PRAISE THE WEAR

King Szczecin o krok od finału! Chociaż Spójnia już raz odwróciła losy serii przy 0-2…

King Szczecin o krok od finału! Chociaż Spójnia już raz odwróciła losy serii przy 0-2…

King Szczecin w tych play-offach jeszcze nie przegrał u siebie, dzisiejszą wygraną 78:72 ze Spójnią zbliżył się wielkimi krokami w stronę finału. Tyle że stargardzianie już raz wrócili z dalekiej podróży...

fot. Marcin Mierzejewski

King wygrał pierwszy mecz tej serii, a żeby obronić przewagę i zbliżyć się o jedną wygraną do finału, musiał dziś wygrać – nieważne w jakim stylu, czy równie ofensywnym jak ostatnio, czy bardziej defensywnym, stosując się do systemu trenera Sebastiana Machowskiego. I po meczu, gdzie drużyny rzuciły łącznie 190 punktów, w następnym większy akcent położyli na defensywę. Nawzajem obie ekipy wymuszały straty, Spójnia nawet trzykrotnie popełniła błąd połowy. Dopiero z czasem mecz nabrał tempa, pod koniec kwarty drużyny wymieniły się “trójkami” i to Spójnia po 10 minutach była 3 “oczka” na plusie (18:15).

Kontynuowaliśmy w drugiej odsłonie myśl obronną, w której Spójnia nie czuła się najlepiej. Dominik Grudziński siał popłoch pod koszem, wbiegając rywalom za plecy, a Adam Łapeta na atakowanej desce, pomimo zdobytych jedynie dwóch punktów, stwarzał zagrożenie w pojedynku z Michale Kyserem. A liderzy byli dziś niewidoczni, całkowicie zatrzymani przez obrońców mistrza Polski.

Z drugiej strony w Kingu nie było jednoznacznego lidera, ci jednak zaliczali więcej udanych momentów, dzięki czemu odrabiali straty i przejmowali inicjatywę podczas meczu. Coraz lepiej także funkcjonowali w defensywie, co w dzisiejszym starciu, patrząc na zupełnie inny przebieg meczu względem poprzedniego, miało ogromne znaczenie. Dużo jakości, a przede wszystkim 7 punktów z ławki dostarczył Michał Nowakowski, który dał sygnał zespołowi do ataku. I w kolejnych minutach gospodarze nabrali więcej chęci i odwagi, a efekt tego był dla nich nieoceniony!

Stargardzianie po utracie przewagi i biciu głową w mur ofensywie stali się nerwowi, a złość – jeśli nie sportowa – nie sprzyja. Dzisiejsza ich końcówka drugiej kwarty to dobitny przykład na to, że nerwowa atmosfera na parkiecie nie pomaga. Trener Sebastian Machowski z faulem technicznym, szczecinianie z kolejnymi bardzo dobrymi minutami. Zatrzymali rywala na 10 punktach w drugiej kwarcie, samemu zdobywając ponad dwukrotność tego (23). Spokój, koncentracja i opanowanie to wartości, które przyświecały ekipie Arkadiusza Miłoszewskiego w pierwszych 20 minutach meczu.

Z podniesioną głową, pewni swego szczecinianie na początku drugiej połowy zanotowali serię 8:2, zbliżając się do drugiej wygranej w serii. Ale Spójnia pokazała już w tych play-offach, że jest groźną drużyną i trzeba mieć się na baczności przez całe 40 minut. Zza łuku przymierzył pierw Aleksandar Langović, Devon Daniels także – i to trzykrotnie! Z 16 “oczek” straty zrobiło się o połowę mniej, goście wrócili do gry i wysłali sygnał przeciwnikom, że nie oddadzą tego spotkania bez walki.

Choć King trochę rozluźnił się w defensywie, to jednak ofensywa wciąż działała bez zarzutu. “Trójki” Nowakowskiego i Mobley’a, z pomalowanego punktowali Kyser i Żołnierewicz, a drużyna ze Szczecina przed decydującymi 10 minutami uzbierała 12 “oczek” zaliczki. Devon Daniels w pojedynkę ciągnął swój zespół, samemu jednak zbyt wiele nie zdziałał. Zdobył 15 z 22 punktów drużyny w trzeciej kwarcie, zdecydowanie potrzebował pomocy kolegów z drużyny, aby cokolwiek jeszcze w tym meczu wskórać!

Tę pomoc finalnie otrzymał, Alex Stein otworzył czwartą część meczu 5 punktami z rzędu, Langović dołożył celny rzut spod kosza, dzięki czemu przewaga szczecinian stopniała do zaledwie pięciu (!) “oczek” (62:57). To był odpowiedni moment na przerwanie serii punktowej Spójni przerwą na żądanie, gdy zespół Arkadiusza Miłoszewskiego wciąż był bez punktów w tej kwarcie. Ten niechlubny fragment cały czas się dłużył, dopiero po pięciu minutach Avery Woodson wejściem pod kosz przerwał tę złą passę.

Gości to nie złamało, tak naprawdę w kolejnych akcjach zamknęli możliwość zdobycia punktów spod kosza rywalom, a Dominik Grudziński niczym szczwany lis wykorzystywał błędy obrony mistrza Polski. Po jego punktach Spójnia traciła już jeden punkt, notując serię 13:2 w ostatniej kwarcie. Ale jak trwoga to do Bog… Tony’ego Meiera! Trafił game winnera w pierwszym meczu ćwierćfinałów z Legią, dziś był kluczowym zawodnikiem szczecinian w kluczowych momentach – najpierw zaliczył akcję 2+1, przy następnym posiadaniu trafił z dystansu.

Goście nie złożyli broni, wciąż liczyli na odwrócenie losów meczu. Ben Simons przymierzył zza łuku, kolejne punkty spod kosza dostarczył Dominik Grudziński. Za to w Kingu, w zespole, gdzie każdy mógłby wziąć odpowiedzialność na swoje barki, Avery Woodson podjął się tego wyzwania i dał drużynie 3 “oczka”. Stargardzianie po dwóch celnych rzutach wolnych Steina mieli okazję nawet wyrównać, Karol Gruszecki podczas penetracji oddał piłkę oddalonemu o kilkanaście metrów od kosza koledze, który nic już nie wskórał. King poszedł z kontrą, Przemysław Żołnierewicz pofrunął i zakończył akcję wsadem z faulem.

Zakręconej końcówki nie było końca, gospodarze z czteroma punktami na plusie stracili piłkę na własnej połowie, ale znów Karol Gruszecki po prostu nie zachował zimnej krwi, tracąc chwilę wcześniej wyrwaną piłkę. To znów dało możliwość wyprowadzenia kontry, sam na sam z koszem z góry skończył Zac Cuthbertson, zamykając dzisiejsze spotkanie. King drugą serię z rzędu zaczyna od prowadzenia 2-0, teraz jest o krok od drugiego finału z rzędu! Tony Meier, niejako bohater Kinga w czwartej kwarcie, był najlepszym strzelcem zespołu z dorobkiem 15 punktów. 13 “oczek” i 7 zbiórek zanotował Zac Cuthbertson, jedno mniej dorzucił Avery Woodson. Andy Mazurczak z zaledwie 2 punktami, ale za to z 8 asystami!

Z jednej strony, o czym wspomnieliśmy, King znów prowadzi 2-0, z drugiej Spójnia też już przegrywała 0-2 i wygrała serię. Teraz zobaczymy, która drużyna podtrzyma pasmo zwycięstw – czy King zamelduje się już w czwartek w finale, czy ekipa Sebastiana Machowskiego znów odwróci losy serii. Świetny był dziś Devon Daniels, autor 23 punktów (8/17 z gry, 4/9 za 3), w kluczowych momentach wtórował mu Alex Stein (16 punktów, 2/3 za 3, 7 zbiórek i 4 asysty). 10 “oczek” dorzucił Dominik Grudziński.

George Clooney

Błażej Pańczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Błażej Pańczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami