PRAISE THE WEAR

King zaskakujący – Jakub Parzeński w Szczecinie

King zaskakujący – Jakub Parzeński w Szczecinie

Jakub Parzeński / fot. Andrej Porochnenko, Rosa Radom

Jakub Parzeński (28 lat, 212 cm) ostatnie kilkanaście miesięcy spędził poza grą po tym jak w jego organizmie podczas testów antydopingowych wykryto nielegalną substancję. Ostatecznie w trakcie dochodzenia uznano, że Jakub przyjął doping nieświadomie i może już wracać do gry (więcej TUTAJ>>).

W momencie zawieszenia Parzeński był zawodnikiem HydroTrucka, dokąd trafił na wypożyczenie z Włocławka. Po trudnym dla siebie początku w Anwil (śr. 6 minut), w Radomiu został z miejsca pierwszym środkowym i radził sobie dobrze, co potwierdzają statystyki – śr. 12,1 punktu i 7,4 zbiórki w 24 minuty gry.  

Jakub, według wcześniejszych doniesień, był w kręgu zainteresowania HydroTrucka także teraz, jednak ostatecznie „Parzyk” zdecydował się na inny klub. W sezonie 2019/20 będzie reprezentował barwy Kinga Szczecin. 

Parzeński prawdopodobnie zastąpi Adama Łapetę w roli środkowego na 15-20 minut. Jego forma jest sporą zagadką, w końcu ponad rok był poza grą, ale jeśli uda mu się wrócić do dyspozycji jaką prezentował w Radomiu, to King być może na tej zmianie nawet skorzysta – Jakub w porównania do Łapety chociażby grozi rzutem z półdystansu.  

W Szczecinie zespół nabiera coraz większych kształtów – Parzeński to już szósty gracz z ważnym kontraktem, piąty Polak. Wcześniej umowy z klubem przedłużyli Dominik Wilczek, Mateusz Bartosz oraz Cleveland Melvin.

GS

Transfery, nazwiska, składy – wszystkie drużyny sezonu 2020/21 w PLK – TUTAJ >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami