King wygrywa we Wrocławiu – McCauley wciąż potrafi!

Share on facebook
Share on twitter
Bardzo dobra obrona i znaczą przewaga pod koszem. King Szczecin wygrał ze Śląskiem we Wrocławiu 83:73, a amerykański środkowy Ben McCauley przypomniał formę z dawnych lat.
King Szczecin / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Obiadowa pora rozgrywania meczu nie służyła obu drużynom, jeśli chodzi o skuteczność i tempo gry w ataku. Wyraźnie lepiej spotkanie rozpoczął King (prowadził 14:6), dzięki temu, że Śląsk uparł się, by wszystkie akcje pchać pod sam kosz. Wrocławianie sami mieli za to dziurę w obronie blisko obręczy – w pierwszych minutach Ben McCauley wyglądał jak za najlepszych czasów.

Impet gości był jednak tylko chwilowy – goście słabo wyglądali w ataku pozycyjnym, grali wolno i schematycznie. W Śląsku rozruszał się, jak zwykle energetyczny, Mathieu Wojciechowski, w ataku bardzo przydał się też Andrew Chrabascz, punktujący najprostszymi metodami. Gospodarze przejęli inicjatywę i w połowie 2. kwarty to oni prowadzili już nawet 36:27 i mieli 4 oczka przewagi po I połowie (36:32).

Szczecinianie do przerwy mieli fatalne 0/8 z dystansu, więc gdy wreszcie choć trochę się wstrzelili, to zaczęli odzyskiwać inicjatywę nad – także bardzo przeciętnym – Ślaskiem. King podpuszczał Kamila Łączyńskiego do (niecelnych) rzutów, znów sporo dobrego robił McCauley (15 pkt., 8 zbiórek), pełniący trochę dalej od kosza rolę „rozgrywającego – środkowego”.

Po 30 minutach było aż 61:49 dla dobrze broniących gości, po tym gdy zespół Andrzeja Adamka zdobył zaledwie 13 punktów w kwarcie i coraz bardziej odstawał fizycznie od szczecinian.

Kilka dobrych akcji pokazał Torin Dorn, ale nawet jeśli Śląsk miał kolejne okazje na zmniejszenie strat, to nie potrafił ich wykorzystać. Dla Kinga bezcenne rzeczy w obronie robił Thomas Davis, bardzo dobry mecz w ofensywie grał lider zespołu – Paweł Kikowski.

Goście za wcześnie zaczęli grać zachowawczo i na utrzymanie wyniku, ale Śląskowi (spóźniony pressing) bliżej niż na dystans 8 oczek nie udało się zbliżyć. O losach meczu przesądziły kolejne trafienia Kikowskiego, najlepszego zawodnika meczu we Wrocławiu.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

POLECANE

tagi