PRAISE THE WEAR

King Szczecin znów obronił parkiet, jest już tylko o krok od obrony tytułu!

King Szczecin znów obronił parkiet, jest już tylko o krok od obrony tytułu!

King Szczecin w finale wciąż nie oddaje inicjatywy przed własną publicznością, dzięki temu prowadzi w serii finałowej już 3-1. Są o krok od obrony tytułu!

fot. Marcin Mierzejewski

King w środę znów objął prowadzenie w serii finałowej, dziś stał przed szansą na obronienie swojego parkietu po raz trzeci w tegorocznej fazie play-off. Dodatkowo mógł odnieść już trzecie zwycięstwo w serii, aby stan rywalizacji wynosił już 3-1 – w takiej sytuacji w dwudziestym pierwszym wieku takowa wygrana finalnie także oznaczała mistrzostwo. Czy tą drogą podąży ekipa ze Szczecina? Aby tak się stało, tego wieczoru konieczne było zwycięstwo.

Sopocianie w poprzednim starciu mieli spore problemy ze zdobywaniem punktów, do przerwy mieli 22 “oczka”, w całym meczu ledwie 59 – tym razem worek z punktami otworzył się znacznie szybciej! Pierwsze 5 minut i zdobyte 14 punktów, Geoffrey Groselle w każdej akcji tyłem do kosza z Morrisem Udeze górował. Amerykanin jednak nadrabiał w ataku, także przepychając rywala. Obaj po pierwszej kwarcie mieli 3/3 z gry. Ale jednak, bardzo szybko na parkiecie pojawił się Michale Kyser, który od samego początku raził z półdystansu.

Zdecydowanie pierwsza odsłona przyniosła nam zupełnie inne oblicze w porównaniu do poprzedniego spotkania. Dużo więcej ofensywy, szybsza i bardziej efektowna gra z obu stron, ze wskazaniem na mistrzów Polski. Trefl w pierwsze 10 minut zdobył tyle samo punktów, co dwa dni temu w jedną połowę. Z kolei szczecinianie nie odstawali na krok od ekipy z Sopotu, wykorzystując swoje przewagi i indywidualne umiejętności liderów. Zac Cuthberston bardzo dobrze prezentował się w ataku, za to na dalszy plan zszedł Andy Mazurczak, który w pierwszej połowie uzbierał wyłącznie trzy “oczka” po niesamowitej akcji 2+1 w kontrze. Dodatkowo schodził do szatni z pięcioma (!) stratami.

Ale jednak, trenerzy z każdą minutą sprowadzali mecz do tego trzeciego w tej rywalizacji. Obie drużyny bardzo szybko zanotowały limit przewinień, który spowodował wolne tempo spotkania, coraz więcej rzutów wolnych, a co za tym też szło – było więcej walki, zwłaszcza tej na parkiecie. Ekipa Arkadiusza Miłoszewskiego poprzez kolejne przewinienia, nieraz niepotrzebne i mało przemyślane, straciła kilkupunktową zaliczkę tuż przed przerwą. Sopocianie, choć nie wykorzystali ponad połowy wykonywanych rzutów wolnych przez pierwsze 20 minut (9/19) zdołali wysunąć się na prowadzenie, tym razem w kontrze z faulem trafił Paul Scruggs.

Z kwarty, w której jedni i drudzy zdobyli po ponad 20 punktów, w następnej żadna nie zbliżyła się nawet do tej liczby, a nawet nie przekroczyła 15 “oczek”. Szczecinianie nie mogli złapać odpowiedniego rytmu w ofensywie, co prowadziło do przestojów, czy też brak szansy na zbudowanie czegoś więcej niż kilka punktów przewagi. Do czasu! King po mistrzowsku wszedł w drugą połowę, zaczął od serii 8:0 i doprowadził Żana Tabaka do użycia pierwszej przerwy na żądanie w tej części meczu już po dwóch minutach. Od tego czasu sopocianie grali skuteczniej w ataku, ale wciąż, w defensywie brakowało wiele do perfekcji. Dlatego też gospodarze, korzystając z okazji, odjeżdżali i nie sprawiali wrażenia, aby ten mecz im uciekł spod topora. Trener sopocian jeszcze w trzeciej odsłonie poprosił o drugi (!) time-out, ale ten także niewiele zdziałał.

Koszykarze Trefla byli już niejako złamani po świetnej dyspozycji rywala, ale zimną krew w ważnych momentach zachował Jakub Schenk, autor 14 punktów z rzędu drużyny na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. Za to trener Arkadiusz Miłoszewski mógł dziś naprawdę przebierać wśród zawodników. Liderzy byli solidni, ale zawodnicy z drugiego planu również byli dziś ważną częścią zespołu. To Michał Nowakowski trafił dwa razy z dystansu po zmianie stron, doprowadzając do najwyższego prowadzenia w meczu, różnicą 13 “oczek”, a nawet Matt Mobley dołożył dziś od siebie ważne “trójki”.

Gdy niemal cała ekipa przyjezdnych już raczej traciła wiarę w wygraną przez niecelne rzuty i finalnie przegraną trzecią kwartę 26:15 na parkiecie pozostał wiecznie waleczny Jakub Schenk. Odrzucony dziś ze zgrupowania reprezentacji Polski zawodnik, kosztem rywala z parkietu podczas finałów – Andy’ego Mazurczaka – chciał z pewnością coś udowodnić trenerowi Igorowi Miliciciowi. I na swój sposób mu się to udało, ponieważ wyciągnął zespół z trudnej sytuacji niemal w pojedynkę! Trefl na nieco ponad 5 minut przed końcową syreną przegrywał jedynie 5 punktami, a to wszystko za sprawą Polaka!

Tyle że samemu meczu nie wygra. Dziś Jakub Schenk nie miał zbyt wiele wsparcia wśród kolegów na atakowanej stronie parkietu, a King jak prawdziwy kolektyw małymi kroczkami budował swoją coraz to pewniejszą pozycję na boisku. Dopiero gdy polski rozgrywający zaprosił do gry dwójkowej na pick&rollu Geoffrey’a Groselle’a, ten zdobył 6 “oczek” z rzędu i po jego rzutach przewaga obrońców tytułu zmalała do jedynie jednego posiadania (70:73). Doprowadziło to do wojny nerwów w końcówce, którą nieco lepiej znosili gospodarze niesieni dopingiem swoich kibiców.

I tak też się stało, King utrzymał spokój do ostatniego gwizdka, a najbardziej Zac Cuthbertson, który po akcji 2+1 zamknął losy meczu. Czy losy serii? Patrząc na poczynania zespołów, które prowadziły 3-1 w finale, raczej tak. Jednak wciąż Trefl Sopot jest w grze o mistrzostwo, tylko do tego o wiele dłuższa druga niż w przypadku szczecinian. Potrzebują trzech wygranych, rywale już tylko jednej. Ekipa Arkadiusza Miłoszewskiego w tych play-offach jeszcze nie przegrała przed własną publicznością, bilans 6-0! Potwierdzając tezę o kolektywie w Kingu Szczecin wystarczy spojrzeć na zdobycz punktową zawodników. Zac Cuthbertson 15 punktów, Przemysław Żołnierewicz 11, Michał Nowakowski 9 oraz aż czterech zawodników z 8 punktami na koncie: Avery Woodson, Morris Udeze, Matt Mobley oraz Michale Kyser, który zebrał także 11 piłek. Trefla czeka teraz trudne zadanie, aby finalnie zakończyć sezon ze złotem. Dziś 23 punkty i 6 asyst zanotował Jakub Schenk, Geoffrey Groselle miał 14 punktów i 6 zbiórek.

George Clooney

Błażej Pańczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Błażej Pańczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami