
No dobra, to prawie wszystko. Sebastian Kowalczyk przeszedł do Legii Warszawa i oprócz Carlosa Medlocka był jedynym ubytkiem w składzie Kinga. A klub przygotowania do nowego sezonu rozpoczął jeszcze w maju, od przedłużenia umowy z trenerem Budzinauskasem. Jego asystentem został, cóż za zaskoczenie, Łukasz Biela.

– No i elegancko. Teraz mogę na spokojnie zająć się budowaniem zespołu – powiedział trener Budzinauskas, uważnie przeglądając skład Polpharmy Starogard Gdański.
Podbieranie graczy zespołowi z Kociewia nie jest żadną nowością. Przypomnijmy, że w zeszłym sezonie z polskiego PSG do zespołu Kinga przeszli Martynas Paliukenas i Łukasz Diduszko.
– Nie mamy już siły – żalili się przedstawiciele Polpharmy. – Ciężko podpisać jakiś dłuższy kontrakt z polskim zawodnikiem, bo każdy chce iść w kolejnym sezonie do Szczecina.

W tym sezonie na taki krok zdecydowało się kolejnych dwóch graczy, czyli Martynas Sajus i Jakub Schenk.
– Przecież Sajus nie grał ostatnio w Polpharmie – przytomnie zauważył pan Staszek.
Niby tak. Martynas ubiegły sezon spędził w Żalgirisie Kowno. Ale wcześniej grał w Starogardzie Gdańskim, więc nawet pasował mi do koncepcji. Zresztą nie tylko mnie, bo trener również ma pomysł na to, by ten zawodnik stał się jednym z liderów Kinga.
– Słucham? – odparła Kinga Rusin.
Kinga Szczecin.

Nadzieję na bycie czołową postacią w drużynie miał również Jakub. Zwłaszcza, że po odejściu Sebastiana Kowalczyka zwolniło się miejsce na pozycji nr 1. Schenk w tym, że klub zakontraktował jeszcze jedną jedynkę, czyli Kasparsa Vecvagarsa, który zapowiada się na jedną z gwiazd zespołu.
– A co z Pawłem Kikowskim? Zostanie? Kibice Anwilu pisali, że przechodzi do Włocławka, ale chyba nas nie zostawi? Wiesz coś na ten temat? – dopytywali kibice Kinga.
Dżizas… Powoli. Kikowski zostaje w Szczecinie. Podpisał kontrakt na 3 lata.

Z niejednego szczecińskiego serca spadł kamień.
– Z napisem love? – spytał pan Staszek.
Rejczel. W Szczecinie wszyscy kochają Pawła.
A żeby formalności stało się zadość to dodam, że nowe umowy z klubem podpisali jeszcze Maciej Majcherek, Mateusz Bartosz i Darrell Harris.
No dobra, wszystkich już mamy?

– Niezupełnie. W zeszłym sezonie był jeszcze jeden zawodnik tylko nie pamiętam już jak się nazywał. Coś mi się kojarzy ze śniadaniem. Jogobella? – próbował sobie przypomnieć pan Staszek.
Tauras Jogela. On też ostatecznie został w Szczecinie.
– Nie no przeciekawe było to okno transferowe – skomentował pan Staszek z trudem powstrzymując ziewanie. – Mam wątpliwości czy aż taka stabilizacja to dobre rozwiązanie. Drużynie przydałby się jakiś nieoczekiwany powiew świeżości, taki młody…
Wilczek? Bardzo proszę. Do drużyny dołączył również Dominik Wilczek, który miejmy nadzieję, że zapracuje na swoją szansę.

No więc teraz nie pozostaje nam nic innego jak tylko zacząć sezon 2018/2019.
– Zaraz. Moment. Gdzie się pan tak spieszy? – zawołał Dział Marketingu. – Musimy jeszcze zaprezentować nowe szaty króla.
– Jakie tam nowe szaty – powiedział prezes Król – Zwykła marynarka i spodnie, nawet krawata nie mam.
– Niedobrze. Będzie się awanturować – pomyśleli szczecińscy restauratorzy.
– Nie o pana prezesie chodzi. Zespół ma nowe stroje. Teraz przynajmniej mamy pewność, że w każdym meczu zagra na sto procent.

Pytanie tylko, o co zagra zespół Kinga. Paweł Kikowski został w Szczecinie, żeby walczyć o medal, ale czy aby na pewno jest na to szansa? Trudno o dobre typowanie, a już na pewno nie powinien się za to zabierać trener Budzinauskas. W ubiegłym sezonie jako faworyta do złotego medalu typował BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski. Natomiast w tym sezonie stwierdził, że najlepiej na papierze wygląda zespół z Torunia, co wywołało falę sprzeciwu/szydery/podśmiechujek ze strony kibiców koszykówki.

– Już nawet nie można się przejęzyczyć – powiedział trener Budzinauskas. – Chodziło mi o to, że drużyna z Torunia najlepiej wygląda na płótnie. Muszę się z nimi skontaktować, to może dla mnie też ogarną jakiś obraz.
Obraz zamiast medalu? Kiepska alternatywa, ale nie ma co przesądzać. Może faktycznie wygłodniałe wilki rzucą się na rywali i wyrwą przynajmniej brązowy medal.
– Wilki Morskie – zauważył pan Staszek.
No tak. Może rzucą się na rywali dryfując po morzu zwanym Energa Basket Ligą (w Ostrowie i Zielonej Górze zwanym „Ligią” przyp. red.).

Michał Szczyżański

W ramach cyklu, Autor przed sezonem w luźniejszej formie przybliża kolejne zespoły PLK. Ukazały się już:

Spójnia Stargard, czyli hell’s basket i ogłoszenia drobne >>
Legia Warszawa – fortuna kołem się toczy, a żona dla Australijczyka >>
Miasto Szkła Krosno, czyli po szklanie i…. legendy NBA na Podkarpaciu >>
GTK Gliwice – jest rewolucja, muszą być ofiary >>
AZS Koszalin – cień Phila i Himilsbach z serbskim >>
Polpharma Starogard Gdański, czyli skomplikowany związek i Młode Wilki >>
Arka Gdynia, czyli Familiada oraz tajemnica polsilvera >>
Trefl Sopot, czyli milczenie jest oznaką zgody >>
TBV Start Lublin, czyli stay tuned with lubelska ferajna >>




Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >></span

POLECANE

Już po 3 kolejkach odchodzi trener Jacek Winnicki, cały zespół ukarano finansowo, rozwiązano kontrakty z Yancym Gatesem i Grzegorzem Surmaczem, a Jay Threatt i Nikola Jevtović zostali zawieszeni. W Ostrowie po tych czystkach trzeba będzie budować zespół od nowa.